Saturday, 11 April 2015

Aleksander KACZOROWSKI - "Havel. Zemsta bezsilnych"

Aleksander KACZOROWSKI - "Havel
Zemsta bezsilnych"

Kaczorowski /ur.1969/ wydaje się być wyspecjalizowany w problematyce czeskiej. To mało powiedziane, bo stał się moim "kagankiem oświaty", bo ta biografia Havla stanowi dla mnie kompendium wiedzy o różnicach między naszymi narodami. I dlatego uświadomiłem sobie, że mam recenzować książkę, a nie curriculum vitae Havla. Oczywiście, z zainteresowaniem poznaję szczegóły jego życia, ale bardziej intryguje mnie społeczeństwo, w którym ten "burżuj" i intelektualista, a przy tym "liberał" w sprawie seksu i alkoholu, mógł zaistnieć.
Bo u nas by nie mógł; u nas mógł zaistnieć trybun ludowy z Matką Boską w klapie, ale nawet i jego, zgodnie z przesłaniem Norwida, daliśmy radę opluć.
Weżmy pod uwagę pierwszy przykład. U nas o tysiącletniej germanizacji przez katolicyzm, odważają się mówić nieliczni, jak np prof. Maria Janion w "Niesamowitej słowiańszczyznie", a u naszych sąsiadów ta świadomość jest powszechna. U nas nacjonalizm jest kościelny, u nich autonomiczny. W niepodległej Czechosłowacji, po I wojnie światowej: /26/

"Czeskim katolikom zarzucano brak patriotyzmu i publicznie pytano, gdzie jest ich stolica: w Pradze czy w Rzymie... ...W tej sytuacji akt apostazji stał się dla Czechów najprostszym sposobem zamanifestowania swego, niekiedy spóżnionego, patriotyzmu".

No i co? Czyż nie SZOKUJĄCE ?
Przywykliśmy /nie wiem dlaczego ?/ naśmiewać się ze strachliwych "pepiczków", którzy nie garnęli się do wojowania. Bo to "my" dostaliśmy nóż w plecy od ZSRR, to "my" walczyliśmy w RAF-ie, to "my" zabiliśmy w 1944 r., dowódcę SS i Policji na Dystrykt Warszawski, Kutscherę. Nie wiemy, bądż nie chcemy pamiętać, że to my wbiliśmy im nóż w plecy zajmując w 1938 r, Zaolzie /co Czesi nam przypomnieli w 1968 r., gdy sami, /ściśle Gomułka/ zwróciliśmy się do Moskwy o pozwolenie na wzięcie udziału w okupacji Czechosłowacji/; że ich lotnicy walczyli w RAF-ie, w czterech dywizjonach /310-314/ i że to Czesi zabili ulubieńca Hitlera - Reinharda HEYDRICHA, o czym Kaczorowski tak pisze: /str.48/

"Na jego polecenie /tj prezydenta Czechosłowacji na uchodżstwie, Edvarda Benesa - przyp.mój/ 27 maja 1942 roku czechosłowaccy cichociemni przeprowadzili udany zamach na Heydricha. CZŁOWIEK NUMER TRZY w nazistowskiej strukturze władzy, NAJWYŻSZY RANGĄ HITLEROWSKI DYGNITARZ ZLIKWIDOWANY PRZEZ RUCH OPORU W OKUPOWANEJ EUROPIE...."/podk.moje/

Konsekwencją był PIERWSZY masowy mord na ludności cywilnej: PIĘĆ TYSIĘCY OFIAR ze wsi Lidice i Lezaky. Aby skończyć z okresem wojennym wspomnijmy, o alianckiej pomyłce, gdy zrzucili bomby na Pragę zamiast na centrum kultury europejskiej - Drezno /por. "Rzeżnia nr 5"/.

Jedżmy dalej. "Burżuj" Havel uczęszczał do elitarnej szkoły w Podiebradach, której: /str.55/
"uczniowie pochodzili przede wszystkim z poważanych rodzin BURŻUAZYJNYCH i KOMUNISTYCZNYCH..." /podk.moje/
Toż to EWENEMENT z naszego punktu widzenia. Jako ciekawostkę podajmy, że wśród uczniów był Milos Forman, ale i "nasz" Jerzy Skolimowski, którego matka była wysoką funkcjonariuszką PRL-owskiej ambasady.
Nasza historia jest nieporównywalna, gdyż w Polsce najtragiczniejszy okres to lata 1944-1956, okres krwawego stalinizmu, wojny domowej, aż po amnestię więżniów politycznych na wiosnę 1956 i "Polski Pażdziernik"; u nich - zgodnie z WOLĄ NARODU komuniści przejęli władzę /dopiero/ w 1948 i trzymali się dobrze co najmniej do 1968 r. A i po 1968 r. zwolennicy Moskwy dobrze się mieli aż do upadku ZSRR. U nas historię tworzyły kolejne "odwilże", u nich szło w przeciwnym kierunku.
W końcu "burżujów" przestano przyjmować na czechosłowackie uczelnie, a wielu już studiujących relegować. Nie przeszkodziło to Havlowi pogłębiać swojego wykształcenia, a dzięki rodzinnym koneksjom poznawać "odpowiednich" ludzi i rozwijać swoją działalność publicystyczną i literacką. Zakładał kolejne miesięczniki literackie i rozwijał kontakty zagranicą, i to nie tylko w Polsce i "NRD, ale i w NRF. Po takich wyjazdach był inwigilowany przez służby bezpieczeństwa, a po latach, jego przeciwnicy starali się go skompromitować, jako agenta bezpieki.
Dzięki sukcesom jego sztuk teatralnych, Havel stał się bogatym człowiekiem, a bogatym zawsze łatwiej żyć. Kaczorowski świetnie ujął ewolucję poglądów Havla: /str.146/

"Biografia intelektualna Havla przypomina nieco ewolucję "Tvary". Początkowo był to periodyk młodoliteracki, szybko jednak stał się ambitnym pismem filozoficzno-artystycznym, a wreszcie, w ostatniej fazie swego istnienia, po inwazji radzieckiej na Czechosłowację w 1968 roku, społeczno-politycznym. W redakcji tego miesięcznika Havel poznał ludzi, dzięki którym przestał być "fachidiotą", skoncentrowanym wyłącznie na swojej karierze dramaturga; zaangażował się w działalność w Związku Pisarzy, ta zaś przywiodła go do polityki..."

Omawiając rewolucję 1968 Kaczorowski przypomina trafne słowa Antonina Liehma, jednego z kluczowych postaci wśród reformatorów:

"...Tylko intelektualiści robią rewolucje w imię wolności. Lud robi je jedynie z głodu. A ludowi nie żyło się żle.."

"Praską Wiosnę" określił słusznie Jan Vladislav: /str.157/:
"Praska Wiosna to legenda. To była rewolucja pałacowa, która wymknęła się spod kontroli.."
Natomiast Milan Kundera
"..zwracał uwagę, że Praska Wiosna była przede wszystkim doświadczeniem pokoleniowym, buntem jego rówieśników przeciw własnej młodości..."
W maju 1968 roku, w apogeum Praskiej Wiosny Havel wyjechał do Stanów Zjednoczonych...
Powrócił, by być świadkiem jak: /str.180/
"..w środę 21 sierpnia o świcie, wojska pięciu państw Układu Warszawskiego /ZSRR, PRL, NRD, Węgier i Bułgarii/ wkroczyły do Czechosłowacji..."

Bohater narodowy 1968 roku, Dubcek, ratując naród przed wykrwawieniem podpisał w Moskwie, wszystko, co mu kazali, a sowieckie wojska okupacyjne pozostały w Czechosłowacji na stałe, by nie przyszło "Pepiczkom" do głowy znowu rozrabiać. Muszę zamieścić tu osobistą dygresję, że w marcu 1968 r, na dwa tygodnie przed obroną mojej pracy magisterskiej, straciłem głos, krzycząc w w marszu studentów Politechniki na "Uniwerek": "POLSKA CZEKA NA DUBCZEKA".
Po przejęciu władzy przez Husaka, Kundera z Havlem sobie popolemizowali, potem Husak wziął swój lud krótko za mordę, a Kundera opuścił ojczyznę na zawsze /1975/.

"Pod koniec listopada 1976 roku w restauracji Klasterni vinarna /Klasztorna Tawerna/ w alei Narodowej w centrum Pragi spotkali się Vaclav Havel, Pavel Kohout, Ludvik Vaculik, a także przybyli z Brna weterani zjazdów na Hradecku Milan Uhde i Jan Trefulka. Wspólnie doszli do wniosku, że należy coś zrobić" /str.273/

Tak zaczyna się historia "samooszukańczej", słynnej "Karty 77". Twórcy jej sami się oszukali, bo liczyli na odzew jeśli nie milionów, to wielu tysięcy. Karta 77" przeszła do historii, podpisało ją 243 osoby; już 14 stycznia Havel został aresztowany.... Natomiast sławnego Jana Patocki nie aresztowali, bo gdy przyszli po niego, on już nie żył...

I tu zaczyna się najciekawsza 120 stronicowa końcówka, z którą, z przyczyn objętościowych mojej pisaniny, zostawiam Państwa samych, ale historia jest tak fascynująca, że pewien jestem, iż Państwo po przeczytaniu jej poczujecie się ukontentowani.

PS. Po dwóch dniach przeczytałem powyższe i uważam, że warto dodać, że w spotkaniach "taterników" na Śnieżce, reprezentowanych ze strony czeskiej m.in. przez Havla, ze strony polskiej uczestniczyli Kuroń, Michnik i Macierewicz. Kto dzisiaj jest w stanie w to uwierzyć ? Jeden umarł drugi jest systematycznie opluwany, a trzeci zwariował !!