Friday, 1 July 2016

Jacek DUKAJ - "Wroniec"

Jacek DUKAJ - "Wroniec"

Usiłowałem go czytać, o czym świadczy notatka w "Moim Dzienniku" z 20.09.2007 roku:
"Jacek Dukaj (ur.1974), pisarz science – fiction. Świetny artykuł o MMORPG (Massive Multiplier Online Role Playing Game). Nic nie zrozumiałem, bo i de Chardin z "punktem Omega", i mangi Masamune Shirow, i anime Mamore Oshii, i Philip K. Dick, do tego Fiodorow, Ciołkowski, Wiernadski, a i Frank J. Tipler, i David Deutsch. Jedyne co pojąłem to lemowskie skrzynie prof. Corcorana, bo na tym etapie kiedyś się zatrzymałem (w rozwoju).."

Próbowałem jeszcze dwukrotnie coś tam jego czytać, lecz zmuszony byłem przerwać, bo nie przyswajałem. No cóż, stary jestem! O definitywnym rozstaniu z nim zadecydowało jednak coś innego, coś co znalazłem w notce z 23.11.2007 r.:
"DUKAJ wybździł entuzjastyczną recenzję o książce Ziemkiewicza. No to żegnaj Dukaju..."

Chodzi o moją opinię o Ziemkiewiczu, którą raz, przy "Michnikowszczyźnie" przedstawiłem, lecz Administracja LC mnie ocenzurowała, choć ja tylko cytowałem Jerzego Urbana. "Kto z kim przestaje, takim się staje" i postanowiłem również z Dukajem rozstać się definitywnie.
Obecnie, po 9 latach, podsuwa mnie jego książki mój wspaniały znajomy Paweł. Kazał zacząć od "Wrońca", a tu tematyka stanu wojennego, który ja poznałem dokładnie jako dorosły człowiek, w przeciwieństwie do siedmioletniego autora.
Przedstawiłem Państwu moje uprzedzenia do Dukaja, aby podkreślić mój wysiłek w obiektywnej ocenie książki.
Czas nieubłaganie leci, rosną nowe pokolenia, które słyszały „coś” o stanie wojennym, więc abyśmy się rozumieli to „coś” wypada sprecyzować, tym bardziej, że tytuł książki nawiązuje do WRON. Wypunktowuję z Wikipedii:
1. Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego (WRON) – organ administrujący Polską w czasie stanu wojennego. Powstała w nocy 12/13 grudnia 1981, a rozwiązała się 21 lipca 1983
2. Stan wojenny wprowadzono na mocy podjętej niejednogłośnie uchwały Rady Państwa z dnia 12 grudnia 1981 roku, na polecenie WRON– pozakonstytucyjnego tymczasowego organu władzy, faktycznie nadrzędnego wobec konstytucyjnych władz państwowych. Został poparty przez Sejm PRL uchwałą z dnia 25 stycznia 1982 roku.
3. Według sondaży wykonywanych niemal corocznie od 1991 roku, większa część społeczeństwa niezmiennie popiera decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego

Konieczne są uzupełnienia i wyjaśnienia od uczestnika tych wydarzeń czyli ode mnie. Zacznijmy od końca, bo sens pkt-u 3 został tak absurdalnie wypaczony, że mało kto pamięta o prawdziwych przyczynach takiej opinii społeczeństwa. To nie ma nic wspólnego z zagrożeniem ze strony ZSRR, ani z Jaruzelskim czy z Wałęsą utożsamianym z „Solidarnością”. Proszę zauważyć, że do „Solidarności” należało 10 mln, a więc jedyny logiczny wniosek, że jej członkowie usprawiedliwiali wprowadzenie stanu wojennego. A to z powodu a n a r c h i i jaka zapanowała wszędzie, poza jakąkolwiek kontrolą i zagrażała życiu nas wszystkich. To, że służby publiczne przestały działać, bo wszyscy strajkowali i wszyscy żądali forsy, to można zrozumieć, ale że kierowca prywatnej taksówki przerywał kurs z powodu strajku i zostawiał pasażera na lodzie już trudniej. Najgorzej ucierpiały pracownice przedszkoli, bo dzieci brały przykład z dorosłych i strajkowały odmawiając spożywania posiłków i siadania na nocniku.
Odnośnie pkt 1 i 2 był to zamach stanu z naruszeniem prawa, którego jedynym wytłumaczeniem jest wybór „mniejszego zła”. Nie zmienia to faktu, że zniszczono życie wielu internowanych, więzionych i zmuszanych do emigracji.

Przechodząc do książki, pomysł Dukaja iście szatański, bo dorośli mieli problem z percepcją nowej rzeczywistości, a cóż dopiero dziecko ? W dodatku dziecko rodziców „zaangażowanych”. Bo Dukaj wyraźnie podkreśla, że są obok ludzie żyjący „normalnie” (s. 34):
„...Kiedy szli wzdłuż bloku, Adaś zadzierał głowę, żeby zajrzeć do wnętrza mieszkań.
Tam siedziały przed telewizorami całe rodziny. Wypukłe kineskopy rzucały na ich twarze i ubrania plamy ziarnistej szarości. Był w tych obrazach ciepły spokój Normalny wieczór, normalni rodzice i dzieci. Adasia zakłuło w serce.
Pan Beton odwracał jego głowę, zasłaniał mu wielką dłonią oczy.
- Nie patrz.”

Zachowanie Pana Betona jest jego przyznaniem się do własnych wątpliwości. Gdyby ich nie miał, podjąłby próbę wytłumaczenia swoich racji i równocześnie racji aresztowanych rodziców Adasia. To „nie patrz”, to próba zafałszowania rzeczywistości. Zagubionego Adasia otaczają sami szarzy ludzie, którzy mamroczą o sprawach przyziemnych (s. 65):
„....Coś o ziemniakach, Kartkach, Talonach i papierze toaletowym..”

I teraz muszę określić świat Adasia, który jest gdzieś pomiędzy światem Małego Księcia a Bruna Schulza. Spotykamy w nim np. Pana Opornego rozrzucającego U – lotki, oświadczającego (s. 67):
„.....Ja nigdy nie uciekam! - Pan Oporny wypiął pierś - Ja stawiam Opór”

To już zahacza o groteskę! Mamy też Pozycję zamiast opozycji i MOMO zamiast ZOMO. Akcja się rozwija i wiadomo już , że trzeba pokonać Wrońca, a z nim Bubeki, Tajniaki, Złomoty, Czołgi i GAZ-y ! (s.138):
„...Ale jak pokonać Bubeki, Tajniaki, Złomoty. Czołgi i GAZ-y, kiedy całe miasto zszarzone, kiedy ludzie prawie wszyscy - zszarzeni ?..”
Co gorsza, ja odebrałem książkę, że szarzyzna wygrywa (s. 211):
„...Szarzej. Szarzej. Szarzej.
Adaś zrozumiał, że oni wszyscy tu wyszarzyli się na śmierć. I że wszystko było na odwrót. To nie Maszyna – Szarzyzna zalewa ludzi szarością. To ludzie napędzają Maszynę – Szarzyznę..”
Zrozumiałem, że autor umyślnie nie podaje swojego jednoznacznego stosunku do problemu wprowadzenia stanu wojennego i jego konsekwencji, by nie pomniejszyć wrażenia artystycznego, któremu nadaje priorytet. Aby upewnić się w moim odczuciu szukam w internecie i w Wikipedii znajduję fragment wywiadu Dukaja, w którym określa omawianą książkę jak rodzaj.....:
„...czarnej fantasmagorii narodowej w formule bajki dla dzieci...”
O fantasmagorii mówi też Dariusz Nowacki w swojej recenzji na:
http://wyborcza.pl/1,75410,7213988,Wroniec__Dukaj__Jacek.html
"Przygody Adasia to ponura fantasmagoria.....
........Martyrologiczną narrację o stanie wojennym snuje tutaj dziecko, którego wyobraźnią zawładnęły opowieści o rycerzach, smokach i piratach. Ponadto jest to dziecko w gorączce, któremu wszystkie te straszne rzeczy po prostu się przyśniły....
....Na szczęście wcale nie trzeba (choć warto) zastanawiać się, co Jacek Dukaj chciał nam powiedzieć. "Wroniec" został także pomyślany jako zabawa literacka, ćwiczenie fantazji i stylu...."

No i to mnie chodziło. Nie po raz pierwszy znajduję wsparcie w recenzjach Nowackiego. Teraz najważniejsze: co z moim, szeroko opisanym, stosunkiem do Dukaja. Na pewno z lektury jestem zadowolony, zobaczymy co dalszego podsunie mnie jego propagator Paweł. Siedem czy osiem ? Zaryzykuję, osiem gwiazdek