Thursday, 27 October 2016

Andrzej MICEWSKI - "Ludzie i opcje"

Andrzej MICEWSKI - "Ludzie i opcje"

Andrzej Micewski (1926 -2004) - historyk, publicysta, poseł na Sejm II kadencji. Do 1956 działał w Stowarzyszeniu "Pax', współtworzył miesięcznik "Więź" i KIK. W okresie stanu wojennego był jednym z doradców prymasa Glempa, zasiadał w Prymasowskiej Radzie Społecznej. Jako historyk opublikował kilkanaście książek, głównie na temat II Rzeczypospolitej.
W 2006 dziennik "Rzeczpospolita" podał, że Andrzej Micewski przez dziesięć lat (od połowy lat 70.) współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa pod pseudonimami Michalski i Historyk.

W tej książce Micewski przedstawił 53 sylwetki sceny politycznej; na 270 stronach - 53 sylwetki, średnio 5 stron na wybranego. Oczywiście, wolność jest i bardzo subiektywny wybór Micewskiego zmuszeni jesteśmy zaakceptować, ale mam prawo wyrazić zdziwienie, że redaktorzy Wydawnictwa nie zaprotestowali przeciw mieszance wybuchowej porządnych ludzi ze zbrodniarzami w rodzaju „krwawej Luny” Brystygierowej.

Niech przykład Brystygierowej posłuży do oceny wartości książki, bo Micewski pisze przede wszystkim o jej urodzie, wykształceniu i stwierdza (s. 54):
„...Z powołania pisarka, była tez miłośniczką poezji francuskiej, estetką...”

Tymczasem w Wikipedii czytam:
„...Nadzorowała ona pierwszy etap śledztwa: osobiście katowała zatrzymanych, miała własne wyrafinowane metody znęcania się nad nimi (np. biła pejczem mężczyzn po genitaliach i przycinała je szufladą). Ofiarą takich tortur padł m.in. szef propagandy PSL na województwo olsztyńskie Szafarzyński, który wkrótce po sesji przesłuchań zmarł z ogólnego wycieńczenia. Jeden z uwięzionych tak ją wspomina:”zbrodnicze monstrum przewyższające okrucieństwem niemieckie dozorczynie z obozów koncentracyjnych”. Żołnierz AK i były więzień polityczny Anna Rószkiewicz-Litwinowiczowa tak wspomina Brystigerową w swojej książce „Trudne decyzje”: „Julia Brystygierowa słynęła z sadystycznych tortur zadawanych młodym więźniom, była zdaje się zboczona na punkcie seksualnym i tu miała pole do popisu”….”

Nie miejsce tu na szczegóły o „krwawej Lunie”, natomiast wypuszczanie książki w 1993 roku, w Wolnej Polsce, z pozytywnym wizerunkiem najgorliwszej oprawczyni reżimu jest skandalem

To tylko przykład, lecz w ogóle nie znalazłem ANI JEDNEGO wizerunku „uczciwego” bądź coś wnoszącego do całości ogólnie znanej.

A do tego niesmak gdy po 18 stron po „krwawej” Lunie czytam o Prymasie Wyszyńskim, a po następnych 20 o Karolu Wojtyle, tym bardziej, że Micewski nie ma dosłownie nic ciekawego o JP II do powiedzenia. Jeszcze o sąsiedztwie: Prymasa od Kliszki dzielą 4 strony. Niedobrze się robi.

Bardzo zła i tendencyjna książka, która winna być wycofana z obiegu