Tuesday, 28 June 2016

Anna DRZEWIECKA - "Ciotki"

Anna DRZEWIECKA - "Ciotki"

Nic nie wiem o autorce poza przybliżoną datą urodzin wynikającą z treści książki. Zrozumiałem, że urodziła się w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych. Nie mam również żadnych konkretnych podstaw, aby snuć przypuszczenie, że pod podanym nazwiskiem ukrywa się inna osoba, doświadczona w pisaniu. I to pozytywnie doświadczona, bo wielu znanych pisarzy/pisarek nie ma szans na opanowanie języka, by osiągnąć poziom Drzewieckiej. Dobra znajomość gramatyki, poprawny styl, szeroka znajomość słownictwa.
Książka nie predestynuje do arcydzieł. Jest miłym wspomnieniem, które per analogiam pozwala czytelnikowi skierować myśli ku własnym korzeniom. Spokój, pogoda ducha, życzliwe nastawienie do bliskich czyni lekturę przyjemnym przerywnikiem w burzliwej podróży przez meandry życia.
A teraz dla czytelników po sześćdziesiątce (s. 94-95):
„... Był to nieduży sklepik spożywczy... ...Mnie (..) interesowały duże słoje ze słodyczami oraz leżące na ladzie bloki, które sprzedawane były na wagę. Był to blok kolorowej słodkiej galaretki poprzetykanej paskami białej pianki, twarda marmolada owocowa, chałwa i blok czekoladowy...”

Do pełni obrazu sklepowych rozkoszy brakuje pańskiej skórki i sezamek. A na następnej stronie autorka wspomina czarowny świat „Fotoplastikonu”. Jako stary warszawiak muszę dodać, że oprócz oglądania przez lornety pocztówek, kwitł tam nielegalny handel longplayami oraz pełno było pedałów. Miłej lektury!