Saturday, 11 June 2016

Bart D. EHRMAN - "Prawda i fikcja w Kodzie Leonarda da Vinci"

Bart D. EHRMAN - "Prawda i fikcja w Kodzie Leonarda da Vinci"

Ehrman (1955), dziekan na wydziale religioznawstwa na Uniwersytecie Północnej Karoliny w Chapel Hill, w 2004 roku opublikował omawianą książkę. Przeglądając swoje szpargały znalazłem ciekawą notatkę na jej temat, niestety, niewiadomego pochodzenia. Ze względu na popularność "Kodu Leonarda da Vinci" postanowiłem ją przepisać, a sąsiedztwo innych artykułów w mojej teczce, uzasadnia moje podejrzenie, że to recenzja z "Tygodnika Powszechnego", autorstwa ks. Adama Bonieckiego, z 2006 r. Tak czy inaczej daleki jestem od chęci plagiatu.
Interesująca treść tej notatki usprawiedliwia moją chęć podzielenia się nią z Państwem.

„...- życie Jezusa z pewnością nie zostało zapisane - jak informuje autor „Kodu” - przez tysiące Jego uczniów na całej ziemi. Jezus nie miał tysięcy uczniów, a już na pewno nie miał tysięcy uczniów, którzy umieli pisać. Raczej wszyscy uczniowie byli niepiśmienni;
- nie jest prawdą, że „ponad osiemdziesiąt ewangelii zostało wziętych pod uwagę przy redagowaniu Nowego Testamentu;
- absolutnie nie jest też prawdą, że przed Soborem Nicejskim nie uznawano bóstwa Jezusa, lecz uważano go za „śmiertelnego proroka”. Większość chrześcijan już przed początkiem IV wieku uznawała Jego bóstwo. Co więcej, niektórzy wręcz odmawiali prawdziwości Jego człowieczeństwu;
- Konstantyn po pierwsze n i e zamówił „nowej Biblii, która by pomijała to wszystko, co się odnosi do ludzkich rysów Jezusa”, a po drugie księgi, które weszły w skład Biblii, są pełne wzmianek o ludzkich cechach Chrystusa;
- zwoje znad Morza Martwego nie zostały znalezione w latach 50., ale w roku 1947. Dokumenty z Nag Hammadi nic nie mówią o historii Graala, nie podkreślają też człowieczeństwa Jezusa, wprost przeciwnie;
- „zwyczaj epoki” nie nakazywał Żydowi się żenić, np. wspólnota z Qumran składała się przede wszystkim z mężczyzn nieżonatych;
- zwoje znad Morza Martwego nie są „najstarszymi dokumentami chrześcijańskimi. Są dokumentami żydowskimi i z chrześcijaństwem nie mają nic wspólnego;
- nic nam nie wiadomo o przodkach Marii Magdaleny ani o tym, by coś ją łączyło z „Domem Beniamina”. Ale nawet gdyby z niego pochodziła, to i tak nie byłaby potomkiem Dawida;
- nigdzie, w żadnym dokumencie nie ma najmniejszej wzmianki, że Maria Magdalena była w ciąży w momencie ukrzyżowania:
- dokument Q nie jest dokumentem, który przetrwał do naszych czasów i jest ukryty w Watykanie, ani książka być może napisaną przez samego Jezusa. Jest hipotetycznym dokumentem, którym według hipotezy badaczy mogli dysponować Mateusz i Łukasz. Mógł to być zbiór wypowiedzi Jezusa. Opinia katolików na ten temat jest taka sama jak niekatolików. Nie ma w związku z tym żadnych tajemnic;
Każde z tych twierdzeń zostało w książce rozwinięte i podbudowane krytyczną informacją o dostępnych dziś źródłach wiedzy o pierwszym chrześcijaństwie, o którym wielu z nas niewiele wie i dlatego my sami, chrześcijanie, często tak kiepsko rozumiemy siebie”.

Notka ta ma służyć jako dodatkowe uzasadnienie mojej negatywnej opinii „Kodu...”