Wednesday, 23 March 2016

Isaac Bashevis SINGER - "Rodzina Muszkatów"

Isaac Bashevis SINGER - "Rodzina Muszkatów"

RECENZJA I TOMU, BO II TOM CZYTA JESZCZE MOJA ŻONA
Singer (1902 – 1991), Nobel 1978, wyemigrował z Polski w 1935, mistrz szczególnie krótkiej formy; "Rodzina Muszkatów" była drukowana w odcinkach w "Forwerts" w latach 1945 - 48, a jako książka wydana zarówno w jidysz, jak i po angielsku w 1950; wydanie polskie 1992. Według Wikipedii, akcja powieści rozpoczyna się tuż przed wybuchem I wojny światowej, a kończy we wrześniu 1939 roku w bombardowanej Warszawie. Główne wątki poruszane w książce to asymilacja, komunizm, ortodoksja i syjonizm.
W książce, obok losów tytułowej rodziny, poznajemy również otoczenie rabina z Terespola i cadyka z Białej. Proszę Państwa, nie można ze zrozumieniem czytać Singera bez chociaż bardzo pobieżnej znajomości zasad przedstawionych przez jego guru, Barucha Spinozę (1637 -77) w "Etyce", którą wspomina autor jak zawsze na początku, tym razem już na stronie 27. Wydaje mne się, że jedną z zasadniczych kwestii u Spinozy jest przyczynowość, którą Kołakowki ujmuje tak:
".Przyczynowość w świecie jest absolutna, nie zachodzą przypadki; wolna wola jest przesądem gminu"
Więcej proszę czytać w mojej recenzji "Spuścizny", a ja tu dodam inne stwierdzenie Spinozy, dość zabawne:
„Kiedy Jan rzecze coś o Pawle, świadczy to o Janie, a nie o Pawle”.
Powróćmy jeszcze do cytatu. U Singera nie ma przypadku jest konieczność, ładnie zwana przyczyną. Często jej nie znamy, ale to już inny problem. Zaledwie 8 stron dalej Singer powraca do filozofii Spinozy i ustami zegarmistrza Jekutiela mówi:
"- No, dobrze, przypuśćmy, że Ziemia oderwała się od Słońca.. ..Czy to ma jakieś znaczenie? Tu ciągle musi być jakaś Pierwsza Przyczyna"..
Na następne odniesienie do Spinozy każe Singer czekać „aż” 11 stron (s. 46):
„...Nieśmiałość, według Spinozy jest uczuciem, które trzeba przezwyciężać...”
Oczywiście, można czytać Singera interesując się tylko akcją lecz ile się traci!! Gdy Adela zamierza opuścić Warszawę, Abram „leci” Spinozą (s. 60):
„...- Proszę się nie obawiać, moja droga teściowo! Jeżeli przeznaczony jej małżonek jest w Warszawie, to ona stąd nie wyjedzie. A jeżeli wyjedzie, to i tak wróci..”
Proszę Państwa, przyrzekam, ograniczę się w cytatach, ale to muszę, bo to „mój” panenteizm. Pozmawia Asza Heszel z Hadaszą (s. 63):
„- Czy wierzy pan w Boga?
- Tak, ale nie w Boga, który domaga się modlitwy.
- Więc w jakiego Boga?
- Cały wszechświat jest częścią bóstwa. My jesteśmy częścią Boga...”
No i poznajemy koligacje w rodzinie Muszkatów, których genealogiczną tabelkę umieszczono na końcu tomu I, a ilość dzieci miesza nam w głowach, lecz głównie pasjonujemy się miłością Hadaszy i Aszy Heszela., którego wspiera hulaka Abram teorią, oczywiście, o przeznaczeniu (s. 158):
„...Twoje przeznaczenie i tak się nie zmieni. Wierzę w przeznaczenie,,”
Systematycznie powraca temat Boga, jak w sprawie Mojżesza (s. 266)
„...oto jest Stwórca, ale on nie objawił Siebie nikomu; Mojżesz kłamał...”
- mnie przypomina się Smith od mormonów, no i oczywiście „frakcyjność” wśród Żydów, która w prowincjonalnym Terespolu ma charakter groteskowy (s. 271):
„ ...Teraz mamy frakcje: hebrajski przeciwko jidysz, syjonizm przeciwko socjalizmowi. Bóg wie, co jeszcze! Robią z siebie głupców - dokładnie jak w wielkich miastach”.
Mamy też tradycyjne antysemickie komentarze (s, 291):
„ - Zabójcy Chrystusa uciekają,,”
...jakby kto inny mógł Go zabić, i przede wszystkim spełnienie się przeznaczenia, czego nie mogę ujawniać, by nie popsuć Państwu lektury.
Nastrój psuje wykład polskiego antysemityzmu starego Zarzyckiego (s 324), jaką zarazą dla Polaków są Żydzi, lecz pamiętajmy, że Singer nie pisał książek dla swoich prześladowców.
Tyle wystarczy, a gdy przeczytam II tom, to będzie więcej