Monday, 17 October 2016

Jacek DUKAJ - "W kraju niewiernych"

Jacek DUKAJ - "W kraju niewiernych"

Jest to zbiór ośmiu opowiadań z lat 1992 – 1999, czyli epoki "wczesnego Dukaja". Przypominam, że ja się dopiero wczytuję w Dukaja, po długim okresie moich uprzedzeń do jego osoby (znajomość z Ziemkiewiczem). Oceniałem dotychczas Xawrasa i Wrońca; obie pozycje po 8 gwiazdek.

Zbiór zaczyna „Ruch Generała” z 1996 – 7. Wyczytałem gdzieś, że autor nazwał to opowiadanie „pastiszem fantasy”. I słusznie. Coś nietypowego przewidywałem, gdy przebijałem się przez pierwsze strony kompletnie dla mnie nieprzyswajalne, przez nader wymyślne słownictwo i udziwnienia akcji. Jednak wytrwałem i zostałem nagrodzony finałem, który jest aż nazbyt realistyczny (s. 75):
„..Generał machnął ręką i odciął głowę Birzinniego… Oślepieni, dopiero po chwili ujrzeli wzniesiony w prawej dłoni Żarnego czerep… ..Krew kapała. Lud znów ryczał’
- Śmierć wszystkim wrogom Imperium! - krzyknął Żarny
- Śmieeeeeeerć!!!…
- ...Zetrę nieprzyjaciół! Odzyskam ziemie! Przywrócę czasy dawnej chwały! Na mój honor przysięgam!!
Lud ryczał.”
A więc mimo odległej kosmicznej przyszłości wszystko mamy „po staremu”: kreacja mitu bohatera, krwawe obalenie starej władzy, „obiecanki - cacanki” nowego uzurpatora i ryczący, głupi lud. Trochę zakpił Dukaj z czytelnika, lecz cel uświęca środki. Gwiazdek 6

„IACTE” - powstałe w 1994 -95, to western w kosmosie. IACTE to (s 146) Intdessivy ste Accelerattorio Cheaoss dlio Trie – prhobbilyvy sa Entrophy w języku Trupów (ale dżadża!!) tzn Generator Chaosu, Moderator Entropii, Akcelerator probabilistyczny. Możliwość działania głównego bohatera, indiańskiego łowcy, Podążającego za Cieniem, jest ograniczona, gdyż on jest tylko zjawą senną konkretnego człowieka i unicestwiając swojego twórcę zniszczyłby siebie. Dukaj porusza tu wiele poważnych tematów np. ewolucji, lecz robi to z przymrużeniem oka. Najfajniejszy słowo-twór to”zbęzzębnieję”, a truizm (s. 127):
„..bogów sobie utoczymy na obraz i podobieństwo naszych lęków i marzeń”
Zabawa zabawą lecz nie bardzo wiem, co autor chciał nam przekazać. Gwiazdek 5.

„IRREHAARE” to (s. 164) firma software’owa, jedna ze spółek Itsui, która zmonopolizowała rynek oprogramowania relaksacyjnego dla Allaha. No i ten system „zwariował”. Firmą włada „Samuraj”, który (s. 165 – 6)…:
„...sformował dla siebie postać nie przewidzianą przez algorytmy Irrehaare… ..To kopnięty facet, jakiś niewyżyty dzielnicowy Stalin, co zamarzył sobie imperium w elektronicznym śnie, bo nie był na tyle inteligentny, by zbudować je na jawie...”

I w tym momencie z ciekawością przeczytałem recenzję na LC opatrzoną godłem „tivrusky”. Oto jej fragment:
„...Najlepsze opowiadanie całego zbioru. Pierwsze rozdziały to jedna wielka niezrozumiała mozaika - bohater budzi się co chwila w różnych światach. W jednym jest zabijany, w drugim torturowany, w trzecim tylko majaczy... W końcu zdajemy sobie sprawę, że akcja toczy się w pamięci komputera, który w skutek awarii odciął od świata podłączonych doń graczy. Każdy serwer stanowi inny świat - z inaczej płynącym czasem, innymi prawami fizyki itd... Każdy ze światów zamieszkały jest, poza graczami, przez Atrapy - sztucznie wygenerowane marionetki sztucznej inteligencji.
Dostajemy świat obdarty z moralności - przecież nikt tutaj nie ginie na prawdę. Atrapy przecież nie są prawdziwe - spotykamy więc bohatera, którego hobby jest mordowanie dzieci... spotykamy bohatera, który w Atrapie się zakochał i z nią żył... Spotykamy bohaterów mających dzieci - atrapy! Gdzie przebiega linia między tym co prawdziwe i nieprawdziwe, moralne i niemoralne, dobre i złe? Nie ma żadnych odpowiedzi. Są tylko pytania.
I nieziemska scena spotkania Allaha... coś niesamowitego….”

Proszę Państwa, zacytowana recenzja jest kompetentna i lepiej wyraża moje odczucia, niż sam bym to zrobił, bo ja, stary, to z epoki Lema i tam się lepiej czuję. W związku z tym polecam Państwu wspomnianą recenzję w całości i ocenę daję taką samą jak jej autor tj 8 gwiazdek