Tuesday, 7 June 2016

Łukasz KRAKOWIAK - "Copyfighter"

Łukasz KRAKOWIAK - "Copyfighter"

Zrozumiałem, że trzydziestoletni Krakowiak, po 12 latach doświadczeń w reklamach, postanowił w 2005 roku zostać pisarzem, Mamy obecnie 2016 rok, i cisza, to chyba plany zmienił. A szkoda, bo w tej książce objawił wyjątkowy talent. Żeby go nie rozpieszczać wymienię tylko jeden walor: język, dokładnie opanowanie języka skrótowego, na co, można snuć domniemania, miał wpływ charakter wykonywanej pracy.
Znalazłem wywiad z nim z 6 sierpnia 2015 (adres: hiro.pl › art ), niestety, nic mnie nie wyjaśnił. Nic na siłę, jest wolny, może kiedyś mu się zachce wrócić do pisarstwa. Natomiast w głęboką konfuzję wpędził mnie Jarosław Czechowicz (ur. 1978), którego recenzje z chęcią czytuję i cytuję, np nie dalej jak wczoraj przy Szostaka „Wróżeniu z wnętrzności”. Otóż recenzent autora zgnoił. Na:
http://krytycznymokiem.blogspot.ca/2015/06/copyfighter-ukasz-krakowiak.html
….zaczyna od słów:
„Książka Łukasza Krakowiaka ma dużą wartość poznawczą. Literacką niekoniecznie...."
a kończy wbijając gwóźdź do trumny:
"......Groteskowe, ironiczne, mocno karykaturalne ujęcie ludzkiego działania na granicy szaleństwa. Niby nowatorskie i ciekawe, a jednak literatury w tym niewiele. Przesłań i krzykliwej treści rzeczywiście sporo."

Byłbym niepocieszony gdybym nie znalazł u Czechowicza pochwał tego, co mnie się bardzo podobało. Szczęśliwie Czechowicz uratował nasz związek recenzent - czytelnik wykrztuszając w końcu słowa uznania dla autora:
"...Czyta się "Copyfightera" dość lekko, albowiem humor przeplata się z ironią w naprawdę dobrym stylu. Język ma być drapieżny, konsekwentnie prowokacyjny, zdarzają się zdania poddane presji i rygorowi pisarskiego szaleństwa..."
I o to chodziło. Jedno zdanie, a tyle treści bo wycisnąwszy z Czechowicza to, czego szukałem, sam już nie muszę pisać pochwał, jeno dać "siódemkę" i zaprosić Państwa do lektury ciekawej i wielce zabawnej.