Wednesday, 9 March 2016

Stanisław LEM - "Lube czasy"

Stansław LEM - "Lube czasy"

Jeśli czytam z zaciekawieniem felietony z 1995 roku i lat wcześniejszych, to coś w nich jest. Szczęśliwie nie muszę sam się zmagać z ponad 50 felietonami, bo myśl moją wyraziła precyzyjnie na LC "skanka", której wypowiedź kopiuję w całości:
"Koncept i pointa, z którą trudno się nie zgodzić obserwując rzeczywistość. Świat ogarnia regres coraz większy, notujemy wtórny analfabetyzm mas, upadek zasad moralnych, więc nihilizm. W dobie wszechobecnej informatyki, technologii nie potrzebna jest już znajomość zaawansowanych technik. To, że należy przycisnąć odpowiedni guzik wie każdy lecz kto dziś wie na jakich zasadach działa kalkulator (ze smutkiem nad własną osobą stwierdzam, że nie ja)?. Ta wiedza nie jest potrzebna. Wartościowa twórczość jest przysypana chłamem, makulaturą. Gdzieś słyszałam, że nadciąga nowe średniowiecze. Jesteśmy bezsilni. Tego i nie tylko obawiał się Lem już dawno i jego prorocze wypowiedzi spełniają się dlatego uważam, że „Lube czasy” są tylko niemym krzykiem, którego zdegenerowany coraz bardziej świat nie usłyszy. Następuje „zbydlęcenie” ludzkości."
Lem - jeden z pięciu polskich najważniejszych dla mnie pisarzy (obok Parandowskiego i "trójcy"
WGS - Witkacy, Gombrowicz, Schulz) był wyjątkowo spostrzegawczy, co jest szczególnie istotne przy pisaniu aktualnych felietonów. Do tego miał dar zwięzłego wyrażania myśli. To on powiedział, że dzięki internetowi dowiedział się jak dużo jest na świecie głupich ludzi. Trudno się nie uśmiechnąć.
Niektórzy recenzenci uważają, że treść felietonów zdezaktualizowała się; jeśli nawet odbiór całości może być różny, to na pewno poniższe cytaty są cenne i dzisiaj.
s. 8 "....świat chrześcijański to cywilizacja powstała pod hasłami grzechu i pokuty, cywilizacje wschodnie, zwłaszcza japońska, rządzą się zasadą wstydu i hańby.."
s. 11 „...Mamy dziś do czynienia z odchodzeniem od tradycyjnych Kościołów, ale nie w ateizm czy masowy agnostycyzm, tylko ku.. ..sektom..”
s. 15 „....nie stawiam znaku równości między obiema zbrodniami. Z Gułagu ludzie jednak czasem wracali, z komór gazowych Oświęcimia wrócić się nie dało...”
s. 37 „....demokracja przynosi... ...prawo do panoszenia się głupoty. Za czasów komuny głupota była poniekąd upaństwowiona....”
s.48 „...przypomina mi się fragment 'Czarodziejskiej Góry', gdzie Mann pisze, że człowiek znika i rozwiewa się jak mgła, a zostają po nim przedmioty...”
W felietonach przeważa pesymizm, lecz to słuszniejsze niż niczym nieuzasadniony optymizm. Warto przeczytać!