Monday, 28 April 2014

Jacek PIEKARA - "SZUBIENICZNIK"

Jacek   PIEKARA  -  “Szubienicznik”

  Henryk  Sienkiewicz  pisał  „ku  pokrzepieniu  serc”;  Jacek  Piekara  niby  też,  lecz  precyzując  obyczaje  szlachty  tworzy  wspaniały  PAMFLET,  i  to  właśnie  najbardziej  mnie  bawiło.  Począwszy  od  nasycenia  łaciną  wypowiedzi  Gideona  Rokickiego,  któremu  blisko  do  fredrowskiego  Papkina,  poprzez  opisy  odżywiania  się,  po  ukazanie  samozadowolenia  szlachty  z  wywyższania  się  wobec  wszelkich  innych,  tak  stanów,  jak  i  narodów.  Pierwszą  perełkę  znalazłem  już  na  42  stronie:

„-Włosi  i  Francuzi  nie  mają  podniebień  tak  delikatnych  jak  my,  Polacy..   ..między  innymi  dlatego,  że  mali  mores  /złe  obyczaje/  każą  im  warzywami  na  wiele  sposobów  przyrządzanymi  się  kontentować  lub  nawet  pożerać  jarzyny  na  surowo,  jakby  byli  krowami  czy  świniami,  nie  zważając  na  to,  iż  człowiek  mięsem  przecież  powinien  się  żywić,  gdyż  inaczej  ciężko  słabuje  i  nawet  może  umrzeć..”.

Polecam  ten  cenny  wywód  różnego  typu  wegetarianom,  co  to  w  jedzeniu  sałaty  z  królikami  konkurować  mogą.  Mnie  to  szczególnie  bawi,  bo  żadnych  warzyw  nie  konsumuję,  dzięki  czemu,  mimo  71  lat,  dobrze  się  czuję.  Z  kolei  o  wolności,  a  właściwie  jej  tischnerowskim  „nieszczęsnym  darze”,  który  to  łatwo  może  z  nadmiaru  przekształcić  się  w  niezdrową  swawolę,  Piekara  pisze: /str.82/

„...bo..  ..chociaz  wolność  jest  słodka  niczym  lukier,  to  niektórym  łatwo  przekroczyć  finem  et  modum /granicę  i  miarę/  w  korzystaniu  z  niej.  I  taki  cham  lukrem  obeżre  się  bez  opamiętania,  aż  się  pochoruje  i  porzyga...”.

Obrazowo  i  słusznie.  Negatywna  opinia  o  Rosjanach  formowana  jest  w  książce   wielokrotnie,  a  dzisiaj  szeroko  powielana  na  forach  internetowych  w  kontekście  wydarzeń  na  Ukrainie.  Przykład  ze  str. 53:

„Oto  bowiem  był  naród  niewolników,  którzy  jedyną  radość  widzieli  w  obracaniu  w  niewolę  wolnych  narodów.  Oto  był  naród  kretynów,  którzy  z  kretyństwa  uczynili  cnotę.  Oto  wreszcie  był  naród  nikczemników  pozbawionych  godności,  wiary  oraz  sumienia.  Z  Moskwy  nigdy  nie  przyszło  nic  poza  biedą,  wszami,  złodziejstwem  i  krzywoprzysięstwem...”.


Czysty  populizm  satysfakcjonujący  kompleks  wyższości  wobec  Wschodu.  W  ogóle  w  książce  wiele  facecji  na  przeróżne  tematy,  a  do  tego  wplątany  intrygujący  wątek  kryminalny.  Czego  więc  brakuje,  by  zasłużyła  na  więcej  gwiazdek?   ZWIĘZŁOŚCI.  Mimo  wszelkich  zalet,  457  stron,  to  za  dużo.  A  na  ostatniej  stronie  zatrważające  słowa: KONIEC  TOMU  I,  a  więc  będzie  kontynuacja.  Przykro  mnie,  ale  ja  za  stary,  czasu  mało,  więc  w  to  nie  wchodzę.  A  młodym  polecam  i  życzę  miłej  i  pożytecznej  zabawy.