Tuesday, 15 March 2016

Gustaw HERLING - GRUDZIŃSKI - "Podzwonne dla dzwonnika"

Gustaw HERLING – GRUDZIŃSKI - "Podzwonne dla dzwonnika"

Ostatnie opowiadanie Herlinga – Grudzińskiego (1919 -2000) recenzuję jako zaledwie drugie po "Skrzydłach ołtarza" i podziwiam własną determinację, bo większość jego dzieł czytałem, a jednak recenzować się nie odważyłem. Gdybym go w ogóle nie rozumiał, to miałbym łatwiej, ale mnie się wydaje, że w jakimś stopniu go rozumiem, a może bardziej - wyczuwam, przyswajam, tylko, że nie potrafię wszystkich aspektów wyrazić. Znowu popełniłem ten sam błąd, co przy "Skrzydłach ołtarza", który doprowadził do sformułowania ostrzeżenia, które z tamtej recenzji kopiuję:
„Teraz poważne OSTRZEŻENIE!!!. Kochani, nie czytajcie, broń Boże, posłowia Boleckiego ani żadnej inszej recenzji, przed lekturą książki. Ja, niestety, to zrobiłem i wpadłem w panikę, bo wszystkie opracowania są nie tylko przeintelektualizowane, ale dopatrują się analogii, metafor, paralel, wieloznaczności i in., których ja w ogóle nie dostrzegam. I dobrze. Bo wystarczy otworzyć serce, a tekst Herlinga sam się obroni. Po przeczytaniu książki, zajrzyjcie do tych profesjonalnych opracowań, a ręczę, że wywołają uśmiech na Waszym obliczu, podobny do mojego z czasów liceum, gdy moja polonistka uświadamiała mnie, co autor chciał w danym utworze powiedzieć....”
Wspomniany w ostrzeżeniu „Bolecki” to prof. dr hab.Włodzimierz Bolecki (ur. 1952), m. in. współtwórca rozmów z Herlingiem pt "Rozmowy w Dragonei" oraz "Rozmowy w Neapolu.". Jego wyśmienita i wyczerpująca recenzja tego opowiadania dostępna jest, oczywiście po zakończeniu lektury, na:
http://culture.pl/pl/artykul/az-do-konca-swiata-o-podzwonnym-dla-dzwonnika-gustawa-herlinga-grudzinskiego
Lektura Boleckiego jest wskazana, bo samemu trudno zrozumieć niektóre, umyślne niekonsekwencje. W bezpośrednim odbiorze chwytamy historię żydowskiego dziecka uratowanego z płonącego domu i wychowanego przez franciszkanów. Jako dorosły człowiek, upośledzony fizycznie i psychicznie jest dzwonnikiem w klasztorze często odwiedzanym przez Herlinga. Teraz, ten symbol cierpienia chce prawdę przekazać światu... A może to autor chce ją przekazać ?
Dla tych z Państwa, którzy nie zechcą pofatygować się i wejść na polecaną stronę, cytuję jedno reasumujące zdanie z recenzji Boleckiego:
"Historia niedorozwiniętego żydowskiego dziecka ocalonego z Holocaustu przemienia się w zakończeniu utworu w opowieść o franciszkaninie, który odzyskał mowę, świadomość, wiarę - a na koniec zbuntował się przeciw Bogu i ludziom".