Tuesday, 21 June 2016

Wacław RADZIWINOWICZ - :Soczi. Igrzyska Putina"

Wacław RADZIWINOWICZ - "Soczi. Igrzyska Putina"

Już tytuł informuje z jakim nastawieniem autora się spotkamy. Recenzowałem już jedną jego publikację pod tytułem "Gogol w czasach Google'a" i na moją ocenę 6 gwiazdek miał wpływ; in plus pozytywny wstęp Michnika, a in minus - zbyt łagodna selekcja reportaży. Recenzje zaczynałem od danych autora, które tu kopiuję:
"..Radziwinowicz (ur.1953), dziennikarz "Gazety Wyborczej", od 1997 korespondent jej z Moskwy, za omawiany zbiór reportaży (2013) mianowany do Nike 2014, laureat Nagrody Fikusa 2014. …"

Zgodnie z przewidywaniami autor wprowadza oskarżycielską atmosferę od pierwszych stron, m.in. zadając retoryczne pytanie:
„..Kto mógłby nie zwracać uwagi na skargi ludzi wyrzucanych z ich domów, stojących na terenie wielkiej olimpijskiej budowy? I gdzie pokrzywdzeni nie mogliby szukać sprawiedliwości w sądach, liczyć na pomoc mediów ani polityków?..”
Skoro autor prowokuje, to postaram się odpowiedzieć. W krajach cywilizowanych prawo sankcjonuje przymusowe wywłaszczenia uwzględniając interes większości, natomiast w krajach postsocjalistycznych bezprawie konkuruje z niemożnością. Ludzie są siłą wywłaszczani bądź też inwestycja zostaje zablokowana wbrew ogólnemu interesowi społecznemu jak „zakopianka” w Polsce.

Biorąc pod uwagę nastawienie autora mam dwa wyjścia: zrezygnować z lektury lub nie zżymać się na takie populistyczne pisanie i czytanie kontynuować. Decyduję się na to drugie trochę z ciekawości, a trochę ze względu na Michnika oraz nieraz już wspominanego mojego dyskutanta Pawła, z którego biblioteki intensywnie korzystam.
No i proszę, już po chwili trafiam na zdania świadczące o słuszności mojego wyboru:
„..Oświecony, jak uważają w Moskwie, autorytaryzm dowodzi swej wyższości nad rozlazłymi i niezdolnymi do realizacji wielkich celów demokracjami. Przywódcy zachodni mogą tylko z zazdrością przyglądać się temu, jak w Rosji tryumfuje wola władz.
Olimpiada ma też – zdaniem ludzi rządzących Rosją – wyciągnąć naród z kompleksów. Jej wspaniałość dowiedzie, że kraj, jak lubią to powtarzać w państwowych mediach, „podniósł się z kolan” po czasach upadku w latach 90. XX wieku i znów jest potęgą....”

Mądre słowa, a ja chichoczę, bo obserwuję jak w Polsce demokratyczne „niemożności” stają się możliwe w autorytarnym państwie Kaczyńskiego, którego nota bene z całego serca nienawidzę. Parę stron dalej autor stwierdza (s. 15 – wg e-booka):
„..Rosja.. „cierpiąca na kompleks niższości zmieszany z manią wielkości”....”
A Polska ? - jakby powiedziała pani Walewska.
Proszę, proszę, jest laurka dla Putina (s.18):
„..Putin jako sportowiec miał jeszcze jedną wielką zaletę – walczył ostro, ale zawsze uczciwie. O tym opowiadają ci, którzy zmierzyli się z nim na tatami. Wspominają, że nigdy nie próbował niezauważalnych dla sędziego zakazanych sztuczek, takich jak wepchnięcie palca do oka przeciwnika czy „przypadkowe” uderzenie łokciem w nos, co przy spotkaniach z innymi przeciwnikami zdarzało się często...”

Brawo! Radziwinowicz chwalony przez „mojego” Michnika jest OK, a ten styl pisania, to przykrywka by nie wystraszyć rzesz rusofobów. Zobaczcie Państwo sami jak autor prawi dyrdymały, puszczając do inteligentniejszych „oko” (s. 22):
„...W lipcu złowił rekordowego 21-kilowego szczupaka. Ryba nie bardzo wyglądała na taką ciężką, a według modnej dziś w Moskwie teorii ludzie ze świty prezydenta przestawili skalę wagi, na której ważyli zdobycz, z kilogramów na funty. Dzięki tej sztuczce szczupak od razu stał się dwa razy cięższy...”

I już słyszę gromki rechot, że KGB-ista Putin to nie tylko morderca, ale i oszust. Aby przekonać Państwa, że rozgryzłem Radziwinowicza jeszcze raz go zacytuję (s. 26):
(Putin) „..gdy na posiedzeniu MKOl-u wybrzmiał już koncert fortepianowy Czajkowskiego, przez nieco ponad pięć minut czytał angielski tekst wystąpienia, które skończył kilkoma frazami po francusku. Angielski, który Putin zna bardziej z widzenia, wyszedł mu całkiem nieźle..."

Niby naśmiewanie się, a wychodzi pochwała. I to dlatego polubiłem Radziwinowicza i czytałem do białego rana, czego i Państwu życzę. Dodam jeszcze jedno zdanie: Radziwinowicz Rosję zna i ją czuje, a talent pisarski pozwala mu wszystko opowiedzieć z poczuciem humoru i ironią.