Wednesday, 15 February 2017

Julian MAŚLANKA - "Literatura a dzieje bajeczne"

Julian MAŚLANKA - "Literatura a dzieje bajeczne"

Julian Maślanka (ur. 1930), prof. dr hab., napisał to w 1984 i po 33 latach doczekał się na LC 6,2 (5 ocen i 2 opinie). Jeżeli ta pozycja miałaby być istotna tylko dla profesjonalistów, to po co wydawać aż 20 000 tys. egzemplarzy, a jeśli - i dla normalnych śmiertelników, to sposób pisania wykluczył możliwość osiągnięcia celu.

Nie zmierzam wydawać merytorycznej opinii bo w poruszanej materii szczęśliwie jestem zielony; „szczęśliwie” bo po co mnie taka wiedza??? Zauważam natomiast, że „większą” połowę książki zajmuje epoka romantyzmu, której wszelkie tytułowe „dzieje bajeczne” zostały niezliczone razy przewałkowane na wszelkie możliwe sposoby oraz, co gorsza, że książka się na tym kończy.

Pomijając całą polską literaturę ostatnich 200 lat, skupiam się na Wyspiańskim, bo przez niego czuję się zrobiony w jajo!! Przecież sam Maślanka we „Wstępie” pisze (s. 6-7):
„Dzieje bajeczne stały się inspiracyjnym źródłem dla wielu utworów literackich. Samo tylko podanie o Wandzie, cieszące się zresztą największą popularnością, było przetwarzane literacko - jeśli tak można powiedzieć - kilkadziesiąt razy, w tym także piórem tej miary, co Zygmunt Krasiński, Cyprian Norwid, Stanisław Wyspiański.....”

I co??? Nic - ZERO o Wyspiańskim, bo książkę „Starą Baśń”. Poza tym - odmienność: tak usypiająco pisać to też sztuka. Dodatkowy efekt to zdziwienie. Zdziwienie, ze „dzieje bajeczne” polski są tak ubogie i ograniczone.
Tylko, że ja nie wierzę, bo miałem znajomego pasjonującego się polskimi zamczyskami i on potrafił ciekawie snuć „dzieje bajeczne” godzinami.