Wednesday, 19 April 2017

Kurt VONNEGUT - "Pianola"

Kurt VONNEGUT - "Pianola"

Aby odnaleźć "mojego" Vonneguta musiałem sięgnąć do jego debiutu z 1952 roku, futurystycznej utopii, ocenionej przez autora na B.
Autor snuje wizję neoluddyzmu, któremu przewodzi główny bohater, o symbolicznie brzmiącym nazwisku Proteus.

W mitologii greckiej Proteus to bóstwo morskie, syn Posejdona i Tetydy, który oprócz daru przepowiadania przyszłości, miał zdolność zmieniania swojej postaci, stąd wyrażenie "kształt proteuszowy".

Według Kopalińskiego "proteusz" w przenośni to człowiek o zmiennych poglądach, uczuciach, chorągiewka na dachu, kameleon.

Neoluddyzm wywodzi się z luddyzmu, któremu miał przewodzić na początku XIX wieku Ned Ludd. Luddyści protestowali przeciwko cywilizacji niszcząc wprowadzane maszyny przyczyniające się do masowych zwolnień. Wg Wikipedii:
"..Nowoczesną formę luddyzmu prezentowały niektóre związki zawodowe sprzeciwiające się innowacjom, które mogłyby – ich zdaniem – prowadzić do wyparcia pracy ludzkiej przez maszynową, na przykład amerykańskie związki zawodowe malarzy zakazywały swoim członkom stosowanie pneumatycznych rozpylaczy do farby..."
Sedno sprawy trafnie przedstawia ponownie Wikipedia:
".... (Proteus) uczestniczy w rewolucji, której wynikiem jest zniszczenie maszyn w mieście. Efekty rewolucji są dla młodego naukowca druzgocące. Natura ludzka jest przewidywalna, a co gorsze cykliczna. Zaraz po zburzeniu maszyn ludzie znów chcą je odbudowywać, niemal natychmiast zapominając o przeszłości..."
W tym debiucie Vonnegut wykazuje się poczuciem absurdu, co chwila rozśmieszając czytelnika. Książkę polecam, więc aby nie psuć przyjemności lektury podam tylko jeden przykład z pierwszych stron. Po zastąpieniu ludzi maszynami (s. 31):
„....każdy, kto nie potrafi się utrzymać.. ...jest na służbie rządu, w wojsku lub Korpusie Naprawczo – Odnowieniowym
- ...skąd biorą się pieniądze, żeby im płacić..
- Och, z podatków nałożonych na maszyny i dochody osobiste... ...Rząd opodatkowuje po prostu tę część dochodu przemysłu, która kiedyś szła na robociznę.. ...Wyeliminowawszy ludzką omylność przez mechanizację, a współzawodnictwo przez organizację, podnieśliśmy ogromnie stopę życiową przeciętnego obywatela...”
Żadnej odkrywczej myśli w książce nie znalazłem, lecz zważywszy, że to debiut czyli preludium do arcydzieł, postanowiłem dać gwiazdek 6.