Tuesday, 1 April 2014

Orhan PAMUK - "Nowe życie"

Orhan PAMUK - “Nowe życie”

KOSZMAR!!! Przeżyłem KOSZMAR, który zaczął się od lektury opisu tej książki na „moim” portalu „lubimy czytać”. Portal podaje jako żródło opisu Wydawnictwo Literackie 2008. I to - „LITERACKIE” - woła o pomstę do nieba!!. Dowiedziałem się z niego, że oprócz katastrof i wypadków, istnieją „katastrofalne wypadki” oraz, że książka jest pełna „SUSPENSÓW”.Do tej pory przekonany byłem, że suspensa czyli kara kościelna ew. prolongata, zwłoka, w dopełniaczu liczby mnogiej brzmi SUSPENS; no cóż, pomyślałem, może to jeden ze strasznych „amerykanizmów” zachwaszczających język polski, wywodzący się od „suspense” znaczącego- zawieszenie, niepewność, ale z kontekstu można wysnu
przypuszczenie, że zdolnemu Panu Redaktorowi /albo Pani/ chodzi o podejrzenie /SUSPICION/ bądż zaskoczenie /SURPRISE/.

Następnie, wyczytałem w anglojęzycznej Wikipedii, że Pamuk od wielu lat jest wykładowcą Uniwersytetu Columbia oraz, że Nagrodę Nobla dostał z PRZYCZYN POLITYCZNYCH. Tak uodporniony wziąłem się do czytania. Z okładki zaliczyłem opinię „Wall Street Journal”:

„Dziwna, hipnotyzująca powieść.. Raz bliższa intelektualnym paradoksom i zagadkom Borgesa, raz żywiołowa i liryczna niczym proza Marqueza”

Kiepsko: ani jednego, ani drugiego fanem nie jestem. Ale otworzyłem książkę i zachwyciłem się już pierwszym zdaniem:

„Przeczytałem kiedyś pewną książkę i całe moje życie się zmieniło”.

Yes!! Yes!! - wrzasnąłem, niczym premier Marcinkiewicz. Znalazłem!! To JA, po przeczytaniu „Tako rzecze Zaratustra”. Jeszcze dwie strony pozostawałem w amoku, a potem już tylko stygłem, stygłem, pewnie dlatego, że w podróż się nie udałem; aż przysnąłem. Obudziłem się z wyrzutami sumienia wobec autora i usiłowałem czytać dalej. Niestety, wyjątkowość tej książki wywołała, nieznaną mnie dotychczas, przypadłość mego organizmu: po dwóćh, trzech, góra - dziesięciu stronach, zapadałem w jakiś stan kataleptyczny, przeto to poszukiwanie z autorem i jego bohaterem „prawdziwej miłości, sensu życia i nowego, wspaniałego świata”, trwałoby do dziś, gdybym się nie wybudził. Młynarski śpiewał: „bo miewamy w życiu piękne sny..” , ale ten mój do nich nie należał; to był KOSZMAR

Konkretnie: sam pomysł idealistycznego poszukiwania lepszego świata jest tak wykorzystany w mitach, legendach i literaturze, że niezmiernie trudno jest wymyślić coś atrakcyjnego, by nie popaść w banał. A jeśli komuś, np Panukowi, wydaje się, że coś ma, to niech się tego kurczowo trzyma, bo rozdrabniając się na wielowątkowość zatraci się i wyjdzie KNOT czyli CHAŁA .
No to wracam do „Don Kichota”, bośmy z tej samej kultury.