Thursday, 10 March 2016

Marcello VENTURI - "Biała flaga nad Kefalinią"

Marcello VENTURI - "Biała flaga nad Kefalinią"

Gdy seria Nike zdobyła niezwykłą popularność, Wydawnictwo "Czytelnik" zaczęło oszukiwać czytelników i w ramach tej serii wypuszczać wszelkie barachło i chłam, wiedząc, że każdą książkę z tej serii ludzie kupią. I takim produktem z 1968 roku jest omawiana książka.
Natrudziłem się, by tego Marcella znaleźć i niewiele znalazłem. Marcello Venturi (1925 – 2008), przedstawiciel włoskiego neorealizmu, w 1946 - dostał nagrodę za krótką formę razem z Italo Calvino. Dorobek niewielki, w Wikipedii jest, ale tylko włosko- i francuskojęzycznej, dla mnie nieprzystępnych. Omawianą książkę opublikował w 1963.
W czasie II w. św. było tyle tragedii, że miejsce jest tylko dla lektur wyjątkowych, a ta wyróżnia się tylko tematem, który nie potrafi wywołać szerszego zainteresowania. Może to i nieładnie, ale żołnierze faszystowskiego państwa nie mogą liczyć na szeroką empatię, nawet wtedy, gdy na nią zasługują.
Każda śmierć jest straszna, szczególnie dla bliskich ofiary, ale to za mało by każdą historią się przejmować.
Nasycony kpiną wobec armii włoskiej nie potrafię docenić wartości tej książki.
Rzecz się dzieje na greckiej wyspie Kefalinii, wchodzącej w skład Wysp Jońskich, okupowanej przez faszystowskie Włochy. Żołnierze, jak to okupanci, korzystają ze wszystkich dobrodziejstw zniewolonej wyspy, a w tym z miejscowych kobiet, które regularnie gwałcą, mimo, że mają do dyspozycji burdel na kółkach. Jest to zresztą element, który zawsze mnie bawi, bo nie potrafię wyobrazić sobie Polskiego Wojska, obojętne w którym miejscu świata, z takim wyposażeniem.
Włosi zdradzają swoich towarzyszy idei i broni tzn Niemców i deklarują przejście na stronę aliantów. Deklarację podpisują 8.09.1943, czyli uciekają jak szczury z tonącego okrętu, w pół roku po przełomowym, dla historii II w. św., Stalingradzie.
Niemcy przybywają na Wyspę i zadekowanych tam Włochów w pień wyrzynają. Za dużo mamy polskich tragedii związanych z tym okresem, by przejąć się szczególnie tą tragedią.
Według mnie polskie wydanie zbędne czyli strzał kulą w płot. A rozbudowana treść trudna do obiektywnej oceny, gdy fundament wątpliwy moralnie.