Sunday, 6 April 2014

Zbigniew HERBERT - "Mistrz z Delft"

Zbigniew HERBERT - “Mistrz z DELFT”

Bardzo ciekawy zbiór szkiców, tak różnorodnych, że czuję się zmuszony do spokojnego odnotowywania, co mnie one dały. Pośmiertne opracowanie tego zbioru jest tamże dokładnie opisane, więc ja podkreślę tylko najcenniejszy w nim udział Barbary Toruńczyk.
I tak w „Hamlecie na granicy milczenia” spodobało mnie się określenie myślenia „jako pewnej luksusowej formy życia”, jak i odróżnienie „myśli myślanej” od „myśli myślącej”, rozumianej jako intelektualnej formy przeżywania rzeczywistości. Trafne jest też nazwanie kwestii, zaczynającej się od „być albo nie być” - „monologiem o metafizycznym ryzyku samobójstwa”. Dalej kapitalne wykazanie różnic między Werterem a Hamletem, jak i Orestesem a Hamletem, aby w końcu wytłumaczyć różnicę między wyborem a świadomym losem.
W „Holy Iona” Herbert zauważa napis na rzeżbie przedstawiającej Madonnę:
„Leo Lipschitz - Żyd wierny wyznaniu swoich przodków - wyrzeżbił tę Madonnę, aby ludzie porozumieli się między sobą i aby duch zapanował na ziemi”.
I stwierdza: „Wtedy uświadomiłem sobie, że podróżuję po Europie po to, aby z długich i dramatycznych dziejów ludzkich wydobyć ślady, znaki utraconej wspólnoty”.
W „Diariuszu greckim”, obok stwierdzenia, że..
„Wszystko, co lepsze w dziedzinie sztuki, przypada na czasy, kiedy warunki materialne były liche..”
- poznajemy poczucie humoru Herberta, który opowiada, jak znużony całodziennym zwiedzaniem starożytnych zabytków, zostaje zaskoczony przez dwie „leciwe Amerykanki, że nie widział rzeczy najważniejszej - grobu Ewy Palmer, a co gorsza nie wie, kim była ta istota”.
Cztery następne szkice, w tym tytułowy o Vermeerze, dotyczą malarzy holenderskich i dzięki erudycji Herberta mają wielką wartość poznawczą. Z przyjemnością się poduczyłem i „no comments”
Tak, to omówiliśmy jedną z pięciu części książki, ale najistotniejszą z punktu widzenia recenzenta. Bo II części, zawierającej wybór wierszy, nie śmiem omawiać, skoro zyskały najwyższe miejsce w poezji światowej, a dalsze trzy są króciutkie.
W trzeciej – „Prywatnej historii świata” Herbert, najpierw, porusza kwestię świadomości historycznej:
„Świadomość historyczna to taka postawa myślowa i moralna, która akceptuje przeszłość jako rozległe pole ludzkich doświadczeń: błędów, zbrodni, ale także przykładów męstwa i rozsądku, i która zakłada, że nasze czyny tutaj i teraz znajdą przedłużenie w przyszłości... ...ludzkość nie powinna się /jej/ wyzbywać za niską cenę pragmatycznych sukcesów politycznych..”.

Fascynację „własną wyjątkowością, poczuciem, że żyjemy w czasach nieporównywalnych, bez żadnej analogii do tego, co było przedtem” nazywa delikatnie „swoistym narcyzmem cywilizacyjnym”, podczas, gdy to głupota i chucpa.

Z dalszych szkiców wyłowiłem piękne zdanie o naiwnej nadziei naukowców:
„Chcemy wierzyć, że istnieją królestwa intelektu poza dobrem i złem, nieskażone politycznym obłędem, wolne od zbrodni epoki. Wydaje się, że w dzień Sądu Ostatecznego ci, którzy zajmowali sie astronomią, heraldyką czy entomologią - przejdą gładko na stronę zbawionych, automatycznie niejako, z samej racji wykonywanego zawodu”.
W podziękowaniu za Nagrodę Eliota, Herbert mówi o roli literatury, o jej „suwerennym władaniu czasem” :
„Najtrafniej wyraził to Eliot, odkrywając pod regułami gramatyki nurt poezji:
Time present and time past
Are both perhaps present in time future,
And time future contained in time past..”


Część czwarta została zatytułowana “Herbert o swoich wierszach” i przynosi autokomentarz „Dlaczego klasycy?”, poprzedzony wierszem o tym samym tytule i niewykonane słuchowisko radiowe pt „Dotknąć rzeczywistości”. W autokomentarzu czytamy:
„Sądzę,,,, że czarna tonacja literatury współczesnej ma swoje żródło w postawie, jaką zajmują twórcy wobec rzeczywistości. I właśnie tę postawę starałem się w wierszu zaatakować.
Romantyczna koncepcja poety obnażającego swoje rany, opowiadającego o własnym nieszczęściu, ma dziś wielu zwolenników mimo przemian stylów i gustów literackich. Uważa się powszechnie, że świętym prawem artysty jest jego ostentacyjny subiektywizm, manifestowanie obolałego „JA” .”
Przygotowane słuchowisko radiowe to ponad dwadzieścia wierszy komentowanych przez poetę. Znajdujemy tam uwagę odnoszącą się do Nauczyciela Herberta - prof. Henryka ELZENBERGA, z którym poeta pozostawał w bardzo bliskim stosunku:
„Mój profesor filozofii, ucząc mądrości greckiej, wpajał nam entuzjazm dla stoików. W czasach, kiedy to się działo, amor fati ratował od szaleństwa. Czytaliśmy. Czytaliśmy tedy Epikteta, Marka Aureliusza i ćwiczyliśmy się w sztuce ataraksji, wypędzając z duszy wzburzenia i namiętności. Życie w zgodzie z naturą, to znaczy z rozumem, pośród szalejącego świata i wrzasków nienawiści było trudnym doświadczeniem”.
Herbert jest znawcą historii starożytnej i mitologii, więc bezlitośnie je obie wykorzystuje w komentarzach, by mówić o problemach świata współczesnego.

Ostatnia, krótka część, zatytułowana „Charaktery” to pięć szkiców, w ogóle ze sobą niepowiązanych, lecz idea chęci ocalenia ich od zapomnienia, jest jak najbardziej słuszna, a ja ze szczególną przyjemnością czytam słowa o Jerzym Ficowskim i Josifie Brodskim.