Saturday, 11 April 2015

Vladimir NABOKOV - "Lolita"

Vladimir NABOKOV - "Lolita"

W recenzji książki Nabokowa pt "Ada albo Żar" pisałem:

"Natomiast świadomie nie napisałem nic na temat „Lolity”/1955/, bo i tak moje recenzje wzbudzają kontrowersje, a musiałbym w recenzji wyrazić swój protest przeciw pedofilii i pojęciu „nimfetek”. Argumenty IDIOTÓW, że Najświętsza Maria Panna powiła Jezusa w wieku zbliżonym do Lolity czy też, że naszą 12-letnią Hedwig tzn Jadwigę oddano staremu Jagielle, pozostawiam bez komentarza."

I dalej recenzji nie zamierzam pisać, a krótką notkę poświęcam raczej grafomanom, którzy zboczeniami przebijają "Lolitę". Nie trudno się domyślić, że mówię o pisarzach amerykańskich z obu półkul, a w tym również ze Stanów Zjednoczonych i Kanady, którzy odrabiają swoje zaległości w tej materii, bo dotychczas uwięzieni byli na łańcuchu pruderyjnej cenzury.
Przypomnijmy, u Nabokova ona ma 12 lat, on 37; a teraz obślinione staruchy zabierają się do swoich wnuczek i prawnuczek. I za ten zły przykład Nabokov musi być ukarany pałą.

Janek Himilsbach był lubiany i tolerowany, bo był jedyny w swoim rodzaju. Nabokova można było tolerować, póki jego nieudolni naśladowcy nie doprowadzili do degrengolady w literaturze.

LOLITA - Odpowiedż na uwagi

Na sugestię o ironii autora, ODPOWIADAM: nie dopatrzyłem się ironii, ale wydaje mnie się, że przyda się parę słów więcej na temat Nabokova i "Lolity".

NABOKOV WIELKIM PISARZEM BYŁ, a mnie najbardziej podoba się "Maszeńka". Nie wiem od czego zacząć, więc będzie trochę bajzlu, ale wierzę w inteligencję moich czytelników, dzięki której zrozumieją o co mnie chodzi. W Wikipedii wyczytałem:

"Nabokov's "Lolita" (1955) is his most famous novel, and often considered his finest work in English. It exhibits the love of intricate word play and synesthetic detail that characterised all his works."
- "intricate" - to skomplikowany, zawiły, "synesthetic" pochodzi od synestezji:
"Synestezja w literaturze – środek stylistyczny, polegający na przypisywaniu jakiemuś zmysłowi wrażeń odbieranych innym zmysłem. Szczególne znaczenie miała w literaturze symbolizmu, w korespondencji sztuk"

Za trudne to dla mnie, jakoś dziwnie kojarzy się z "pomrocznością jasną", więc jedżmy dalej:
"Zarys fabuły "Lolity" pojawił się po raz pierwszy w powieści Nabokowa "Dar", opublikowanej na przełomie 1937/1938 roku. Jedna z postaci Borys Iwanow Szczegolew, streszcza fabułę utworu, który chciałby napisać:
"(…) stary pies – ale jary jeszcze, że hej, pełen ognia, żądzy szczęścia – poznaje wdowę, a ta wdowa ma córkę, małą jeszcze dziewuszkę – wie pan, taką, co to nic jeszcze nieukształtowane, ale chodzi tak, że zwariować można. Bledziutka, chudziutka, podkówki pod oczami – i na starego dziada, rozumie się, nawet nie spojrzy. Co robić? Ha, niewiele myśląc żeni się, moi państwo, z wdową. Dobra. Wzięli i zamieszkali we troje (…) A tak w ogóle – przeliczył się. Czas ucieka jak głupi, on się starzeje, ona rozkwita i – figa z makiem z pasternakiem (…)" ."

Czy w tym zamiarze jest ironia ? Nawet, jeśli tak, to wg mnie zagubiła się w trakcie pisania "Lolity".

"Temat PEDOFILII spowodował, że Nabokov obawiał się publikacji pod własnym nazwiskiem – mogłoby to zaszkodzić jego pracy wykładowcy akademickiego. Chciał, aby "Lolita" ukazała się pod pseudonimem Vivian Darkbloom, stanowiącym anagram jego imienia i nazwiska. Aby informacja o autorstwie nie przedostała się w niepowołane ręce, na żadnym z maszynopisów nie widniało nazwisko autora, a wydawnictwa, które je otrzymywały, musiały podpisać zobowiązanie, że nikomu nie ujawnią nazwiska autora. Wszystkie egzemplarze były również przekazywane wydawcom osobiście – Nabokov obawiał się wysyłania ich pocztą, z powodu obowiązywania ustawy Comstocka, zgodnie z którą przesyłanie materiałów o treści erotycznej pocztą było PRZESTĘPSTWEM." /podk.moje/
Nabokov tak scharakteryzował swoje poszukiwania wydawcy:
"Czterej amerykańscy wydawcy, W, X, Y i Z, którym kolejno proponowano maszynopis (…) byli zszokowani (…). Niektóre z reakcji były nader zabawne: jeden z lektorów zasugerował, iż jego firma mogłaby się przymierzyć do publikacji, gdybym uczynił z mej Lolity 12-letniego chłopca i kazał go uwieść Humbertowi, będącemu farmerem z Tennessee, w stodole (…). Wydawca X, którego doradców Humbert tak zanudził, że nie przebrnęli poza stronę 188 napisał mi z całą naiwnością, że druga część jest za długa. Natomiast wydawca Y wyraził ubolewanie, że w książce nie ma ludzi dobrych. Wydawca Z oświadczył, że gdyby wydrukował Lolitę, on i ja poszlibyśmy do więzienia."

Wydał w końcu w Paryżu, a jej "zła" fama i przemyt do Stanów, wzbudziły popyt tamże, wskutek czego trzy lata póżniejsze wydanie amerykańskie rozeszło się natychmiast. Dodajmy, że:

"...'Lolita", wydana w mało znanym wydawnictwie w Paryżu, nie była recenzowana w poważnych czasopismach. Burza rozpętała się w Wielkiej Brytanii po publikacji w świątecznym numerze "Sunday Timesa" z 1955 roku wypowiedzi Grahama Greena, który uznał książkę za jedną z trzech najwybitniejszych powieści roku..."
Tak, czy inaczej, "Lolita" stała się wizytówką Nabokova i przyniosła mu popularność oraz pieniądze, a że dzisiaj nie szokuje, podobnie zresztą jak "Zwrotnik Raka" Millera, to zasługa literackiej powodzi fekaliów, jaka nas zalała.
Na koniec podkreślam, że DOCENIAM KUNSZT JĘZYKA NABOKOVA, tym bardziej, że czytałem ją również po angielsku, jednakże podtrzymuję swoje zdanie na temat pedofilii i wynikającą z niej ocenę książki.