Saturday, 11 June 2016

Anna FRYCZKOWSKA - "Starsza Pani wnika"

Anna FRYCZKOWSKA - "Starsza Pani wnika"

Anna Fryczkowska (ur. 1968), debiut w 2007, omawiana - czwarta w 2012 w ogóle - 6, autorka scenariuszy różnych odcinków różnych seriali TV, wg Wikipedii:
"....Jej powieści to literatura środka. Zarówno kryminalne, jak i obyczajowe charakteryzują się starannym stylem, zjadliwą ironią, zastosowaniem suspensu, rozbudowaną warstwą obyczajową i psychologiczną. Tworzy silne postaci kobiece...."
Na LC - 6 książek, których średnią ocenę wyliczyłem na 6.27, a omawiana ma 6.47.
Niestety, mam dla Państwa wiadomość, może dobrą, może złą, lecz na pewno prawdziwą, że recenzji nie napiszę, bo, jak już informowałem, doświadczony niemiłymi głosami zainteresowanych autorek, nieudanych książek współczesnych polskich pisarek nie komentuję.
Nie znalazłem niczego pozytywnego w tej lekturze, a od samego początku wzbudził obrzydzenie spasiony dwudziestodziewięcioletni nieudacznik onanista, któremu młodzież wypisała na plecach dresu (s. 27) „WIELKI MASTURBATOR”. Nieudacznik, bo mało efektywnie się onanizował, skoro w śnie miał zmazy nocne (s, 24):
„...Miał już ze trzy mokre sny z doktor Maciejko w roli głównej, więc rano szybko musiał namaczać piżamę, żeby babcia nie zauważyła.....”
Miał problemy również w ciągu dnia, bo (s. 51) „...ciasnota w spodniach stawała się zbyt dotkliwa..”. Jako jedno z niewielu urozmaiceń tego nudnego kryminału (??) wymieniam opis zabitego kota (s. 34):
„...Kiciuś, zesztywniały, z pętlą drutu zadzierzgniętą wokół cienkiej szyjki...”
Poświęciłem się i mimo dwóch drzemek dobrnąłem do 104 strony, ale "de gustibus non est disputandum" bądź nowocześnie "your choice", więc kto chce, niech czyta.
PS Przypadkowo dowiedziałem się, że moja żona załamała się o 50 stron wcześniej