Monday, 13 February 2017

Jan WIDACKI - "Kniaź Jarema"

Jan WIDACKI - "Kniaź Jarema"

Cały szkopuł w tym, że Widacki ma "porządny" życiorys i w ogóle sprawia miłe wrażenie. Bo w sporze Henryk Sienkiewicz, Widacki contra Norman Davies, Paweł Jasienica jestem po stronie tych drugich. A spór się toczy, czy Wiśniowiecki na estymę zasłużył czy też hańbą okryty w ogniu piekielnym smażyć się winien.

Jan Stefan Widacki (ur. 1948) - polski adwokat, profesor nauk prawnych, dyplomata, autor kilkunastu książek, poseł na Sejm VI kadencji. W każdym zakresie działalności wielka odwaga i zasługi. Więcej choćby w Wikipedii.

Zacznę od Normana Daviesa (ur. 1939), który w „Bożym Igrzysku” pisze (s. 433 - wyd. 1999):
Jeremi Wiśniowiecki - „W 1647 r. lekceważąc zarówno wolę króla, jak i sejmu, wyruszył na Krym na czele wojska liczącego 26 000 ludzi zebranych z jego własnych majątków...”

Ale największy „cymes” mamy 4 strony dalej:
„....książę Jeremi Wiśniowiecki (1612 – 51), wojewoda ruski i główny przeciwnik Bohdana Chmielnickiego, był jedną z najbarwniejszych i najbardziej kontrowersyjnych postaci w dziejach Polski. W najpopularniejszej ze wszystkich polskich powieści historycznych, 'Ogniem i mieczem' Henryka Sienkiewicza, został odmalowany jako szlachcic, który czynił wiele zamętu i wrzawy, walczył za Rzeczpospolitą i z bezlitosną surowością karał Kozaków i Tatarów. W oczach innych komentatorów był pospolitym bandytą, łupieżcą wdowich majątków, renegatem i zdrajcą..”

Aby było straszniej nawet latorośl Jeremiemu się nie udała (s. 438):
„...W istniejącej w kraju sytuacji można było oczekiwać że tak potężny rod wyda kandydata do polskiego tronu. Nikt natomiast oczekiwać nie mógł, że wyda taką miernotę jak Michał Korybut Wiśniowiecki (1640 – 73), syn księcia Jeremiego, rezerwowy kandydat uknutej przez Austriaków elekcyjnej intrygi, bezwolny pionek, w rękach ambitnych protektorów. Wielka magnacka góra urodziła królewską mysz...”

Nim przejdę do Jasienicy, Wikipedia - hasło Jeremi Wiśniowiecki:
„....Niejednoznaczne są oceny zdolności wojskowych Jaremy. Jasienica odmawiał mu talentu dowódczego, Widacki – przyznawał. "

No i wreszcie Paweł Jasienica i jego "Rzeczpospolita Obojga Narodów" tom II s. 20-22:
„...Jeremi przeszedł do historii dzięki Bohdanowi. Powstanie kozackie stało się życiową szansą człowieka, który jako dowódca nikł dawniej w cieniu Stanisława Koniecpolskiego, a jako senator niczym się nigdy nie odznaczył, nie wygłosił ani jednego przemówienia godnego uwagi. Nawet jako warchoł ustępował znacznie fenomenom pokroju Diabła z Łańcuta czy Samuela Łaszcza... ...kniaź Jeremi staczał rozmaite bitwy i potyczki, z których żadna nie oznaczała przewagi operacyjnej nawet, że się już nie wspomni o strategii. Tylko słabo rozgarnięty oficer rębajło szlachecki lub mówca odpustowy mogli się zachwycać tym, że po szarży pod Konstantynowem, „za łaska Bożą trup na trupie gęsto aż do przeprawy leżał, jako białym suknem okrył pole”....”

Trzy strony dalej Jasienica opiniuje Jaremę bezlitośnie (s. 25):
„...Ossoliński miał rację, kiedy uparł się przy swoim i nie dopuścił do buławy Wiśniowieckiego. Książę nie należał do tych, którzy potrafią zapanować nad trudnym położeniem i narzucić swoją wole. Był zdolnym dowódcą w małej, partyzanckiej skali, najbardziej się odznaczał pod cudzą komendą... ...W nadsyłanych do senatu ówczesnych listach Jeremiego pełno było patetycznej deklamacji, rozumu brakowało....”

Mit Sienkiewicza wszyscy znają, a profesjonalista Widacki napisał apologię Jaremy. No cóż Widacki - adwokat wybronił wielu ludzi w tym Jana Kulczyka, a nawet gangstera Maliznę. Widacki – pisarz świetnie broni Wiśniowieckiego i to zasługuje na uznanie. A że mnie wydaje się bardziej wiarygodny Norman Davies, choć tak w ogóle go nie lubię, to inne zagadnienie.

Ostatnio bohaterów zrobiono z bandziorów Łupaszki i Ognia, choć nie rozumiem po co. W przypadku bandyty Wiśniowieckiego (jak powyżej twierdzi Davies) cel jest jasny, by obowiązkowe, patriotyczne lektury pana Sienkiewicza, stały się wiarygodne, bo jak mawiał Gombrowicz - Sienkiewicz to "Potężny geniusz! – i nigdy chyba nie było tak pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego. To Homer drugiej kategorii.."