Saturday, 16 July 2016

Lars MYTTING - "Porąb i spal"

Lars MYTTING - "Porąb i spal"
Wszystko co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie

Lars Mytting (ur. 1968), norweski dziennikarz jest wyśmienitym gawędziarzem i wydaje mnie się, że na każdy temat potrafi mówić ciekawie. Dla laika, takiego jak ja, książka stanowi vademecum o drewnie, lecz temat sam w sobie nie leży w sferze moich zainteresowań. I właśnie sukces autora polega na sposobie opowiadania, który nie pozwala żadnemu czytelnikowi na oderwaniu się od książki. Niemniej warto tekst zrozumieć, w czym postaram się Państwu pomóc. Autor przywołuje Gerhardsena (s. 10,9 - strony e-booka), to wyszukałem:
Einar Gerhardsen (1897 – 1987), norweski polityk. Trzykrotny premier Norwegii; stworzył plan odbudowy Norwegii po II wojnie światowej. Przez wielu Norwegów uważany za Landsfaderen (ojca narodu).
(s. 19,8) Hans Børli (1918 – 1989) norweski poeta i pisarz, który całe życie pracował jako drwal
Teraz ładne stwierdzenie nadające się na motto tej opowieści (s.22)
"...relacje między człowiekiem a ogniem są tak stare, tak proste i uniwersalne – drewno zawsze dotykać będzie głębi naszych dusz..."
(s. 34,6) Kjell Aukrust (1920- 2002), norweski rysownik, malarz i pisarz

Lars Mytting, jako człowiek wykształcony, opracowując ten temat nie mógł pominąć Thoreau (s. 41,8):
"....To właśnie Thoreau, także w książce Walden, ukuł nieco oklepane już dzisiaj porzekadło o tym, że drewno ogrzewa dwa razy: raz, gdy je rąbiesz, drugi raz, gdy nim palisz. Być może powinien też dodać coś o rozszczepianiu, sztaplowaniu i dźwiganiu, ale nie zgadzałoby się to z jego filozofią życiową, ponieważ – podobnie jak Einstein – pragnął upraszczać to, co uprościć się dało, a umarł tak, jak powinien był umrzeć człowiek jego formatu: na zapalenie płuc, którego nabawił się, leżąc na brzuchu i licząc słoje na ściętym pniaku."
I na tym polega wielkość tej książki: na dykteryjkach jak powyższa. To teraz o samotności w wersji "drzewnianej" (s. 63)
"...Nieszczęsny ten, kto musi rąbać drewno tylko dla siebie..."
W poniższym cytacie interesuje mnie raczej wiek i rozmiary sekwoi niż jej ewentualne walory grzewcze (s. 84,5):
"....Gdyby ktoś chciał zrobić coś tak nikczemnego, jak obalenie największego drzewa na świecie, liczącej 2500 lat kalifornijskiej sekwoi, nazywanej Generałem Shermanem, mógłby nią palić w piecu przez wiele lat, rozpamiętując swój haniebny uczynek. Sekwoja wyrosła na 84 metry, jej średnica w najszerszym miejscu wynosi 11 metrów, a objętość – 1487 m3, czyli 930 sągów...."
Tymczasem w Norwegii....... (s. 85,4):
"...Największe drzewa w Norwegii, licząc według objętości, to świerki sitkajskie. Największy spośród nich ma około 46 metrów, a objętość 23 m3, co odpowiada ponad 30 dojrzałym, zwykłym świerkom..."

Na stronie 86 i następnych autor szeroko omawia bonitację. Według Wikipedii:
"Bonitacja.... - wskaźnik produkcyjnej zdolności siedliska. Najpraktyczniejszym sposobem określenia bonitacji drzewostanu jest porównanie jego wysokości z przeciętną wysokością drzewostanu wzorcowego danego gatunku w tym samym wieku, podaną w tablicach zasobności drzewostanów Znajdują się tam wykresy zależności wysokości od wieku. Jako bonitację przyjmuje się z tablic tę wartość, przy której wysokość danego drzewostanu równa się wysokości drzewostanu wzorcowego w tym samym wieku. Tak określoną bonitację podaje się w opisie taksacyjnym.."
Mytting omawia wszystkie gatunki drzew, a potem przechodzi do narzędzi. Podaje wszystko językiem przystępnym, zawierającym wiele szczegółów. Nie wynotowuje ich, bo to trzeba samemu przeczytać, aby wczuć się w atmosferę stwarzaną przez autora..... Nie, nie mogę dłużej Państwa zwodzić; jestem sakramencko znudzony na stronie 150 z 296; mimo, jak Państwo czytali, mojego pozytywnego nastawienia nuda niemożebna wzrastała z każdą stroną; dobrnę do końca bardziej jednak kartkując niż czytając...
Na stronie 160 znajduję fajną uwagę Alberta Einsteina:
„..Ludzie uwielbiają rąbać drewno, jest to czynność, która natychmiast daje wyniki”
Omawiając „fumata bianca” i „fumata nera” czyli dym unoszący się w trakcie konklawe kardynalskiego wybierającego papieża, przypomina, że w 2005 roku, w trakcie wyboru Benedykta, unoszący się dym szary spowodował poważne zakłopotanie watykańskich dostojników. (s. 170)

Autor powraca do Thoreau (s 201):
„Każdy człowiek traktuje swój stos drewna z takim czy innym uczuciem. Ja lubiłem stawiać moje przed oknem, a im więcej było wiórów (wokół pieńka), tym lepiej, bo przypominało mi, jak satysfakcjonująca jest to praca.”
Uzupełnia Thoreau swoją uwagą:
"Efekt kilkudniowej pracy g ó r u j e nad otoczeniem, a widok na sztapel to widok na coś bezpiecznego. Wielu entuzjastów drewna chętnie umieszcza swoje stosy w takim miejscu, by były widoczne przez okno kuchni. Przyjemnie popatrzeć.".
Mamy jeszcze anegdotkę o układaniu drewna (s. 204,8):
„....Sztaplowanie to próba umiejętności estetycznych i praktycznych. Pod koniec XIX wieku pannom na wydaniu w mocno zalesionym stanie Maine w USA doradzano ocenianie potencjalnych mężów na podstawie tego, jak układają drewno...”
Czas robi swoje, więc szczegóły niezbyt ciekawe. Książkę kończy rozdział pt „Zimne fakty” zawierające wszystkie dane techniczne związane z tą dziedziną. Czas na podsumowanie: warto przeczytać, przyjemne gawędziarstwo pasjonata, jednak radzę niektóre rozdziały tylko przekartkować, bez wnikania w szczegóły profesjonalne.