Monday, 18 July 2016

Piotr ZYCHOWICZ - "Obłęd '44"

Piotr ZYCHOWICZ - "Obłęd '44" czyli
jak Polacy zrobili prezent Stalinowi,
wywołując Powstanie Warszawskie

UWAGA WSTĘPNA! Wydawcą tego zakłamanego, bardzo SZKODLIWEGO "dzieła" jest Dom Wydawniczy REBIS
UWAGA ZASADNICZA! Poglądy moje są zbieżne z dostępnymi na LC pod hasłami "KSANTHIPPE" i "JONASZ", z tym, że 4 gwiazdki Jonasza są dla mnie nie do przyjęcia.

W związku z powyższym, tylko dodam swoje trzy grosze do wymienionych recenzji. Najpierw ocena sytuacji Polski w 1939 roku przez Amerykanów. Jasno to przedstawia fragment mojej recenzji amerykańskiego dzieła " World War II. Chronicle by John S.D. Eisenhower"
"....No i mamy ów 1939 rok. Łączą nas pakty o nieagresji, oba z 1934 r., z Rosją i Niemcami. W dniu 3 kwietnia Niemcy mają przygotowany plan ataku na Polskę, który wcielą w życie pierwszego września, a 28 kwietnia Hitler zrywa pakt z Polską, żądając jednocześnie Gdańska i „korytarza”. Drugiego czerwca Sowieci przystępują do stworzenia paktu o wzajemnej pomocy z Francją i Wielką Brytanią. Na przeszkodzie staje POLSKA, gdyż do sensownej realizacji porozumienia NIEZBĘDNE jest umieszczenie sowieckich oddziałów na naszym terytorium. Należy podkreślić, że to nie jest inicjatywa sowiecka, lecz OSOBISTE uwarunkowanie ze strony CHURCHILLA, który skrajnie negatywnie ocenia przygotowanie Polski do starcia z Niemcami /trafność jego oceny, niestety, szybko się potwierdziła/. Marszałek Rydz-Śmigły oświadcza, że pozwolenie na przemarsz i pobyt Sowietów w Polsce byłoby błędem, gdyż Czerwona Armia raz wpuszczona, nigdy Polski nie opuści. Coś się Rydzowi popieprzyło z Krzyżakami. W każdym razie POLSKA UNIEMOŻLIWIŁA ZAWARCIE PAKTU ANTYHITLEROWSKIEGO i na własne życzenie pozostała sama, bo trudno poważnie traktować pakt z Wlk. Brytanią podpisany 25 sierpnia tj 2 dni po ratyfikacji paktu Mołotow-Ribbentrop. Czytamy bowiem /na str. 56/: „Ich /tj Francji i Wlk.Brytanii - mój przyp./ wojskowe dowództwa opracowały WAR PLAN w lecie 1939 r., w którym NIEUNIKNIONA zagłada Polski zostanie przez nich zaakceptowana”. Zreasumujmy:
WIELKA BRYTANIA I FRANCJA, PO UNIEMOŻLIWIENIU PRZEZ POLSKĘ ZAWARCIA SOJUSZU Z ZSRR, NIE ZAMIERZAŁY W NAJMNIEJSZYM STOPNIU INGEROWAĆ W SPRAWY POLSKI, tym bardziej, że negatywnie oceniały poziom polskich przygotowań do wojny..."

Teraz kwestia żydowska. Państwo Polskie - II RP miało OBOWIĄZEK uchronić przed eksterminacją WSZYSTKICH swoich obywateli, w tym 3,5 mln polskich obywateli deklarujących wyznanie mojżeszowe, jak i co najmniej drugie tyle Żydów zasymilowanych równie zagrożonych Zagładą. Wszelkie sojusze z Niemcami uniemożliwiały obronę tej grupy polskich obywateli. A co z nami - gojami? Autor zapomniał, że przez wieki bylismy dla naszych zachodnich sąsiadów Untermenschen.
Wikipedia:
"Untermensch (z niem. podczłowiek, mn. Untermenschen) – rasistowskie określenie używane w propagandzie narodowosocjalistycznej w stosunku do Żydów, Cyganów, Polaków, Serbów, Rosjan i innych narodów słowiańskich oraz do przedstawicieli innych grup etnicznych uznawanych przez narodowych socjalistów za „niearyjskie” (niegermańskie).
Odebranie ziemi podludziom miało według narodowych socjalistów pozwolić nadludziom (Übermensch), czyli Niemcom na uzyskanie Lebensraumu (niem. przestrzeni życiowej). W nowym „aryjskim” społeczeństwie podludzie mieli wykonywać uciążliwe prace jako niewolnicy służący „rasie panów”. Zgodnie z propagandą, „nadludzi” w stosunku do „podludzi” nie obowiązywały zasady etyczne.
No to czas na "zdradziecki" układ Sikorski – Majski, obejmujący amnestię dla 387 tysięcy Polaków, co umożliwiło opuszczenie ZSRR Polakom z armią Andersa, a "spóżnialskich" z Armią Berlinga. Życie tych ludzi, jak i pozostałych w Kazachstanie i innych sowieckich republikach URATOWAŁ ten "kolaboracyjny układ", czy to się autorowi podoba czy nie.
Natomiast o patriotycznym lecz samobójczym Powstaniu należy mówić przede wszystkim w kontekście stosunku Churchilla do sowieckiego alianta, jak i do naszego Rządu Londyńskiego, który drastycznie pogorszył się po zerwaniu wspomnianych wyżej koalicyjnych rozmów w 1939, a objawił się łanawet rok po zakończeniu wojny, gdy polskim żołnierzom zakazano udziału w defiladzie w Londynie, w pierwszą rocznicę zakończenia wojny.
Na koniec osobista anegdota. Urodziłem się jak Zychowicz 27 kwietnia, lecz nie 1980, a 1943 roku. Z przyczyn lokalowych, nad moja głową, toczyły się dyskusje licnych polskich profesorów historii, takich jak prof. Stanisław Arnold (1895 -1973), promotor mojego ojca przy doktoracie i habilitacji, prof Stanisław Herbst (1907 – 1973), którego żona była moją matką chrzestną, czy prof.. Józef Skrzypek (1907 – 1973), mieszkający na sąsiedniej ulicy. Nie zostałem historykiem, lecz inzynierem, a z tych uczonych dysput pobrałem jedną naukę, która przekazuję następnym pokoleniom, że: "LEPIEJ RUSKIEGO W DUPĘ POCAŁOWAĆ, NIŻ SZWABOWI RĘKĘ PODAĆ'" Amen