Friday, 3 April 2015

Philip DICK - "Oko na niebie"

Philip DICK - "Oko na niebie"

Napisana w 1955, wydana w 57, czyli wczesna twórczość, 11 lat przed "Ubikiem" i 23 lata przed "Vallisem". Zrozumiałe jest, że niektóre koncepcje powstałe w trakcie jej pisania zostały rozwinięte w póżniejszej twórczości, zwłaszcza w "Ubiku". Skoro jesteśmy przy liczbach, to zauważmy, że w momencie pisania Dick /1928-82/ miał 27 lat.
Dzieło Dicka poprzedzono przerażająco uczoną przedmową Marka Oramusa, napisaną w 2014 r., tj prawie 60 lat po pierwszej edycji. Proszę Państwa, RADZĘ JEJ NIE CZYTAĆ. Jeśli ktoś jednak chciałby, to jako posłowie, by sobie nie popsuć lektury. Bo ocena wizji autora z punktu widzenia naszej obecnej wiedzy i poziomu techniki jest unfair. Oramus zastawia pułapkę na samego siebie: przy obecnym postępie technicznym, za, powiedzmy, 20 lat, jego przedmowa stanie się też anachronizmem. Nie ma sensu urealnianie Verne'a, Wellsa, Dicka, czy naszych - Żuławskiego i Lema, bo czytelnik tego nie potrzebuje, bo to do niczego konstruktywnego nie prowadzi. Z kolei odpowiedniejszym miejscem wywodu, co z tej książki zostało rozwinięte w "Ubiku", wydaje się być przedmowa czy posłowie do tego ostatniego, bo tu brzmi absurdalnie: Dick w 1955 miał wizje, które rozwinął 11 lat póżniej w "Ubiku". Skąd ta pewność co do ówczesnego stanu jego głowy? A gdyby "Ubika" nigdy nie napisał albo wcześniej umarł ?
Reasumując, by zachwycać się Dickem niepotrzebna nam aktualna prawda o wiązkach protonów czy ilościach elektronowoltów.

DICK JEST ODWAŻNY, bo gdy pisze książkę McCarthyism szaleje, mimo prób ograniczenia jego działań w 1954 r., będzie wzbudzał strach aż do 1972 roku. Mimo to autor pisze o traktowaniu ludzi podejrzanych o komunizm, analogicznie do Żydów w Niemczech po 1933 r.: /str.55 z 424/

"-Myślisz, że się ciebie wyrzeknę? Nie żyjemy w faszystowskich Niemczech.
-Jeszcze nie – odparła przygnębiona Marsh"

DICK JEST ODWAŻNY, bo gdy pisze książkę rasizm szaleje, Ku Klux Klan istnieje, a marsz Luthera Kinga, zwany "I Have a Dream" na Waszyngton, odbędzie się dopiero za 8 lat /1963/
DICK JEST ODWAŻNY, bo brzydzi się antysemityzmem, który ma za szczyt zła:

"Nienawiść do kotów to tylko jeden krok do antysemityzmu"./88/

DICK JEST ODWAŻNY, bo robi sobie "dżadża" z bigoterii, nadając podtytuł artykułowi:

Artykuł był zatytułowany "Teoretyczne aspekty konstrukcji zbiornic". Niżej widniał podtytuł: "O konieczności podtrzymywania stałego dopływu niebiańskiej łaski we wszystkich większych aglomeracjach"./107/

DICK JEST ODWAŻNY, bo za temat wziął RZECZYWISTOŚĆ

PRAWDA i RZECZYWISTOŚĆ są ściśle powiązane. O tej pierwszej mój ukochany ks. Józef TISCHNER mawiał: "Są trzy prawdy: moja prawda, twoja prawda i gówno prawda", co znaczy że jeśli nawet "prawdziwa prawda" istnieje, to jej nie znamy. Podobnie jest z rzeczywistością: ona w wymiarze bezwzględnym jest nam niedostępna, bo my ją subiektywizujemy swoją wyobrażnią tzn stwarzamy, świadomie, jak i podświadomie, wyobrażenie o niej. Wyobrażnia, nie tylko stwarza taką, a nie inną rzeczywistość, ale utwierdza nas w przekonaniu o jej niepodważalności. Mechanizm powstawania takiej alternatywnej rzeczywistości opisuje w np przypadku dewota Sylwestra: /204/

"Fizycznie leżymy na podłodze bewatronu. Ale psychicznie znajdujemy się tutaj. Uwolniona energia wiązki przekształciła osobisty świat Silvestra we wszechświat nas wszystkich. Podlegamy logice religijnego dziwaka, starego człowieka, który przejął jakiś zwariowany kult panoszący się w Chicago w latach trzydziestych. Znajdujemy się we wszechświecie, gdzie funkcjonują wszystkie jego obskuranckie i pobożne zabobony. Jesteśmy w jego głowie. – Wzruszył ramionami. – Ten krajobraz… Ten teren… Zwoje mózgowe – wzgórza i doliny wyobraźni Silvestra.
– O, bogowie – szepnęła panna Reiss. – Jesteśmy w jego mocy. Próbuje nas zniszczyć.
Wątpię, czy zdaje sobie sprawę, co się stało. W tym cała ironia. Silvester prawdopodobnie nie widzi w tym świecie niczego niewłaściwego. Zresztą dlaczego miałby widzieć? To świat jego wyobraźni, w którym przebywał całe życie"
Ostatni akapit cytatu to istota książki. Bez bewatronu, bez jakichś tam protonów, i tak nie możemy się porozumieć, bo wskutek RÓŻNYCH wyobrażni żyjemy w RÓŻNYCH rzeczywistościach. Ot co!!