Tuesday, 23 June 2015

Stefan KISIELEWSKI - "Dzienniki"

Stefan KISIELEWSKI - "Dzienniki"

Nie bardzo rozumiem, dlaczego kończą się na 16.05.1980, zawierają posłowie autorskie datowane na 15.08.1982, a wydane zostały pięć lat po śmierci Kisiela (1991), w 1996 roku ? Piszę opinię na podstawie wydania z 2001 roku, tj 10 lat od jego śmierci i tak sobie myślę, że jeszcze następne 10 lat zwłoki by się przydało, bo pióro Kisiela jest kąśliwe, subiektywne, czasem do bólu szczere, nawet wobec przyjaciół i bliskich znajomych.

Nim przejdę do aktualnej recenzji przytaczam w całości moją pierwotną wersję, by na niej bazować:
"W PRL-u felietonistów było wielu, ale żaden nie mógł zabrzmieć przy Kisielu /poza Urbanem, jak i Passentem, Hamiltonem-Słojewskim i Fikusem/. Aby młodym pokazać ich perfekcję zacytujmy Kisiela:
" „Czterech pancernych i psa” /str.364/....„zrobił płk. Przymanowski, tak zwany „Żyd pancerny” /a Centkiewicz to „Żyd polarny"/ oraz jego żona Maria Przymanowska. Otóż w tym właśnie rzecz: Maria P. to p. Hulewiczowa, bohaterka okupacyjnej konspiracji, potem sekretarka /i nie tylko?/ Mikołajczyka w Polsce. Nie udało jej się uciec z Mikołajczykiem, złapana na granicy przypłaciła rzecz długoletnim więzieniem, męczona przez RÓŻAŃSKIEGO. I oto osoba o takiej przeszłości... wychodzi za komunistycznego fagasa i robi z nim głupkowatą propagandę, fałszującą przeszłość. Zaiste, niezbadane są ludzkie drogi!”. A na str.459” „...Mikołajczyk postąpił z nią obrzydle, sam nawiał, a ją zostawił na pastwę RÓŻAŃSKIEGO”.
"Dzienniki" cenniejsze niż archiwa IPN-u ".
Różański (oryg. Goldberg) - to Żyd, pierwszy kat w bezpiece, dyrektor Departamentu Śledczego MBP .
Oficjalnie Kisielewski był szykanowany (i pobity), po swoim wystąpieniu na zebraniu ZLP, w dniu 29.02.1968 r, w trakcie którego powiedział o "dyktaturze ciemniaków", natomiast pomija się, nie wiem dlaczego, jego pochodzenie żydowskie. Jego matka Salomea (panieńskie nazwisko Szapiro) pochodziła z zasymilowanej rodziny żydowskiej i była ciotką (rodzoną siostrą Bernarda, ojca H.) Hanki Sawickiej.
Przecież to był MARZEC 1968, walka z wyimaginowanym syjonizmem, gdy tow Wiesław, (chichot historii - mąż Żydówki Liwy Szoken), nawet z Jasienicy usiłował zrobić Żyda Beynara!!
Kisielewskiego zawsze charakteryzowała megalomania i pewność siebie, jak i wiara w swoją nieomylność. Dlatego jako anegdota przetrwała jego wypowiedż z 1987 roku, na dwa lata przed wiadomymi zmianami (!!!):
"...leżymy obok Związku Radzieckiego, drugiego mocarstwa świata, włączeni w jego system militarno-polityczny i że na "zmianę mapy" NADZIEI NIE MA" (podk. moje)

"Dzienniki" zawierają niezmiernie dużo materiału poznawczego, ale trzeba wiele rozwagi i uwagi, by nie ulec chwilowym sugestiom rozkapryszonego Kisiela. Niech jako przykład służą słowa o wybitnym polskim muzykologu, prof. zw. Michale Bristygierze wymienionym już na pierwszej stronie. (Michał Bristiger, ur. 1921 Żyd, syn "krwawej Luny" (1902-1975), szefowej V i III departamentu MBP). Kisiel pisze:
"Bristiger i Jarociński ŁŻĄ jak z nut, WAZELINUJĄ SIĘ Lissie i Chomińskiemu..... .Bristiger pisze już istny panegiryk, sławiąc pod niebiosa najgłupsze wypociny "Zosi", Cóż za SKURWYSYNY.... ,,Bristyger pominął nawet zbiory artykułów i recenzji... GŁUPIE BYDLĘ...." (podk.moje)

"Zosia" to prof. Zofia Lissa (1908-80), w tym czasie – dyrektor Instytutu Muzykologii UW.
Kisielewski, po spokojnym wyjaśnieniu przez Bristygera zaistniałego zdarzenia, już się nie gniewa i nie pomstuje (str. 26, 109, 74, 446), ale mimo 23 lat czasu, inwektyw nie wymazuje; a przecież one wyrabiają, na samym wstępie, negatywną opinię czytelnika o zainteresowanym. I TO JEST CAŁY KISIEL !!! Dlatego apeluję, aby jego opinie, oceny etc przyjmować z dużą rezerwą.

Kisielewski wyznaczył pięcioletni okres kwarantanny dla "Dzienników", bo zdawał sobie sprawę, że zszokuje i zawiedzie wielu znajomych, a część z nich oceni jego postępowanie jako WREDNE.
I właśnie dlatego wartość poznawczą książki, którą oceniam na dziesięć gwiazdek z determinacją obniżam do zaledwie sześciu.