Friday, 18 April 2014

Gabriel Garcia Marquez - "Szarańcza"

Gabriel Garcia MARQUEZ - “Szarańcza”

Dyskomfort po napisaniu negatywnej recenzji „Nie ma kto pisać do pułkownika”, akurat wczoraj /17.04.2014/ tj w dniu śmierci wielkiego pisarza, szybko minął dzięki lekturze, jego debiutanckiej „Szarańczy”, która potwierdza moją tezę o niszczycielskim wpływie Paryża. Przeczytałem również liczne recenzje, które odwołują się do Sofoklesa, wskutek zamieszczenia przez autora urywka „Antygony”. Ja odebrałem to WSPANIAŁE opowiadanie całkowicie inaczej, a zbliżone stanowisko znalazłem tylko w recenzji opatrzonej godłem „Bacha85”.

Do miasteczka przybywają JEDNOCZEŚNIE dwaj mężczyżni, a mieszkańcy nie wiedzą, który jest nowym proboszczem. Po rozpoznaniu who is who ich losy toczą się paralelnie, a autor często podkreśla ich fizyczne podobieństwo. I to jest sedno sprawy, której istotę wyjaśnia porównanie dwóch uroczystości pogrzebowych. Porównajmy ich kariery. Pierwszy - nieznajomy lekarz zostaje zaaprobowany natychmiast, bo w miasteczku nie ma żadnego lekarza; drugi - z rezerwą, bo rozpoznano w nim swojaka zwanego „Szczeniakiem”. Pierwszy traci autorytet, gdy przybywa „szarańcza”, a z nią liczni lekarze; drugi - sukcesywnie zyskuje, dzięki potędze reprezentowanej Instytucji, czyli Kościoła. Niepotrzebny lekarz, w dodatku tajemniczy, o nieznanej przeszłości staje się tak dalece outsiderem miejscowej społeczności, że nawet exodus „szarańczy” nie poprawi jego akceptowalności. Z kolei autorytet Szczeniaka tak wzrasta, że jest w stanie obronić odludka przed linczem. Sama odmowa pomocy lekarskiej jest tylko PRETEKSTEM argumentacyjnym nienawiści zamkniętej społeczności.

Trzecią główną postacią jest Pułkownik - JEDYNY SPRAWIEDLIWY, który, mimo wykazanej szlachetności i odwagi, tkwi jednak w ciemnej mentalności otoczenia. Stosunek jego do związku lekarza z Indianką, w tym do aborcji, czy sposób wydania córki za nieznajomego oszusta to moralność Pani Dulskiej, wraz z oburzeniem na PRAWDĘ, że Meme się puszczała.

Dodatkową wartością jest UDANE poszukiwanie FORMY /a to był DEBIUT!!/, bo świat widziany oczami Pułkownika, córki i wnuczka okazał się pomysłem znakomitym.

Nie wypada bić braw w dniu żałoby, więc zakończę tylko dwoma słowami: GORĄCO POLECAM !