Wednesday, 8 June 2016

Agata KOŁAKOWSKA - "We dnie, w nocy"

Agata KOŁAKOWSKA - "We dnie, w nocy"

Nie znam, nic nie czytałem, ma 32 lata i dziewięć książek na LC z dobrymi ocenami; ta ma 7,06.
CZYTADŁO. Recenzji nie będzie, bo, po przykrym incydencie przed paru miesiącami, postanowiłem nieudanych książek polskich współczesnych autorek nie recenzować. Zamiast - parę informacji. Uzależniony poniekąd od zasobów biblioteki w Toronto, zgarniam wszystko z półki "nowości", Aktualne zgarnięcie jest już udane dzięki książce "Copyfighter", a jeszcze trzy inne przede mną. Kołakowskiej nie czytałem, a że jest płodna i niewątpliwie zdobyła popularność, zacząłem lekturę ochoczo, a że przekroczyłem umowną setną stronę i dojechałem do samiutkiego końca, to wskutek lenistwa, bo nie wstając od stołu, całą noc musiałem z nią obcować. Treść jest banalna, opowiada o tragicznych skutkach gwałtu dokonanego na niewinnej siedemnastce przez zboczonego 27. -letniego psychopatę, który mimo powodzenia u kobiet je gwałci, bo tylko całkowite uzależnienie ofiary od niego przynosi mu pełną seksualną satysfakcję. Do tego dodane anioły stróże, takie prawdziwe, ze skrzydłami, a szczególnie jeden - głównej bohaterki, który jest wyjątkowym nieudacznikiem i z reguły przysypia, gdy jest potrzebny. Rozumiem, że autorka chciała dodać książce lekkości i humoru; i to się udało.
Reasumując: książka nie dała mnie nic, w żaden sposób mnie nie wzbogaciła, bo do końca nie wiem, co autorka chciała nam przekazać. Jaki był zamiar książki? Bo osamotnienie w nieszczęściu to za mało. A poziom? Chyba odpowiedni dla bohaterek Masłowskiej z "Kochanie, zabiłam nasze koty".
Rynkiem rządzi prawo popytu i podaży, i dlatego też Kołakowska może być spokojna o powodzenie swoich książek, a ja powstrzymam się od negatywnej oceny, bo autorka poruszając się trudnym temacie erotyki zachowała umiar, dobry smak i granice przyzwoitości. A to jest trudne.