Wednesday, 29 April 2015

Jurij ANDRUCHOWYCZ - "Moscowiada"

Jurij ANDRUCHOWYCZ - "Moscoviada"
Powieść grozy

Andruchowycza /ur.1960/ poznałem z książki napisanej wspólnie z "naszym" Stasiukiem pt "Moja Europa. Dwa eseje o Europie zwanej Środkową" /2000,2001/. Znam też książkę jego córki Sofiji /ur.1982/ pt "Kobiety ich mężczyzn", której dałem 7 gwiazdek. A teraz zaczynam lekturę z nadzieją, uzasadnioną recenzjami, na świetną satyrę Rosji przełomu lat 80-90-tych.
Zacznijmy od trafnej uwagi o poezji: /27 z 404/
" -Bo nie ma na tym świecie nic tak niepotrzebnego, bezsensownego i komicznego jak dobra poezja, ale równocześnie nie ma na tym świecie nic, co by było tak niezbędne, znaczące i doskonałe jak ona jest..."
Pozornie sprzeczne, ale mnie się podoba. W trakcie lektury wyławiam ciekawostki: /126/
"..Stacja mendelejewska. Nazwana tak na cześć teścia Błoka..."
Aleksnder Błok /1880-1921/, symbolista, jeden z największych poetów rosyjskich, w 1903 ożenił się z Lubow Mendelejewą, córką geniusza Dmitrija /1834-1907/. Edukujemy się dalej: /135/
"Nauczyłem ją, na przykład rozróżniać pojęcia "fallus" i "penis". Wcześniej myślała, że to synonimy.."
Fallus to penis w stanie wzwodu. Teraz czas na śmiech: /145/
"Wszyscy budowlańcy stoją w kolejkach po flaszkę czerwonego mocnego. W związku z taką specyficzną sytuacją starą Moskwę restaurują Finowie albo Turcy..."
Piękne porównanie: /228/
"Być pijanym w Moskwie to jakby być rudym w Irlandii. Czy można człowieka prześladować z powodu koloru włosów? Chyba nie..."
O manipulowaniu społeczeństwem przy pomocy np referendum: /369/
"....referendum to idealna metoda manipulowania ludżmi, pozostawianie im złudzeń, że sami decydują o własnym losie..."
Clou rosyjskiej ideologii: /375/
" Jedynie pod władzą Imperium ludzka jednostka odnajduje sens swojego istnienia..."
Jazdę na tym samym wózku, a zarazem rozbieżność między teorią a praktyką, autor ujawnia w wypowiedzi oficera bezpieki do ofiary: /384/
"..Ty o mnie żle nie myśl, bracie! Możliwe, że tych kacapów mam w takim samym jak ty.. poważaniu!"
No to teraz przyszedł czas na ocenę. Powiedzieć "świetna" jest łatwo, ale rozwinąć trudniej, bo w trakcie lektury przychodzą przeróżne skojarzenia: z formą - satyrą, groteską, teatrem absurdu, surrealizmem, parodią czy pure nonsense'm; z innymi autorami - Hłaską, Iredyńskim, z drugiej strony Erenburgiem, Bułhakowem, ale i Beckettem czy Ionesco. Równie pewne, że nieporównywalnie lepsze od recenzowanych przeze mnie, parę dni temu, nieudanego zbiorku "Witajcie w Rosji" Glukhovsky'ego. Dochodzi jeszcze pozycja obserwatora: autor, jak i jego bohater, jest Ukraińcem, który uczestniczy w życiu Imperium /jak i inni Ukraińcy, np funkcjonariusze bezpieki/, ale ujawnia pragnienia separatystyczne, czym przypomina analogiczne tendencje społeczeństwa w PRL-u, którego wielu obywateli kończyło uczelnie moskiewskie i mieszkało w tamtejszych akademikach, by dzisiaj demonstrować postawę rusofobów.
Niektóre sceny są dla mnie deja vu: brak kufli w kioskach z piwem czy nielicznych wtedy piwiarniach, szklanka do wody sodowej na łańcuchu, styl karmienia w barach szybkiej obsługi, a przede wszystkim umiejętne "zachęcanie" do współpracy z bezpieką, i to nie tylko prostytutek, kryminalistów, lecz i osób ze środowisk twórczych czy też starających się o paszport lub pracę w zagranicznej instytucji. No i wszechobecny alkohol, pity wszędzie i przez wszystkich.
A najprawdziwszy i najciekawszy jest MIMO WSZYSTKO pewien sentyment do tego cyrku, wyczuwalny u Andruchowycza, do którego i ja się przyznaję. Było się młodym!!