Wednesday, 6 July 2016

Jack CANFIELD, M.V. HANSEN - "Balsam dla duszy"

Jack CANFIELD, Mark Victor HANSEN - "BALSAM DLA DUSZY"
czyli opowieści otwierające serca i rozgrzewające ducha

Zbiór różnych krótkich form literackich swoich, swoich znajomych i nieznajomych, które mają ukoić duszę czytelnika. Francuzi mają "Dimanche a Orly" Gilberta Becaud, Polakom mojego pokolenia Wojtek Młynarski proponował "Niedzielę na Głównym", a Amerykanie maja serię "Balsamów dla duszy" Canfielda i Hansena. Na wszystkie smutki...
Canfield (ur. 1944) i Hansen (ur, 1948), obaj "motivational speakers", opublikowali serię "Chicken Soup for the Soul" obejmującą więcej niż 250 tytułów, wydrukowanych w 500 mln egzemplarzy w ponad 40 językach. Ten tom podzielili na siedem części zatytułowanych: Miłość, Pokochać siebie, Rodzicielstwo, Nauka, Twoje marzenia, Pokonywanie przeszkód i Mądrość. Dodam jeszcze, że z podanych 42 nazwisk współautorów nigdy o żadnym nie słyszałem.
Najważniejsze jest ”entree”, a zrobił je „a legend and spiritual icon in the Unity movement" Eric Butterworth (1916 – 2003), który opowiada o profesorze, który pyta starą nauczycielkę (s. 16):
"...jaka to magiczna receptę zastosowała, by wydostać .. ..chłopców ze slumsów i pchnąć ich na wyżyny sukcesu.
W oczach nauczycielki błysnęły wesołe ogniki, a na jej ustach pojawił się łagodny uśmiech.
- To doprawdy bardzo proste - odparła - Kochałam ich..."

Proszę Państwa! Naciąłem się, bo myślałem, że to po prostu tani amerykański sentymentalizm wyciskający łzy z oczu. Przykładem tego jest piękna historia pt „Bopsy”, o umierającym chłopcu, który chciał być strażakiem. Sam się popłakałem i wcale się tego nie wstydzę. I dałbym z osiem gwiazdek, bo dobroć trzeba cenić.
Niestety okazało się, że ci panowie to U Z D R O W I C I E L E czyli według moich kryteriów perfidni O S Z U Ś C I żerujący na ludzkim nieszczęściu. Jeśli ktoś jest innego zdania, niech dalej moich uwag nie czyta. Szczególnie mieszkając w Kanadzie jestem na nich uczulony, bo jest tu ich mrowie (multicutural society), i nawet moją żonę Polka-uzdrowicielka skasowała na sporą kasę. Szczytem ich chucpy jest opowiadanie pt „Amy Graham” (s. 51), w którym dziewczynce umierającej na białaczkę, w stanie agonalnym (lekarze dali jej maksimum trzy dni życia), pan autor Mark Victor Hansen „przekazuje energię” i po dwóch tygodniach.... (s. 53)
„...lekarze uznali ja za zdrową...”
Miejscem odpowiednim dla takich zwyrodnialców jest więzienie, a wydawnictwo, które przykłada rękę do mamienia ludzi winno się wstydzić. Popyt na takie dyrdymały nie zwalnia wydawnictwa od moralnej odpowiedzialności