Friday, 5 June 2015

Marek NOWAKOWSKI - "Dziennik podróży w przeszłość"

Marek NOWAKOWSKI - "Dziennik podróży w przeszłość"

Ostatnia pozycja Nowakowskiego, wydana w roku jego śmierci /2014/, choć Wikipedia podaje 2012 Najważniejsze, że ten zgorzkniały, rozgoryczony, wspaniały facet znów potrafi oderwać się od ponurej rzeczywistości i PIĘKNIE powspominać. Najwyższa klasa!!
Sądzę, że nie będzie chciało się Państwu "latać" po moich recenzjach, postanowiłem więc przytoczyć tu ich fragmenty, aby podkreślić wielkość Nowakowskiego, który mimo samotności i alienacji, potrafił w ostatnim utworze wspiąć się znowu na wyżyny.

"Psie głowy"
Jestem zszokowany. Wikipedia ZATAJA BOHATERSKI ŻYCIORYS NOWAKOWSKIEGO, a NIEDOINFORMOWANI CZYTELNICY właściwie go NIE CZYTAJĄ. Czuję się zobligowany do zachęcenia czytelników do poznania i zachwycenia się utworami WYBITNEGO POLSKIEGO PISARZA, TWÓRCY REALIZMU PERYFERYJNEGO. Teraz wspomnę o paru faktach z jego życia, a więcej powiem przy opiniowaniu poszczególnych utworów.

Należał do „Pokolenia 1956”, debiutował w „Nowej Kulturze” w 1957, popularność zdobył w 1961 - „Beńkiem Kwiaciarzem”. W latach 60-tych w „Kameralnej”, „SPATiF-ie”, „SARP-ie”, u „Dziennikarzy”, „Fukiera” czy „Hopfera” rozmawiano non-stop o nim i jego twórczości, nie mniej niż o np Iredyńskim, Śliwoniku, Grochowiaku, Jerzynie, Piwowskim, Płażewskim, Hamiltonie /Słojewskim/, jak i Stachurze i Himilsbachu, a on prowadził, jak inni, beztroski żywot w tym „najweselszym baraku obozu KDL”. Niestety, gdy zaangażował się, jako jeden z nielicznych, w działalność polityczną, zaczął markotnieć.

Szerokim echem odbiło się podpisanie przez niego w 1971 roku /wraz z Herbertem i Woroszylskim/ listu protestacyjnego do władz PRL, w sprawie uniewinnienia braci Kowalczyków skazanych za wysadzenie auli WSP w Opolu. Ze zdziwieniem i zdumieniem obserwowałem jego dalsze zaangażowanie w walkę z ustrojem, co było w tych czasach /”wczesny Gierek”/ ewenementem. Ciekawych szczegółów zapraszam na stronę „Marek Nowakowski - Encyklopedia Solidarności”. Zatrzymywany wielokrotnie, został aresztowany w 1984 roku, a sprawa nabrała rozgłosu m.in. wskutek zaangażowania się w jego obronę Tyrmanda i Ionesco. Jego niektóre opowiadania napisane po 1989 r. sprawiają wrażenie, że radość z wolności zabiera mu świadomość ponurej rzeczywistości środowisk, które nie potrafiły się „transformować”. I o tym jest omawiane dzisiaj opowiadanie. Nim jednak do niego przejdę zacytuję Wikipedię, by pokazać, że mój zarzut postawiony w pierwszym zdaniu nie jest gołosłowny. A więc notka jest bardziej niż zwięzła:

„Był uczestnikiem protestów przeciwko zmianom w konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, w 1984 roku był aresztowany. Był współzałożycielem podziemnego pisma literackiego „Zapis”. „

Koniec, kropka. Nie wiem /bo od 1990 r. mieszkam w Kanadzie/, czym jest podyktowana ta zwięzłość, bo wypada choćby podkreślić, że w 1977 roku ujawnienie składu kolegium redakcyjnego podziemnego „Zapisu” świadczyło o odwadze i determinacji jego członków.

"Karnawał i post"
W momencie publikacji Nowakowski jest po pięćdziesiątce, a że „wiek męski - wiek klęski”, to jest smętny.

"Homo Polonicus"
W 1984 r. Nowakowski wyrażnie zawiedziony i rozżalony z powodu tak łatwego upadku 10 milionowego ruchu, wskutek wprowadzenia stanu wojennego....

"Opowiadania uliczne"
Ten „król życia”, który póżniej zmienił się w bardzo aktywnego działacza opozycji, teraz, na starość w „wolnej” Polsce, stał się ZGRYŻLIWYM ZGREDEM. Jak srodze musiała go rozczarować dzisiejsza rzeczywistość, skoro wpadł w tak minorowy nastrój.

I jeszcze istotna wzmianka na temat publikacji firmowanej jego nazwiskiem

"Mój słownik PRL-u"
PODRÓBA! NIEUMIEJĘTNA PODRÓBA! Tego nie mógł Nowakowski napisać, chyba, że był obłożnie chory i nie wiedział co robi. Chociaż wątpię, bo dobry frezer nie spieprzy elementu nawet w stanie agonalnym. Nie jego styl, nie jego składnia, a co najważniejsze: całkowity zanik zwięzłości, czego był mistrzem.

Wracamy do "Dziennika...". Nowakowski na 150 stronach oddaje szczegółowo całą rzeczywistość PRL-u. Jest w tym GENIALNY, bo nie znam nikogo, kto w tak zwięzły sposób potrafiłby ukazać wszystkie aspekty, wszelkie postawy i ich radykalne zmiany w zależności od wydarzeń i atmosfery w poszczególnych latach. Jest autentyczny, prawdomówny i obiektywny, co stwierdzam autorytatywnie jako jeden z ostatnich czynnych uczestników życia w "tym najweselszym baraku" obozu Krajów Demokracji Ludowej.
Dla mnie jest to podróż sentymentalna do czasów, gdy zamiast "dopalaczy" /str.38/
"..babka sprzedawała pańską skórkę pod szkołą.."
a na bazarze handlowano: "bagnem na mole"
Z Zachodem dzieliła nas "żelazna kurtyna". Nowakowski ujawnia różnicę /str.68/:
"Oni byli kosmopolitami, my zaś internacjonalistami"
Łezka w oku się kręci, gdy Nowakowski wspomina fotoplastykon, "Polonię" czy "Fukiera" i ludzi tam bywających. A różnorodność wykładowców UW, a buntownicy, w tym Jacek Kuroń.

Niestety, do tego pięknego, uczciwego do bólu, wspomnienia nie pasuje "Postscriptum", które przytaczam w całości:
"Dopiero po wielu latach doszedłem do przekonania, jak bardzo byłem przez tamten czas zdewastowany. Zniewolenie wdarło się w umysł, zatruło wyobrażnię, niewidzialne cugle trzymały mnie na uwięzi i choć widziałem zło i czułem jego skutki, nie zdołałem tego, co napisałem, wypiętrzyć, unieść wysoko, jak marzyłem, i przez to uczynić doskonalszym, trwalszym, bardziej porażającym. Grzęzłem tak często, zapadałem się głęboko. To były koszty. Już do końca nie dam rady. Szkoda"

Przecież to jest postscriptum do książki dopiero co skończonej !!! To ja nic nie rozumiem Nasuwają się mnie najgorsze podejrzenia wyrażone wyżej przy "Moim słowniku PRL-u". Mimo zbliżającej się śmierci Nowakowski wykazał poprzez treść książki jasność umysłu, wspaniałą pamięć, a nastrój jaki stworzył w żaden sposób nie współgra z takim postscriptum.