Tuesday, 28 February 2017

John BRUNNER - "Na fali szoku"

John BRUNNER - "Na fali szoku"

Rozbawiony Brunnera "Wszyscy na Zanzibarze" zaczynam obecną lekturę z obawą, czy równie doskonale będę się bawił, i w tym przypadku. Wynik podaję od razu: humoru brak, ale czyta się dobrze.
Na podstawie Wikipedii:
'Na fali szoku' (tytuł oryg. 'The Shockwave Rider') – dystopijna powieść fantastycznonaukowa, której tytuł pochodzi od książki 'Future Shock" Alvina Tofflera. Premierę miała w 1975 roku w USA, nakładem wydawnictwa Harper & Row. W Polsce ukazała się po raz pierwszy w 2015 roku nakładem wydawnictwa MAG.
Futurysta Alvin Toffler w napisanym w 1970 roku "Future Shock" wyjaśnia tytułowe pojęcie jako:
"...too much change in too short a period of time"
Na podstawie notki wydawcy
:'Future Shock" ('"Szok przyszłości"): "..to niewątpliwie jedna z najbardziej oryginalnych książek współczesności. .. ... Nie kontrolowany postęp naukowo - techniczny stwarza wszędzie podobne problemy, różny natomiast może być sposób ich rozwiązywania. Autor szczególną uwagę kieruje na barierę psychofizyczną adaptacji człowieka do cywilizacji szybkich zmian oraz na psychologiczne konsekwencje tych przeobrażeń. Dynamiczny rozwój nauki może spowodować sytuacje, w których nie przygotowane społeczeństwo stanie wobec trudnych wyborów intelektualnych i moralnych. By złagodzić to "porażenie przyszłością", należy się zastanowić nad strategią przetrwania jednostki, mikrośrodowisk i całego społeczeństwa.."
Wracam do omawianej:
"..Pierwsza połowa XXI wieku. Rządy zaprzestały wyścigu zbrojeń na rzecz wyścigu mózgów. Społeczeństwo żyje pod ciągłą presją konieczności zachowania zdrowia psychicznego za wszelką cenę, poddając się i swoje dzieci terapiom behawioralnym według najnowszych teorii psychologicznych. Nick Haflinger, uciekinier ze specjalnej jednostki edukacyjnej w USA, jest w stanie zmieniać osobowości jak kameleon bez załamania psychicznego. Ścigany przez rząd, poznaje kobietę i wpada na plan obalenia systemu..."
I parę słów ode mnie. Podobnie jak w przypadku "Wszyscy na Zanzibarze", pierwsze kilkadziesiąt stron wymaga cierpliwości czytelnika, lecz dalsza akcja wynagradza te trudności. Odbiór różny chyba ze względu na tłumacza: pierwszą tłumaczył Wojciech Szypuła, a omawianą - Michał Jakuszewski. Mnie bardziej odpowiada Szypuła. Temat można ująć krotko: "pany a chamy" czy delikatniej "elita a społeczeństwo". Kwintesencję przesłania formułuje sam autor (s. e-booka 463,5):
".. Jeśli istnieje coś takiego jak absolutne zło, polega ono na traktowaniu innych ludzi jak przedmioty...."
Rządy elitarne prowadzą do kryzysu; a wtedy (s. 534,5):
"..- Istnieje tylko jedna struktura zdolna podtrzymać rządy w starym stylu... ..Zorganizowana przestępczość..."
Autor odkrywa zależność społecznej bierności od rozmiaru terroru i strachu (s. 552.3):
"..– Czy ludzie wystraszyli się już wystarczająco mocno, by odzyskać rozsądek?..."

Dodajmy jeszcze truizm (s. 19,5):
" ...Są dwa rodzaje głupców. Ten pierwszy mówi: „To jest stare i dlatego dobre”, ten drugi zaś: „To jest nowe i w związku z tym lepsze”.

Jeszcze pocałunek od wielgachnego psa Natty Bumppo i już czas na przykre końcowe podsumowanie: moja sympatia do autora, mój wysiłek przy lekturze, moja empatia - wszystko zostało zniszczone cukierkowatym zakończeniem, niespójnym z mądrymi uwagami autora przedstawionymi w tekście. Pozostając „wkurzony” daję gwiazdek 7.