Thursday, 6 April 2017

Kornel MAKUSZYŃSKI - "Poezje wybrane"

Kornel MAKUSZYŃSKI - "Poezje wybrane"

Kornel Makuszyński (1884 – 1953) - prozaik, poeta, felietonista, krytyk teatralny i publicysta, członek Polskiej Akademii Literatury, przed drugą wojną światową jeden z najpoczytniejszych pisarzy, autor cyklu książek dla dzieci - o Koziołku Matołku i o małpce Fiki-Miki oraz dla młodzieży - "Szatan z siódmej klasy" i "Szaleństwa panny Ewy". Kochałem jego twórczość, a adorację moją pogłębiło odkrycie jego utworów dla dorosłych, takich jak "Perły i wieprze", "Awantury arabskie" czy "Po mlecznej drodze". Nie znałem jego wierszy, więc wydanie "Poezji wybranych" zacząłem z przyjemnością czytać, mimo ponurego wstępu Marty Wyki.

Nie oceniam z zasady poezji, bo się na niej nie znam, a ponadto u ważam, że jej odbiór jest indywidualny, często mistyczny, uniemożliwiający opis wrażeń. Bawiłem się nieźle. m.in. przy balladzie "o pannie, co miała syna", w której o ojcostwo podejrzewany był ułan, lecz przy konfrontacji okazało się, że tym nicponiem jest sam dowódca - porucznik (s. 70). Poczułem się zagubiony przy "piosence żałosnej" (s. 84), gdyż rymy wydały się mnie "częstochowskie":

"...Dla ciebie, miła moja dziewczyno, / Kwitną fijołki, pachną lelije, / Dla ciebie tylko łzy moje płyną, / I serce dla ciebie bije."

Ciężkie chwile przeżyłem przy wierszu „do Kasieńki” (s. 97):
„Posuń się, Kasieńko, posuń się, / Do swego łóżeczka przyjmij mnie, / Wiatr zimny wieje, / Niech się ogrzeję / Przy tobie, przy tobie!../
Jutro już na wojnę muszę iść, / Wiatr mnie gdzieś poniesie jak ten liść / Mieć będę własne / Łóżko, choć ciasne, / W mym grobie, w mym grobie...”

A im dalej tym gorzej. Wracam więc do profesjonalistki Wyki, którą równie cenię jak jej ojca. Zaczyna stwierdzeniem:
„Jeżeli książki dla młodzieży Makuszyńskiego należą do nie kwestionowanych pozycji gatunku, to jego poezja nie może już liczyć na podobne względy...”

Wg mnie brakuje oceny jego genialnej twórczości dla dorosłych, ale jedźmy dalej. A dalej pisze:

„..Makuszyński na pewno - jako liryk - prezentuje przypadek wybujałego rozpoetyzowania... ...Makuszyński jest.. wtórny..”

Dalej (s. 8) stwierdza:
„...Makuszyński jest anachroniczny.. ..Sztuczność stała się,, ..wartością nadrzędną..”

I miażdży mojego ulubieńca (s. 9):
„...Obraz poety, który się wyłania z tej liryki, mógłby równie dobrze stać się własnością każdego innego twórcy tej epoki...”

By na końcu stwierdzić (s. 16):
„..Poezja - zarówno ilościowo, jak jakościowo - lokuje się na marginesie jego twórczości. W dwudziestoleciu jest już zabytkiem młodopolskim, w Młodej Polsce zbyt ulega wpływom najwybitniejszym...”

Czyli autor miernota, a jego poezja - chłam. To po jakiego diabła to wydano i to w nakładzie 50 tys.? Bo nazwisko przyciąga więc ludzie ten chłam kupią!!!!