Sunday, 6 March 2016

Max FRISCH - "Stiller"

Max FRISCH - "Stiller"

Frisch, czy komuś się podoba czy nie, jest (wg mnie) typowym autorem jednego dzieła. To "Homo Faber" napisane trzy lata po "Stillerze" (1954, wydane w Polsce podobno rok po bestsellerze w 1960. Podobno, bo ja znam tylko wydanie z 1967 w ramach tej samej serii "Czytelnika" - Nike). Pamiętam doskonale jakim powodzeniem cieszył się "Homo Faber", jak i brak zainteresowania w Polsce "Stillerem". A przecież odwrócona kolejność polskich wydań powinna sprzyjać tej próbie powieści egzystencjalnej.
Postaram się wytłumaczyć tą specyficzną atmosferę przełomu lat 50/60 choć i dzisiaj nie widzę jakiegoś specjalnego entuzjazmu dla "Stillera". Wtedy zapanowała moda na egzystencjalizm, a dla nas tj szerokich mas polskiej młodzieży, niepodzielnym bogiem stał się Sartre i wszystkie prywatne próby kreowania wizji egzystencjalizmu odbiegające od nurtu „sartrowskiego” skazane były na przegranie.
Korzystając z okazji, przekartkowałem "Stillera" teraz po ponad 50 latach i powiem szczerze, że mnie znużył. Dlaczego ? Bo, abstrahując od egzystencjalizmu i wszelkich innych ideologii, jestem po prostu przekonany, że człowiek p r z y z w o i t y w znaczeniu Bartoszewskiego, a takim chciałbym być, nie może się pozbyć swojej przeszłości, inaczej mówiąc nie może użyć brzytwy Ockhama do własnego bytu, gdyż w sensie ontologicznym nie jest on zbędnym.
Reasumując, niezłe, lecz tyle genialnych książek czeka na Państwa tyle, że szkoda czasu na inne pozycje Frischa poza "Homo Faber".