Friday, 1 February 2019

Sylwia CHUTNIK - „Jolanta”


Skleroza  boli.  I  to  bardzo.  Odruchowo  zacząłem  czytać  „Jolantę”,  o  której  słusznie  mówi  „Sławka” na  LC:
„…. to smutna książka o otępiałej umysłowo córce rozwiedzionych rodziców z Żerania …” 
……i   nagle  zaświtało  mnie  w  głowie,  że   książki  tej  autorki  już  oceniałem.  Po  odpowiednim  kliknięciu  zobaczyłem:  „Kieszonkowy  atlas  kobiet”  z  2008 -  1/10; „Dzidzia” z 2009 -  1/10;  „Smutek  cinkciarza” z 2016 -1/10.
To  niby  czego  mam  się  spodziewać  po  książce  z  2014?  
„Agro”  na  LC  pisze:
„…..Słodko gorzka i wzruszająca opowieść o dorastaniu w latach 80? E tam, raczej miejscami nudny monolog Jolki co nie wiedziała czego chce, aż się chciała zabić. Tak w wielkim skrócie. …”
 Mimo  mojej  „PAŁY”,   dodam,  że  treść  nie  jest  jakaś  bulwersująca  czy   szkodliwa,  a  po  prostu  niepowetowana  strata  czasu,   wskutek  czego  wielu  wspaniałych  książek  nie  zdążycie,  Państwo,  przeczytać.  1/10 

No comments:

Post a comment