Friday, 3 February 2017

Adam SIKORA - "Spotkanie z filozofią"

Adam SIKORA - "Spotkania z filozofią"

W Wikipedii nader skromna wzmianka:
"Adam Sikora (ur. 6 lutego 1927 w Lublinie, zm. 3 stycznia 2011( - polski filozof. Profesor Uniwersytetu Warszawskiego, do przejścia na emeryturę zatrudniony w Instytucie Filozofii. Historyk filozofii i myśli społecznej, zajmujący się głównie problematyką XIX wieku...."
Do tego wykaz 13 prac, wśród których omawiana na piątym miejscu, wydana po raz pierwszy w 1970 r. , po raz szósty - w 1983 ("moje" wydanie), aż po rok 2000 i wydanie dziewiętnaste.
No cóż, jak na profesora, doktora habilitowanego - niewiele.
Ale znalazłem coś niezwykle cennego, dobrze świadczącego o autorze - jego nekrolog napisany przez prof. Jerzego Szackiego; dostępny na: http://wyborcza.pl/1,76842,8908867,Adam_Sikora__1928_2011_.html

„Przyjaciele dobrze wiedzieli od pewnego czasu, że ta bolesna wiadomość może nadejść każdego dnia, ale wciąż mieli nadzieję, że to, co nieuchronne, stanie się choć trochę później. Niestety, stało się to już teraz i w miejsce wspaniałego i przeuroczego Adama mamy tylko dobrą pamięć o Nim i Jego książki.
Są to książki, bez których grono miłośników filozofii w naszym kraju byłoby zapewne dużo mniejsze, bo to On przecież napisał, wielokrotnie wznawiane popularne "Spotkania z filozofią". Są to książki, nieodzowne zwłaszcza dla każdego, kogo interesuje polska tradycja filozoficzna, bo to On przecież jako jeden z pierwszych odczytał na nowo pisma naszych myślicieli romantycznych: Hoene-Wrońskiego,Towiańskiego i innych "posłanników słowa", aby przypomnieć w tym miejscu tytuł bodaj pierwszej z szeregu poświęconych im książek. Polska filozofia epoki romantyzmu była głównym obszarem Jego dociekliwości naukowej, chociaż napisał także to i owo na przykład o myślicielach francuskich. Oprócz uczonych książek profesora Adama Sikory pozostały nam jeszcze, co dla mnie tak samo ważne, książki Adama, które nazwać można autobiograficznymi, chociaż nie mówi w nich o sobie w pierwszej osobie (por. np. "Witaj, żegnaj"). Są one znakomitym, acz literacko bezpretensjonalnym zapisem ciężkich doświadczeń życiowych człowieka i pokolenia, trudnym do zastąpienia świadectwem czasów, które w sporej części razem przeżywaliśmy. Pozostała, wreszcie, książka bardzo uczona i głęboko osobista zarazem, a mianowicie zbiór z 2006 roku pod tytułem "Historia i prawdy wieczne". Jeśli ktoś nie miał szczęścia spotkać Adama, pozna Go bodaj najlepiej, czytając tę książkę, co jednak nie wynagrodzi mu straty, jaką poniósł każdy, kto Go nie znał.

Prof. Adam Sikora (1928-2011), filozof i historyk idei. Profesor w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, związany z warszawską szkołą historii idei (do której należeli m.in. Leszek Kołakowski, Bronisław Baczko i Jerzy Szacki). Autor wielu książek - m.in. o polskich filozofach okresu romantyzmu (Hoene-Wroński, Towiański) oraz o pierwszych socjalistach (Fourier, Saint-Simon). Jego najbardziej znaną książką jest wielokrotnie wznawiany zbiór esejów o wielkich filozofach "Spotkania z filozofią - od Heraklita do Husserla" (ostatnie wydanie w 2009 r.). Niedawno ukazała się także jego autobiograficzna książka "Między wiecznością i czasem" (Znak, Kraków 2006) - filozoficzny esej, w którym rozlicza się z zaangażowania w komunizm w młodości.”

Powyższe jest szczególnie istotne ze względu na fakt, że zamierzam książkę ostro skrytykować, a szczególnie ze względu za „zakończenie” filozofii na Marksie, jak i brak jakichkolwiek informacji o nim na LC mimo obecności 10 książek, w tym dwóch wydań omawianej: czytelników: 57 | opinie: 1 | ocena: 6,45 (31 głosów) oraz czytelników: 40 | opinie: 2 | ocena: 6,8 (15 głosów)

Mimo tylu wydań, nie mogę zrozumieć do jakiego czytelnika ta książka jest kierowana. Bo pochwały, że „ładnie opowiada” - pomijam, skoro stwierdzam, że dla studentów i uczniów jest nieprzydatna, jak również dla czytelników mnie podobnych, którym chociażby nazwiska paru filozofów o uszy się obiły. Natomiast dla dyletantów - jest szkodliwa, bo wybiórczość została posunięta za daleko.
Wprawdzie autor we wstępie się kryguje, że wybór filozofów jest dowolny i subiektywny, lecz nie może być przyzwolenia na pominięcie takich „kamieni milowych” jak Plotyn, Nietzsche, Bergson czy Heidegger.
Kołakowski pisał:
„.....pięć nazwisk wyznacza wielkie etapy filozofii: PLATON (onto-teologia), KANT (filozofia transcendentalna), HEGEL (rozum jako historię), BERGSON (czyste trwanie), HEIDEGGER (fenomenologię bycia odróżnionego od bytu)....”

Sikora kończy książkę słowami:
„...Prezentacja współczesności wykracza jednak poza ramy niniejszej książki. Czytelników zainteresowanych pozostaje mi odesłać do opracowań poświęconych filozofii i socjologii XX wieku”

Tylko, że Nietzsche (1844 – 1900), Bergson (1859 -1941) ani Heidegger (1889 – 1976) to nie współczesność a w dodatku pierwszy to XIX wiek. Drugi „po połowie”, a na trzecim tyle nowych pokoleń się wychowało, że też jest historią. Ponadto, nie mam wątpliwości, że brak pozwolenia władz PRL na szerzenie „niczeańskiego nihilizmu” miał znaczenie podstawowe.

Dla mnie najbardziej bolesne jest pominięcie Plotyna, któremu poświęciłem notkę http://wgwg1943.blogspot.ca/2013/11/plotyn-205-70.html

Ale nie w moich odczuciach do Plotyna, jego Jedni i teorii emanacji, chodzi, a o św. Augustyna, którego Sikora omawia. A omawiać Augustyna z Hippo bez Plotyna, to już zbrodnia niesłychana. Przecież, do jasnego gwintu, w recenzji „Dialogów” Augustyna pisałem: http://wgwg1943.blogspot.ca/search?q=%C5%9Bw++Augustyn

„....Te trzy stopnie duszy - anima, animus, mens - odpowiadają dość dokładnie podziałowi PLOTYNA, który widzi w człowieku dwa uhierarchizowane pierwiastki: „duszę niższą”, uczestniczącą w „duszy świata”, posiadającą życie zmysłowe i rozumowe, oraz „duszę wyższą”, uczestniczącą w ROZUMIE /NOUS/, obdarzoną intuicją i zdolną wznosić się ku Bogu. Przypomnijmy: Plotyn – 205-270 r. n. e., Augustyn – 354-430 r. n. e. i podkreślmy, że z dzisiejszej perspektywy NAJWAŻNIEJSZY filozof w dziejach ludzkości, jest prawie zapomniany, a nektar spija sprytny Augustyn, który mając 33 lata się ochrzcił, poczytał ENNEADY Plotyna w tłumaczeniu Mariusza Wiktorynusa, bo niedouczony był i greki nie znał, po czym myśli Plotyna zaadaptował do potrzeb chrześcijaństwa. No to zasłużył się i przeto został obdarzony tytułem ŚWIĘTEGO..."

O Bergsonie polecam moją recenzję, a na koniec zauważam, że autor pomija największego prowokatora w historii filozofii, a przecież nawet głąb słyszał, że Nietzsche, nie powiedział, że Boga nie ma, a wstrząsnął światem dwoma słowami "Bóg umarł".

Wobec powyższych zarzutów, które dyskredytują całe Sikory dzieło, muszę w celach ostrzegawczych, profilaktycznych postawić PAŁĘ!!!