Tuesday, 7 February 2017

Stanisław ZIELIŃSKI - "W stronę Pysznej"

Stanisław ZIELIŃSKI - "W stronę Pysznej"


UWAGA: 8 GWIAZDEK DLA KSIĄŻKI, A NIE DLA AUTORA
Książka poświęcona Józefowi Oppenheimowi (1887 – 1946) - polskiemu narciarzowi żydowskiego pochodzenia, taternikowi, ratownikowi górskiemu, wieloletniemu naczelnikowi TOPR. Ale zacząć muszę od smrodku jaki poczułem, czytając recenzje na LC. A dotyczy autorstwa książki. Informacje znajduję w Wikipedii - hasło "Józef Oppenheim". Na temat wspomnień Oppenheima czytam:
„...Pozostały w rękopisie jego wspomnienia narciarskie wykorzystane w książce Wandy Gentil – Tippenhauer i Stanisława Zielińskiego 'W stronę Pysznej' (Warszawa 1961 i dalsze wydania pod nazwiskiem samego Zielińskiego)..."
Czytam wydanie MAW z 1987 roku i nie znajduję słowa wytłumaczenia. Nieładnie!!! Smród tym większy, gdy z Wikipedii - (jej strona) dowiaduję się, że była towarzyszką życia Oppenheima i że została postrzelona przy jego śmierci:
„Wanda Gentil – Tippenhauer (1899 – 1965) - polska malarka, miłośniczka Tatr i narciarstwa.. ..Gentil-Tippenhauer jest również autorką schematów 11 dróg narciarskich w Tatrach opisanych przez Józefa Oppenheima w książce 'Szlaki narciarskie Tatr Polskich i główne przejścia na południową stronę', wydanej przez Polski Związek Narciarski w Krakowie (1948) ... ..Wanda Gentil-Tippenhauer zauroczyła się Tatrami i narciarstwem w 1925 roku. Mieszkała w latach międzywojennych w Warszawie, po 1945 roku mieszkała w Zakopanem, wyłączając lata 1946–1947, kiedy to przebywała w Warszawie.
Była towarzyszką życia Oppenheima, jednak wyszła za mąż za Ludwika Widigiera, kolekcjonera dzieł sztuki. W 1945 r. zamieszkała z Oppenheimem na Krzeptówkach i 28 stycznia 1946 r. była u boku swego przyjaciela, gdy został zastrzelony. Została wtedy również postrzelona w głowę...."
Gorzej wychodzi mnie notka na temat Zielińskiego (1917 – 1995), pisarza, którego najpopularniejszą pozycją jest omawiana książka. Wikipedia:
"...W 1969 roku, jako redaktor warszawskiej Kultury wziął udział w medialnej nagonce na przebywającego wówczas w Berlinie Gombrowicza, pisząc paszkwilanckie w swej wymowie artykuły... .. Zapoczątkowały akcje służb reżimu PRL zniesławiającą pisarza. Według archiwów IPN od września 1969 roku (a wcześniej nieformalnie) zarejestrowany jako TW Stanisław. Pozostała bogata dokumentacja wskazuje na wysoką szkodliwość TW, inwigilację m. in. środowiska ZLP, redakcji warszawskiej Kultury....."
Musiałem o tym napisać, bo wystawiając wysoką ocenę, doceniam książkę i jej bohaterów, a nie autora. Sprawdziłem go na LC - 30 pozycji, a jedyna czytana i dobrze oceniana to omawiana, w tworzeniu której wykorzystał niecnie i Oppenheima, i jego kochankę.
A książka jest przepiękna dla wszystkich, którzy Tatry kochają i wielokrotnie je przemierzyli. Dla mnie cudowne wspomnienia przełomu lat 50. i 60., kiedy to turyści na wysokogórskich szlakach pozdrawiali się i grzecznościowo zamieniali parę słów.
Ponadto, to historia taternictwa i ratownictwa tatrzańskiego, pionierskich tras i wyryp oraz niezliczonej ilości wypraw, jak i ofiar z nimi związanych, a wszystko okraszone licznymi anegdotami. Do tego archiwalne zdjęcia. Bez względu na stopień znajomości Tatr - pasjonująca lektura, porównywalna z „Tragediami tatrzańskimi” Wawrzyńca Żuławskiego.