Friday, 8 July 2016

Aleksander SOLŻENICYN - "Krąg pierwszy"

Aleksander SOŁŻENICYN - "Krąg pierwszy"

Sołżenicyn (1918 – 2008), wszyscy znają więc wybrałem dla przypomnienia parę istotnych dat:
1962 - "Jeden dzień Iwana Denisowicza"
1968 - "Krąg pierwszy"
- "Oddział chorych na raka"
1970 - Nagroda Nobla
1972 - "Gułag"

Wikipedia:
"...Tytułem powieści nawiązuje autor do 'Boskiej komedii" Dantego. Sołżenicyn wspomina w niej współczesne mu czasy radzieckich łagrów, szczególnie rzeczywistość tzw. "szaraszki", która stanowiła jednocześnie więzienie i instytut badawczy. Wielu wybitnych naukowców uwięzionych w tamtym czasie pracowało w tym miejscu m. in. nad deszyfracją ludzkiego głosu, doskonaląc techniki podsłuchu.
Sołżenicyn opisuje zamknięte środowisko "szaraszki" jako alegorię radzieckiego społeczeństwa, gdzie portrety psychologiczne bohaterów wypełniają całą gamę ludzkich typów i postaw...".
Nim przejdę do wychwalania książki dzielę się rozterką dotyczącą czasu akcji Wydaje mnie się, że chodzi o cztery dni: 24 – 27 grudnia 1949 roku. Akcja zaczyna się od telefonu Innocentego Wołodina do amerykańskiej ambasady w celu zawiadomienia o planowanej kradzieży tajemnic bomby atomowej. Tylko, że jak Wikipedia podaje:
"..29 sierpnia 1949 – eksplozja pierwszej radzieckiej bomby atomowej przeprowadzona na poligonie w Semipałatyńsku w Kazachstanie; ZSRR stał się drugim państwem świata dysponującym bronią nuklearną. Wywiad amerykański szacował, że ZSRR będzie w stanie przeprowadzić próbę najwcześniej w połowie 1950 roku, a najbardziej prawdopodobnie w połowie 1953 roku...."
Według wiarygodnch kalkulacji kradzież amerykańskiej technologii musiała nastąpić najpóźniej na początku 1947 roku. Oczywiście to jest drobiazg bez znaczenia, bo wywiad sowiecki okradał USA przez długie lata; teraz już nie, bo to robi - rosyjski. Zresztą do dzisiaj nie znamy szczegółow, poza pewnością, że stracona na krześle elektrycznym Ethel Rosenberg, jesli w ogóle, to była zaledwie pionkiem, ofiarą makkartyzmu..
Proszę Państwa zwracam uwagę na trafne sformułowanie w Wikipedii:
"...Sołżenicyn opisuje zamknięte środowisko "szaraszki" jako alegorię radzieckiego społeczeństwa...."
Bo stalinizm był wszechobecny i dlatego nie ma różnic w ludzkich zachowaniach w łagrze, gułagu, szaraszce, psychiatryku czy na tzw. wolności.. W książce zminiaturyzowane radzieckie społeczeństwo poddawane jest argumentom "kija i marchewki". Gleb Nierżyn, alter ego autora marchewkę odrzuca. Profesor Bartoszewski mówił często o zachowaniu przyzwoitości w każdych warunkach. Sołżenicyn (jak wyczytałem w jakiejś recenzji) napisał "traktat moralny o tym, jak nawet w najtrudniejszych warunkach człowiek może zachować godność".