Wednesday, 22 April 2015

Waldemar ŁYSIAK - "Kolebka"

Waldemar ŁYSIAK - "Kolebka"

Recenzując Łysiaka "Życie erotyczne księcia Józefa" pisałem:

"Mój młodszy kolega szkolny /Szkoła nr 35 im Bolesława Prusa na Saskiej Kępie/ Waldemar Łysiak /ur.1944/ napoleonistą był, jest i będzie, a w ogóle to inteligent. Wiem również, że kolekcjonował exlibrisy. Nie czytuję jego książek zaangażowanych politycznie i żałuję, że odszedł od swojego powołania tj spraw architektury, historii i kultury."

Dodam jeszcze, że na LC widzę jego 65 pozycji, z których większość psuje jego, pożądany przeze mnie, wizerunek. "Tamtych" książek nie zamierzam recenzować, choć niektóre z nich niechcący przeczytałem. Natomiast ta, nie dość, że była jego błyskotliwym debiutem, to dalej pozostaje jedną z najciekawszych pozycji polskiej literatury dotyczącej okresu napoleońskiego. Czysta jego pasja, jego hobby dało znakomite efekty.

Nim przejdę do omówienia książki, dwa słowa o "Nocie edytorskiej" do wyd.V z 2003r., Wyd. Nobilitis. Jest to stek obsesyjnych bzdur i manipulacji sugerujących, że tekst jest orężem walki z PRL-em i zawiera "aluzyjne perełki antyreżimowe". Jak ktoś ma obsesję, to wszędzie dopatrzy się tego, co szuka; ja, natomiast wychowany w tym samym środowisku /p.wyżej/ twierdzę, że Łysiak był w 100% normalny i na początku lat 70-ych cieszył się, jak zdecydowana większość społeczeństwa z oddechu wolności i dobrobytu jakie nam przyniósł okres "wczesnego Gierka".

Wg moich kryteriów znajomość epoki wykazana przez mgr. inż. architektury jest imponująca i przewyższa wiedzę wielu profesjonalistów. To przykład jak hobby prowadzi do fachowości; a zaczęło się od wygrywania teleturniejów o tematyce związanej z Napoleonem. Gdyby zaliczenie do lektury szkolnej nie było antyreklamą i nie powodowało u młodzieży książkowstrętu, to mogłaby tą drogą "trafić pod strzechy", a tak ja muszę ją polecać. Będąc na starość złośliwym koboldem /por. "Sklepy cynamonowe"/ starałem się złapać Łysiaka na jakiejś niedokładności, jakimś przekłamaniu; no i poniosłem klęskę.

Przełom XVIII i XIX wieku. Na kanwie losów dwóch przyrodnich braci z Wielkopolski autor propaguje zwycięski patriotyzm, mimo ceny jaką trzeba za to zapłacić. Tak się dzieje w kwestii stosunków społecznych tj relacji pan - cham, jak i walki o własną niepodległość za cenę zniewalania innych, vide San Domingo i in.

Łysiak nie stroni od opisu naszych wad narodowych, które pojawiają się z chwilą uzyskania jakiejkolwiek wolności: /str.207-208/

"...Wolnymi trudniej rządzić, choć prawdą jest, że nie w tym największa niedola jako Polacy do posłuszeństwa nie nawykli, ale, że mało wśród nich takich, którzy by umieli komenderować. Kiedy Francuz powie służącemu krótko: "- Fermez la porte" /"Zamknij drzwi"/, co najwyżej "- Fermez la porte, s'il vous plait" /"Zechcij zamknąć drzwi/, u nas się mówi: "- Zamknij drzwi, bo wieje", motywując rozkaz i zostawiając podwładnemu margines samowolności. Służący odpowiada, że nie wieje, zaczyna się dyskurs, i polecenie nie zostaje wykonane. Tedy jak z tą wolą? Jak pańszczyznę znieść? Całą, lubo część pańszczyzny? Na czynsz wjechać, zezwolić ziemię rzucać? A jeżeli czynszu płacić nie będą? Chryste, ileż to pytań i żadnej odpowiedzi....".

Tradycyjnie treści nie zdradzę, lecz wspomnieć muszę o wymyślonej przez Łysiaka wspaniałej rozmowie Napoleona z Talleyrandem, w której ten drugi wymienia, jako żródło wiedzy o Polsce dzieło Rulhiere'a /1734-91/ "Historia anarchii w Polsce i rozbiorów tego państwa". Aby Państwa przekonać, że to książka arcyciekawa przytoczę słowa na temat Poniatowskiego, które autor wsadził w usta Napoleonowi w trakcie tej rozmowy: /277/

"-Dosyć! - burknął Cesarz - Nie chcę już słyszeć o panu Poniatosky! Nie proteguj mi tego bawidamka, tracisz czas! Znam księcia dobrze, interesuję się sprawami polski od dziesięciu lat. To człowiek lekkomyślny i niekonsekwentny, chłystek! Un freliquet! W dziewięćdziesiątym czwartym, kiedy Polacy bronili Warszawy, zawalił swój odcinek obrony, bo się spił do choroby z jakąś dziwką...".

Happy end-u nie ma, ale patriotyzm i nadzieje pokładane w Wybickim i Dąbrowskim, warte są poczytania. A dla uprzyjemnienia lektury piękny romans z Cyganką.