Thursday, 23 February 2017

Jarosław GRZĘDOWICZ - "Hel - 3"

Jarosław GRZĘDOWICZ - "Hel – 3"

Pierwszy raz go recenzuję, lecz na LC znaliśmy się z widzenia.
Jarosław Grzędowicz (ur. 1965), znany wszystkim, chwalony przez większość, przeto postanowiłem jego nową powieść przeczytać uważnie od początku do końca. Nim zrelacjonuję moją walkę z tą lekturą, muszę powiedzieć, że jestem stary, że wychowałem się na Lemie i Bradburym, że nakłoniony przez "młodych" wielokrotnie podejmowałem próby czytania współczesnej fantastyki, "fantasy", "sci-fi" itd itp i tylko zachwyciłem się zwariowanymi wizjami Philipa K. Dicka. Tak więc nikogo nie powinien dziwić mój brak entuzjazmu dla twórczości Grzędowicza.

Z historii mojej lektury: pierwsze 150 stron e-booka męczyłem trzy doby, tocząc walkę między swoim zobowiązaniem a znudzeniem i sennością. Niewątpliwie na moje zniechęcenie miało wpływ słownictwo: iventy, holodispleje, forewalki, din-sumy, szisza-bary, prion lizbona, pancerbooki, wiochmeny etc mnie - nieczasowemu, lektury nie ułatwiają. Z kilkudziesięciu lat czytania Lema przyswoiłem tylko „sepulki”, bo niewiele więcej proponował, więc proporcje wolałbym, by były zachowane. Szczęśliwie oswoiłem się z tymi wyrażeniami, a od 200 strony książka stała się dobrze napisaną powieścią sensacyjną. Niestety, gdy akcja przeniosła się na Księżyc autor wdał się w rusofobię i prymitywną populistyczną propagandę antyrosyjską, której uwieńczeniem była pogłoska o szczytowo kiczowatym zatruciu Szamana polonem (s. 724).

Mimo uważnej lektury i usilnych starań w całej, bardzo długiej opowieści, nie znalazłem ani jednej „złotej” myśli wartej uwagi, więc wynotowuję zabawną na temat conditio sine qua non dobrej zabawy (s. 140):
"... I żadnych abstynentów, wegetarian ani innych biernych uczestników degustacji, nawet jako osoby towarzyszące...."
Wynotowałem również próbkę stylu Grzędowicza, bez jej komentowania (s.28,3):
"...Muzyka spadła na wyschnięty skwer jak trąbiący słoń..."

Wśród recenzentów znalazłem nieliczne "bratnie dusze", o czym świadczą poniższe przykłady:
„kopsew Koperski”:
„....Naprawdę pod koniec ziewałem z nudów.
Dużo osób pisze, że książka od połowy robi się ciekawa. Ja mam odwrotne wrażenie, do połowy fabuła mnie interesuje później już coraz mniej.
Sam pomysł - może poza odniesieniami do niektórych decyzji UE - jest jak dla mnie wtórny, a zakończenie absolutnie bzdurne... ...Najbardziej boli mnie brak przesłania tej książki... ...Czy to zła książka?
Nie, ale na pewno nie jest w żaden sposób odkrywcza. To wszystko już było i to czasami dużo lepiej podane. Sama książka nie ma jakieś głównej myśli przewodniej może oprócz tej, że Unia Europejska jest zła. Ale to każdy znający opinie pana Jarosława Grzędowicza wie... ..Ktoś napisał w recenzji, że wszyscy oczekiwali książki w stylu WOW. Możliwe, że stąd bierze się moje rozczarowanie tą pozycją, oczekiwałem czegoś niesamowitego a otrzymałem przeciętną do bólu książkę..."

"mprusz":
".....Niestety po przeczytaniu tej pozycji muszę stwierdzić, iż Pana Grzędowicz spotkało to samo, co Piekarę - niemoc twórcza. Książka od początku do końca jest po prostu nuuudna ....."

"Zorg":
"....Początek jakiś taki niemrawy, potem nieco akcji, potem znowu niemrawo, potem akcja, znów niemrawo i znów akcja. Książka jest mocno szarpana i chaotyczna. Obszerne opisy wydają się imitować styl Stephena Kinga ale zwyczajnie nudzą. Końcówka niby z tąpnięciem ale sprawia wrażenie przyspieszonej na siłę (chyba oczekiwałem 2. tomu). Nie twierdzę, że to jest zła książka ale Hel 3 po 1. czytaniu mnie po prostu nie przekonał.."

Mnie też nie przekonał i dlatego nie zamierzam innych jego książek czytać. Ze względu na udaną część środkową, czasem przypominającą Suworowa, a czasem Ludluma, jak i rzeszę młodych czytelników, daję 6 gwiazdek, bo temat w ogole nie wart poważnych sporów.