Monday, 27 April 2015

Dmitry GLUKHOVSKY - "Witajcie w Rosji"

Dmitry GLUKHOVSKY - "Witajcie w Rosji"

WIELKI ZAWÓD !!! Nic Glukhovsky'ego przedtem nie czytałem, dzięki czemu nie jestem skażony obowiązkowym zachwytem, jak inni, którzy czytali jego inne książki. Nim jednak przejdę do oceny tych 16 opowiadań, nota bene niespójnych, dobranych przypadkowo i na różnym poziomie, muszę rozprawić się z licznymi recenzentami, którzy w kółko powtarzają, że dzięki tym opowiadaniom poznają prawdziwą Rosję. Czyżby ? A jeśli, to Rosję czy zjawiska istniejące i w Polsce, jak i na całym obszarze posowieckim?
Jeśli chodzi o wyśmianie Rosji, od 1917 roku do chwili obecnej, nie zauważyłem nic lepszego niż "Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca" Erenburga plus dwie książki spółki Ilf i Pietrow plus Bułhakow plus ktoś tam jeszcze. Na pewno nie Glukhowski, którego czytając nie uśmiechnąłem się ani razu. Co do lokalizacji negatywnych zjawisk, to nie rozumiem głupkowatego rechotania. A może w Polsce nie ma wszechwładnej korupcji, łapownictwa, klik elit rządowych z nowobogackimi pochodzenia bądż bandyckiego, bądż ubowsko-pezetperowskiego ? A może walka naiwnych o sprawiedliwość nie jest skazana w Polsce na przegraną ? A może nie ma niewyjaśnionych morderstw w wolnej Polsce?
Puste sklepowe półki śmieszą ? A PRL-owski ocet jako jedyny towar, to co? No to może wszechobecna wódka ? Tylko, że ja większość życia przepracowałem w PRL-u, gdy każdy zaopatrzeniowiec jechał w podróż z walizką wódki, każdy kierownik inwestycji wódką nakłaniał wykonawcę do pracy, pewna żona dygnitarza dyskretnie znaczyła koniaki otrzymywane przez męża, które wielokrotnie powracały do niej. A może bulwersuje denaturat zwany w Polsce "dyktą", "olabogą" albo "jagodzianką". A był jeszcze acnosan, salicyl i autovidol oraz wino marki "Wino". Wyższe sfery z kolei wymieniały wiedzę na temat pędzenia bimbru, bo to było w dobrym tonie.
To może Was bawi: rosyjski prostak w Moulin Rouge, który nie może zrozumieć, że tamtejsze dziewczyny nie są prostytutkami ? Ale przecież to prostak, kryminalista, który dzięki okresowi transformacji awansował. A w Polsce wicepremier śmiał się do rozpuku, że absurdem jest zgwałcenie prostytutki !! Albo własnej żony !!
Historia z ufo też mnie znudziła, bo w TVP widziałem lepszy spektakl, gdy kosmici wylądowali na polskiej ziemi i przedłużająca się narada uniemożliwiła kontakt z nimi.
Ogólnie mógłbym skończyć na stwierdzeniu, że NUDA, BANIALUKI I DYRDYMAŁY, ale jedno opowiadanie nie pozwala mnie na to.
Co za degrengolada!!! Jak nisko trzeba się moralnie stoczyć, by napisać opowiadanie o SPERMIE ZAWIĄZANEJ NA SUPEŁ W KONDOMIE I USUWANIU JEJ Z KOSMODROMU. Mało tego, autor snuje marzenia, że ta sperma da życie gdzieś tam w innej galaktyce. Całe szczęście, że Koreanki nie kopulował kato-Polak, nieużywający kondomów, bo wtedy byłaby heca!! Uwaga o DNIE MORALNYM dotyczy autora, wydawcę, jak i czytelników, którym to się podoba.
W każdej czytanej książce poszukuję ciekawego sformułowania; tu także mnie się udało: /320-322/

"Rosja to wyjątkowy kraj ze swym niepowtarzalnym losem!.. ..Nigdy nie podporządkowała się prawom zimnego rozumu, rosła i rozwijała się wbrew wszelkim racjonalnym wyjaśnieniom! Ani ja, ani pan, ani Chewbacca – nikt z nas nie pojmie tej mistyki, tych sił, które powstrzymują ją przed upadkiem, które chronią Rosję i które na oślep prowadzą nasz kraj uświęconą drogą! Rosji nie da się objąć rozumem…
...ZSRR zgubił ogólnonarodowy kac.. ...Uprzedzałem Andropowa, że Rosjanin bez wódki zwierzęcieje… Bez niej z całą wyrazistością odczuwa pustkę egzystencjalną… Bez niej człowiek budzi się ze stuletniego czarodziejskiego snu w swojej kawalerce z podartymi tapetami i wygniecionym tapczanem… I co ma robić?..."