Wednesday, 22 June 2016

Mario Vargas Llosa - " Historia Alejandra Mayty"

Mario Vargas Llosa - "Historia Alejandra Mayty"

Z Wikipedii:
"...7 października 2010, w wieku 74 lat, Mario Vargas Llosa został uhonorowany Nagrodą Nobla. Szwedzka Akademia werdykt uzasadniała tym, że Vargas Llosa został nagrodzony za „kartografię struktur władzy oraz wyraziste obrazy oporu, buntu i porażek jednostki"...."

Mój znajomy, Paweł, który wspomaga mnie zasobami swojej biblioteki, chce mnie przekonać do Llosy (używam zamiast Vargasa) mimo mojej niechęci wyrażonej ocenami na LC: "Rozmowa w Katedrze" z 1969 - 6 gwiazdek, "Listy do młodego pisarza" z 1997 - 2 gwiazdki oraz "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" z 2006 - 1 gwiazdka. Nim uzasadnię swoją opinię, przypomnę, że peruwiański pisarz wywodzący się z klasy wyższej, poślubił w wieku 19 lat dużo starszą kuzynkę, wyemigrował do Francji....
(Wikipedia): "...W 1955, w atmosferze skandalu obyczajowego, poślubił Julię Urquidi, swą daleką ciotkę, starszą od siebie o 10 lat.... ...W 1959 Vargas Llosa wraz z żoną przeniósł się do Paryża...."

.......i tam (zgodnie z niebezpieczeństwem o którym przestrzegał Gombrowicz) pisał "pod Paryż". W recenzji najlepszej jego książki pisałem:
"...„Rozmowa...” zachwycić musiała przede wszystkim lewicujących francuskich intelektualistów. Bo, dla „wiekowych” /jak ja/ Polaków jest sprawnie napisaną parafrazą wydarzeń w moim ojczystym kraju. My to wszystko znamy. Bagaż „poznania aposteriorycznego” sprzyja wywołaniu w leciwym czytelniku swoistego deja vu. Mało tego, wydaje mnie się, że polski poligon walki politycznej jest barwniejszy od peruwiańskiego...
.......Reasumując: mam uznanie dla wartkiej akcji, sprawnego pióra autora, lecz żadnych wartości poznawczych ta lektura mnie nie przyniosła. Może młodsi, bez empirii PRL-u i czasu transformacji, czerpią z niej korzyści, może.."
Ta, obecnie omawiana książka jest z 1984 roku. Czytam i się męczę, bo akademickie dyskusje o marksizmie, trockizmie, leninowskim "Czto dełat' ?", o relacji między chrześcijaństwem a komunizmem nudzą mnie niemożebnie, ponadto świta mnie myśl, ze to dyskusje paryskich lewaków przeniesione do peruwiańskich slumsów. Bo coś mnie wychodzi, ze Llosa slumsów nie zna. Pochodzi z wyższej klasy, w wieku 19 lat zajął się ciotką – żoną, po czym w wieku 23 lat wyjechał do Paryża. Toteż opisy sprowadzają się do stwierdzenia, że wszędzie jest brudno i niebezpiecznie. Ale i logika nawala (s. 45 – 46):
"...Kiedy zobaczyłem, że samochód ugrzązł na dobre, poprosiłem o pomoc kilku wyrostków zajętych rozmową na rogu ulicy.. ...Zabrali zegarek, portfel, buty, koszulę. Zgodzili się zostawić spodnie. Pchając auto trochę rozmawialiśmy... ....dalej już idę pieszo..."
Idzie, idzie na bosaka, bez koszuli, aż doszedł i zaczyna rozważać czy mieszkańcy slumsów to proletariat ? A rabusie, zamiast uciec, pchali z nim samochód ! To wypadałoby o nich też zdecydować czy należą do proletariatu czy też nie.
A w ogóle ten bohater Llosy nie istnieje on jest in statu nascendi, tylko autor nie wie jeszcze jakimi substratami napełni retortę. Może inaczej: autor wie, ale nie powie, bo wymyślił sobie taką grę (na nosie) z czytelnikami. Swoją przemyślną grę autor poniekąd wyjaśnia w ostatnim rozdziale, a więc jak Państwo dojedziecie, to się dowiecie.
Większość recenzentów delektuje się słowem "wielopoziomowość", by podkreślić genialność tej książki. Ja, zwykły inżynier, nie muszę, bo nie bardzo wiem co to znaczy. Zacytuję za to Wikipedię:
"..Narrator powieści próbuje zrekonstruować losy tytułowego bohatera. W 1958 roku był on trockistą, próbował wywołać rewolucję, w następnych latach kilka razy był aresztowany. W chwili rozpoczęcia poszukiwań, ćwierć wieku później, jest już postacią anonimową i zapomnianą. Narrator spotyka się z kolejnymi rozmówcami, znającymi Maytę w różnych okresach jego życia. Otrzymany obraz jest pełen dziur i niekonsekwencji, ale poszukiwanie prawdziwej tożsamości Mayty pozwala Llosie ukazać historię Peru, a zwłaszcza niebagatelną rolę przemocy w dziejach jego ojczyzny..."
Tylko, że zamierzałem przeczytać dobrą beletrystykę, a jeśli kiedyś będę chciał poznać historię Peru to znajdę odpowiednie źródła. I jeszcze głos Wojciecha Sosnowskiego, który umieścił recenzję na:
http://ksiazki.wp.pl/page,2,rid,3949,tytul,Uciekajacy-bohater,recenzja.html
"....zapalczywość z jaką Mayta głosił rewolucję socjalistyczną jako panaceum na biedę może w nas, komunizmem doświadczonych, budzić co najwyżej uśmiech politowania..."
To jest to, co myślę i co wyrażałem w recenzji "Rozmowy w Katedrze". Proszę Państwa, starzeję się i z każdym dniem jestem skłonny do coraz większych kompromisów, lecz mimo to więcej niż pięć gwiazdek postawić nie mogę.