Thursday, 2 April 2015

Hanna KRALL - "Na Wschód od Arbatu"

Hanna KRALL - "Na wschód od Arbatu"

Wznowienie po ponad czterdziestu latach zbioru reportaży z ZSRR, uzupełnionych jednym póżniejszym, okazuje się strzałem w dziesiątkę, bo te reportaże na aktualności niewiele straciły, a warto podumać nad kunsztem autorki w przemycaniu treści, gdy cenzura szalała.

Ze zdziwieniem stwierdziłem, że Królową Reportażu tylko dwa razy opiniowałem, oczywiście z najwyższymi ocenami /9 i 10/, a więc będę musiał /z przyjemnością/ zaległości nadrobić. Większy problem stanowi Mariusz Szczygieł, bo nie dość, że za swoją twórczość wyciąga ode mnie najwięcej gwiazdek /10, 10, 9, 8, 5/ , to w przedmowie do tego zbiorku napisał tyle słusznych rzeczy, że dla mnie nic nie zostało. Na pocieszenie znalazłem sformułowanie pozwalające mnie na dygresję /str.13/

"..Z polecenia Stalina... ..dokonano egzekucji stu jedenastu tysięcy Polaków strzałem w tył głowy. Podczas tej akcji zginęło o wiele więcej Polaków niż w Katyniu..".

Rozumiem, że tu nie miejsce, aby wyjaśnić dlaczego Katyń się międli do znudzenia, a o tym mordzie w ogóle się nie mówi; niemniej pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Jedną odpowiedż znalazłem, u Urbana:
„W 1937 r. w POW aresztowania, stracono 111 091. Trzy lata przed Katyniem rozstrzelano więc 5,6 razy więcej Polaków niż w Katyniu, Byli to jednak w większości chłopi, a w mniejszości robotnicy i, za przeproszeniem, komuniści. Czyli hołota, nie żadna elita... W demokratycznej Polsce osławiona pamięć historyczna ma charakter klasowy..”.

Wracajmy do książki. Nowym reportażem w tym wydaniu jest z 1990 r, zatytułowane „Mężczyzna i kobieta” i wg mnie nie współgra z całością. A może to strach przed cenzurą przyczyniał się do ekwilibrystyki słownej na najwyższym poziomie, do wyrafinowania? A jak „kawa na ławę”, to efekt uboższy. Niemniej: całość wyśmienita!!