Monday, 31 October 2016

Robert JUNGK - "Jaśniej niż tysiąc słońc"

Robert JUNGK - "Jaśniej niż tysiąc słońc"

Robert Jungk, właśc. Robert Baum (1913 – 1994), austriacki publicysta pochodzenia żydowskiego. Mimo to, że "staroć", to trudno ustalić dane. Polskojęzyczna Wikipedia: "...zajmujący się futurologią.."; anglojęzyczna - "..wrote mostly on issues relating to nuclear weapons..". Udało mnie się ustalić daty wydań dwóch jego najpopularniejszych książek: oryginały w języku niemieckim "Jaśniej niż tysiąc słońc" – 1956, a "Promienie z popiołów" – 1959; po angielsku odpowiednio – 1958 i 1961 a po polsku (w odwrotnej kolejności) 1967 i 1964.
Proszę Państwa, co tam książka, najcenniejsze jest „Posłowie”, którym zabłysnął Olgierd Wołczek
Olgierd Wołczek (1922 - 1982) –fizyk, popularyzator astronautyki, autor 32 książek. Otóż jego „Posłowie” nie dotyczy książki a jest apologią sowieckiej nauki. Już w pierwszym zdaniu krytykuje Jungka, że pominął osiągnięcia radzieckich uczonych, mimo, że pisze te słowa 14 lat po straceniu Rosenbergów na krześle elektrycznym. Nie miejsce tu na rozważania, jaka rolę odegrały w kradzieży tajemnicy bomby atomowej poszczególne osoby, lecz nikt nie podważa samego faktu kradzieży. Sowieci niewątpliwie osiągnęli olbrzymi sukces, bo nie dość, że zorganizowali kradzież stulecia, to również potrafili ją wykorzystać. Tymczasem Wołczek pisze:

„Jungk przedstawił w swojej książce interesujący przebieg wydarzeń, które doprowadziły do powstania w Stanach Zjednoczonych broni jądrowej: atomowej i wodorowej Pominął natomiast zupełnie rozwój analogicznych zagadnień w Związku Radzieckim, ponieważ.. ..nie udało mu się zdobyć równie wszechstronnych informacji w tej dziedzinie...”

Nie mógł zdobyć czegoś, co nie istniało. Całe „Posłowie” jest o sukcesach ZSRR pod wodzą Kurczatowa, a o kradzieży i pośmiertnych Bohaterach Związku Radzieckiego - Rosenbergach ani słowa. Pozwalam sobie na dygresję o stanie sowieckiej nauki w tamtych latach i wspominam z rozrzewnieniem obowiązujący mnie w 1961 roku podręcznik Cziczibabina „Podstawy chemii organicznej”, w którym głoszono, że rezonans chemiczny (mezomeria) jest perfidnym wymysłem imperialistycznych naukowców z USA, którzy go propagują, by zaciemnić naukę i skierować innych naukowców na błędne tory.

No to czas na samą książkę. Niestety, o ile pierwsze rozdziały wzbudzają zainteresowanie i przynoszą wiele ciekawostek to im dalej, tym gorzej; po prostu autorowi zabrakło pary (i wiadomości). Reasumując przeczytać można, tylko po co, skoro przez 60 lat, jakie minęły od napisania tej książki, powstało wiele ciekawszych opracowań