Saturday, 19 April 2014

Amos OZ - "Rymy życia i śmierci"

Amos  OZ  -  “Rymy  życia  i  śmierci”

I   ZNOWU  AMOS   OZ    ZACHWYCA.  Od  wielu  lat  twierdzę,  że  Komitet  Noblowski  permanentnie  wykazuje  złą  wolę  wobec  KUNDERY  i  OZA,  dezawuując  ich,  przy  jednoczesnej  promocji  miernot.

Kilka  dni  temu  odczuwałem  dyskomfort  recenzując  Vargasa  Llosy  protekcjonalne  „Listy  do  młodego  pisarza”,   których   przemądrzałość,  w  przedstawianiu  warsztatu  pracy  pisarza,  budziła  we  mnie  najpierw  protest,  potem  żenadę,  aż  po  kpinę.  Póżniej  przypomniałem  sobie  Kunderę,  który  w  „Księdze  śmiechu  i  zapomnienia”  pisał:

„....powieść  jest  wymysłem  ludzkiej  iluzji,  że  możemy  zrozumieć  drugiego  człowieka..  Jedyne,  co   możemy  zrobić,  to  zdać  sprawozdanie  ze  swojego  życia..”

A  teraz  OZ,  który  aprobując,  zasadniczo,  pogląd  Kundery,  proponuje  nam  WARSZTATY  dla  potencjalnych  twórców  literatury,  które  w  praktyce  przemieniają  się  w  znakomitą  zabawę.  Świat  otaczający  autora  w  trakcie  wieczorku  autorskiego  oraz  kilkugodzinnego  wałęsania  się  po  mieście  jest  INSPIRACJĄ,  ZACZYNEM  do  stworzenia  ALTERNATYWNYCH  wizji  planowanego  utworu  literackiego.  Zostajemy  zaangażowani  w  wartką  akcję,  zaczynamy  przejmować  się  takim  detalami  jak  wygląd  mocno  zużytego  nocnika,  zapominając,  że  to  tylko  jedno  z  alternatywnych  rozwiązań.  Ulegamy  czarodziejowi  /OZ-owi/  i  utożsamiamy  konkretnych,  żywych  ludzi  z  wizerunkiem  wyimaginowanym,  zrodzonym  w  wybujałej  fantazji  autora.  Jeszcze  parę  stron  i  Oz  zaprosiłby  nas  do  czynnego  udziału  w  eksperymencie..  A  może   zaprosi  nas  w  następnej  książce?


Oryginalna  FORMA  UAKTYWNIA  CZYTELNIKA,  który  odkłada  książkę  i  w  ramach  narzuconego  szkicu  postaci  i  okoliczności,  zaczyna  „główkować”  nad   alternatywnym  własnym  rozwiązaniem.  WYŚMIENITA   ZABAWA  I  PRZYGODA  Z  WŁASNĄ  WYOBRAŻNIĄ.