Monday, 29 June 2015

Saul BELLOW - "Ravelstein"

Saul BELLOW - "Ravelstein"

Bellow (1915-2005), urodzony jako Solomon Bellows, pochodzący z litewskich Żydów o nazwisku Bieło, laureat w 1976 Pulitzera i Nobla (dwa lata przed swoim rywalem "naszym" Singerem), uhonorowany wszelkimi możliwymi amerykańskimi nagrodami, w tym trzykrotnie National Book Award (1954, 1965, 1971) popełnił u schyłku życia "Ravelsteina" (2000), który pod każdym względem jest dnem moralnym.
Zacznijmy od oficjalnych kwalifikacji tej książki. Wikipedia nadaje:
"Ravelstein - ostatnia powieść Saula Bellowa wydana w 2000, będąca jego literackim testamentem, napisanym w styku powieści z kluczem. Opowiada o przyjażni dwóch profesorów uniwersyteckich..."

Powieść z kluczem, inaczej Roman a clef, to odmiana powieści, w której przedstawione są prawdziwe postaci, a niekiedy również prawdziwe wydarzenia, pod zmienionymi, fałszywymi nazwami. Z modnych obecnie autorów tego gatunku wymieniany jest Orwell i Philip K. Dick.

Zobaczmy więc jak górnolotne 'ROMAN A CLEF" wygląda w praktyce:
Główny bohater Abe Ravelstein jest wzorowany na koledze Bellowa z University of Chicago; to Allan David Bloom (1930-1992), bardzo znany amerykański filozof, a do tego homoseksualista., którego kochanek Michel Wu przyjął w powieści imię Nikki. OHYDA polega na tym, że Bloom oficjalnie umarł na schorzenia wątroby i powinno się rzec: "Niech mu ziemia lekką będzie". Charakteryzujący się chucpą i tupetem Bellow (o czym wiem z jego biografii napisanej przez Jamesa Atlasa) niszczy wizerunek zmarłego obdarzając swojego bohatera Ravelsteina - AIDS-em.
W anglojęzycznej Wikipedii czytamy:
"There is an ongoing controversy over Bloom's semi-closeted homosexuality, possibly culminating -- as in Saul Bellow’s thinly fictionalized account in "Ravelstein" -- in his death in 1992 from AIDS. Bloom's friends do not deny his homosexuality, but whether he actually died of AIDS remains disputed".

Polecam Państwu szersze recenzje Marka Włodarskiego (wyborcza.pl z 19.09.2001 pt "Ravelstein, Bellow, Saul - Gazeta Wyborcza) oraz Agaty Bielik-Robson (Newsweek.pl z 23.04.2005), ja natomiast przypominam moją pierwotną notkę sprzed paru lat:

"DNO. Pruderyjna niegdyś Ameryka stoczyła się na dno akceptując takie książki. Po aferze ze spermą Clintona na twarzy M.Levinsky nic już nie powinno mnie dziwić. A jednak.. W omawianej książce dwóch "myśliwych" (niby od myślenia), w tym jeden z AIDS-em, czytujących obok Platona, TUKIDYDESA (to taki gość z V wieku pne, który opisał wojnę peloponeską), pieprzy pseudointelektualne, nudne kawałki. Do tego odrażające opisy żarcia i wydzielania ekskrementów. I nie dość, że obsceniczne, to nudne".

Jednym słowem: ODRADZAM