Wednesday, 10 June 2015

Marek NOWAKOWSKI - "Okopy świętej Trójcy"

Marek NOWAKOWSKI - "Okopy świętej Trójcy"
Rozmowy o ludziach i życiu
Z Markiem Nowakowskim rozmawia Krzysztof Świątek

NIESTETY, TYLKO PARĘ PIERWSZYCH STRON JEST DLA MNIE AKCEPTOWALNYCH !!
Nowakowski bezbłędnie przedstawia punkt widzenia NASZEGO /roczniki przedwojenne i wojenne/ pokolenia na różne tematy. Zaczyna od "komórek" i internetu, które uważa za signum temporis służący globalizacji. Mówi o "niebezpieczeństwie powierzchowności" oraz zubożeniu wiedzy:

"Ta wiedza, którą otrzymują z Internetu, te wikipedie są bardzo uproszczone. Słyszę czasem takie rozmowy: „Nie czytałeś tego?” — pyta jeden. „Nie ma tego w Wikipedii” — odpowiada drugi. To nowy najwyższy autorytet, nowy rodzaj ksiąg mądrości. To, co jest w Internecie. A druga rzecz to lenistwo umysłu. Tylko stukają klawiszami, a nie ma dawnej tendencji szukania w kurzu ksiąg, na pożółkłych ze starości stronicach annałów. Wtedy czuło się czas, a teraz nie ma poczucia przeszłości. Jest nawałnica współczesnej wiedzy, tak jak pan mówi, tej często quasi-wiedzy o jakichś gwiazdach, kosmicznych rakietach, o świecie filmu, nawałnica mediów, popkultury, sław tego świata, królów mody, aktorów, celebrytów. To bardzo ważne słowo. O każdym, kto jest popularny, mówi się „kultowy”. Straszna dewaluacja słowa „kult”. Albo mówi się „charyzmatyczny”. Tych charyzmatyków są miliony. To zubożenie, zglajchszaltowanie kultów, charyzmatyków, to niepokojące".
Mówi słusznie, i mimo, że są to truizmy, warto je przeczytać, bo jasno definiują skokowe zmiany czynników kształtujących ludzką rzeczywistość i świadomość.
Niniejsze rozmowy stanowiły cykl drukowany w tygodniku "Solidarność" w latach 2010-2012, a więc zrozumiałe jest, że wachlarz tematów jest bardzo bogaty.
Wyjaśnienie tytułu, jak i szersze spojrzenie na blaski i cienie transformacji poznajemy z poniższej wypowiedzi:
"Może snuję wątek requiem albo in memoriam czasu umarłego, czasu, który odszedł. Tu w śródmieściu Warszawy miałem wieloletniego kolegę, który prowadził zakład jubilerski. Po '56 poluzowany został gorset i ten warsztat otworzył. I znowu signum temporis. Przyszły lepsze czasy, bo właściciele tę kamienicę, w której miał warsztat, odzyskali. Ludzie, których komunizm pozbawił własności w '48, odzyskali ją, zresztą po długim użeraniu się w sądach. Rok 2012. Jest opór władz, żeby nie oddawać, dopóki można, jak najdłużej, taka jest praktyka. Odzyskali kamienicę i szykują ją, by sobie zarobić. Remont zrobią, parter będzie dla firm, banków, kancelarii prawniczych. Ale taki warsztacik — won! No bo czynsz wzrósł! Dlatego kolega zwinął interes. Czyli jednym sprawiedliwość została przywrócona po latach, a inni w jej imię ucierpieli. Potem, po zamknięciu warsztatu, widziałem go w tych stronach, chodził, patrzył. Ja zawsze miałem na mieście takie „Okopy Świętej Trójcy”, swoje miejsca. Tu sklepik, tam warsztacik, tu jakiś kolega, tam inny. I w ciągu tego dwudziestolecia wszystkie te moje enklawy, te okopy już są zasypane, nie ma ich. Kolega inżynier prowadził w bramie prywatny interesik — halogenowe oświetlenie. Już go nie ma. Miałem starego introligatora. Też zniknął. A teraz kolega ze szkoły podstawowej. Czegoś żal."

I to jest cały Nowakowski: realizm bez triumfalizmu; czysty relatywizm a w efekcie powód jego zmarkotnienia, rozczarowania i poczucia zawodu. Przecież nie o to walczył !!
Niestety, dalej jest już tylko gorzej, choćby, gdy wypowiada słowa o PRL-u, zapominając o własnym zaangażowaniu, o wysługiwaniu się temu reżimowi i to wbrew własnej rodzinie i otoczeniu. Proszę porównać z jego "Dziennikiem podróży w przeszłość", gdzie wspomina jak zaangażowanym aktywistą ZMP on był.. I tego rozdwojenia u Nowakowskiego nie jestem w stanie zrozumieć, bo podobne zakłamanie wykazał w "Moim słowniku PRL", co do którego autorstwa wyrażałem wątpliwość /p. moja recenzja/. Co się działo z Nowakowskim w ostatnich latach życia, dlaczego w Wikipedii jest o nim tylko zdawkowa wzmianka /pisałem o tym m.in. w recenzji "Dziennika..."/ pomijająca jego bogatą działalność opozycyjną, niech wyjaśnią profesjonaliści. A my poczytajmy tego byłego aktywistę piszącego o samym sobie w PRL-u, bo to czysta p a r a n o j a:
"...Nową władzę tworzą ludzie o niezbyt czystej moralnie proweniencji: tzw. męty, cwaniacy, ci, co zawsze zwietrzą nowy wiatr, który będzie im sprzyjał. Albo tacy, co z mętnej wody najlepiej korzystają. Trochę byłych złodziei, kombinatorów o ponurej karcie, szmalcowników, co Żydów wydawali.. ..Selekcja negatywna. Nowa władza jest zbudowana z takich odpadów...."
Drogi Autorze! Synu dyrektora szkoły i nauczycielki ! Kim Pan był ? Szmalcownikiem, cwaniakiem czy złodziejem ? Za dobrze znałem Nowakowskiego i jego książki, więc udzielam sam odpowiedzi: bądż sklerotykiem nie kontrolującym swoich wypowiedzi, bądż też nieszczęśliwym człowiekiem potrzebującym pomocy psychologicznej w ostatnich dniach życia.
Bo my obaj, wespół z Miłoszem, Konwickim i innymi prominentnymi osobami, doskonale wiedzieliśmy, że nową, podległą Moskwie władzę tworzyli: ideowcy, którzy poglądy dopiero zaczęli zmieniać po referacie Chruszczowa w 1956 r., Żydzi, w dużej części powracający z Armią Berlinga oraz optymiści mający nadzieję, że reżimowe PRL może, mimo wszystko, być lepsze niż skompromitowana II RP. Pozostała grupa tworząca władzę to realiści, tacy jak Kisielewski, zdający sobie sprawę, że innej Polski w najbliższym czasie nie będzie. Nie wolno też zapominać, że zgodnie z rozkazem gen. Okulickiego Armia Krajowa została rozwiązana w dniu 19.01.1945 r, a częścią rozkazu było zalecenie:
"W zmienionych warunkach nowej okupacji działalność naszą nastawić musimy na odbudowę niepodległości i ochronę ludności przed zagładą. W tym celu i w tym duchu wykorzystać musimy wszystkie możliwości działania legalnego, starając się opanować wszystkie dziedziny życia Tymczasowego Rządu Lubelskiego ..."
I tak AK-owcy, wbrew Nowakowskiemu, wchodzili w struktury PRL-owskiej władzy.
A co dalej ? Kto chce, niech czyta, ale ja rekomendować nie będę, bo nie poznaję Marka Nowakowskiego, lecz słyszę propagandową tubę Kaczyńskiego ziejącą nienawiścią do wszystkich, a to już nie moja bajka.