Thursday, 20 March 2014

Stanisław GROCHOWIAK - "Lęki Poranne"

NIE ZGADZAM SIĘ!! Od tych słów zamierzam ponownie opublikować moje recenzje książek, których Państwo nie czytacie, a co do których wartości jestem głęboko przekonany. Ta idea powstała, gdy, dość przypadkowo, przejrzałem moje recenzje, które dostały najmniej plusów. Ale problem wnet okazał się o wiele poważniejszy, bo dotyczy książek za których recenzje dostałem od Państwa satysfakcjonującą ilość plusów, a mimo to poczytność tych naprawdę wartościowych pozycji jest znikoma. Wybieram tylko pozycje interesujące i zrozumiałe "dla każdego", a cykl zaczynam od utworów ks. Jana Twardowskiego.

Tym razem chodzi i o autora, i o jego twórczość, bo wyliczyłem, że na LC jest jego samodzielnych pozycji 37, które per saldo doczekały się 30 opinii, w tym trzech moich. Grochowiak był naprawdę wybitnym poetą, lecz ja z zasady do poezji publicznie się nie ustosunkowuje, więc wychwalam jego „Trismus” (15 opinii), „Chłopców” (2) i „Lęki poranne” - tyko moja. Przytaczam istotny fragment mojej recenzji „Trismusa”:

„...Stanisław Grochowiak (1934 – 1976), niesłusznie porzucony wybitny poeta i prozaik, za nie poddanie się koniunkturalnym zmianom. Standardem było "przejrzenie na oczy", że komunizm i PRL są be, a Grochowiak na konformizm nie poszedł. Znajduję opracowanie z marca 2002, Bartłomieja Szleszyńskiego na:
http://culture.pl/pl/tworca/stanislaw-grochowiak, a w nim:

"...Po roku 1968 Grochowiak stał się obiektem ataków pokolenia "Nowej fali". Młodzi twórcy krytykowali czołowego poetę poprzedniego pokolenia zarówno za poetykę jego twórczości, która nie odpowiadała hasłom "mówienia wprost" ani "podejrzanego języka", jak i za postawę społeczną. Nie podobało im się, że Grochowiak nie odcina się zdecydowania od poczynań władz, ani to, iż często pojawia się w oficjalnych mediach...." …...
...Zapewniam, że Grochowiak dobrym pisarzem był i że warto jego utwory poznać, a poetą jeszcze lepszym, mimo, że niesłusznie zapomnianym....”

Stara recenzja:
Zdecydowałem się napisać o „Lękach Porannych” WYBITNEGO POETY I DRAMATURGA STANISŁAWA GROCHOWIAKA, gdyż pojawiły się pierwsze jaskółki o jego powrocie do łask. Po ćwierćwieczu przerwy zaczyna się go wystawiać i publikować. O skali zapomnienia MISTRZA (tak się do niego zwracano) świadczy brak recenzji jego sztuki w internecie. W artykule wspominającym przedstawienie w Teatrze Telewizji z 1972 r, w reżyserii Tomasza Zygadły, gdzie brylowali Wilhelmi i Kondrat, znalazłem fragment JEDYNEJ recenzji autorstwa prof. Krystyny Kuliczkowskiej:

„Alf wciąga w swe urojenia i lęki w sposób tak sugestywny i fascynujący, że realistyczny wątek fabularny znika z pola widzenia, a deliryczne, alkoholiczne stany stają się tylko znakami spraw uniwersalnych, egzystencjalnych, takich jak samotność, poczucie zagrożenia, lęk przed śmiercią. Może nawet ci ludzie z drugiego planu nie są wcale konkretni, może to on sam zanurzony w głębi swego cierpienia, zaludnia scenę ludzkimi zjawami uosabiającymi okrucieństwo, wrogość, a potem równie nienawistną łaskawość, wyższość 'czystych' wobec odrażającego ludzkiego upadku”.

Odejdźmy od profesorskiego stylu, bo niby wszystko prawda, ale dalej nic nie wiadomo. Rozdwojenie jaźni bohatera - alter ego Grochowiaka - na pijaka Alfa i nawiedzającego Bisa, służy do uzewnętrznienia wszelkich lęków poety, pogłębianych alkoholem.

Lęki egzystencjalne przeszkadzały Grochowiakowi w oddaniu się pracy twórczej. Konieczność utrzymania całej gromady swoich dzieci stresowała go, a odhamowania szukał w alkoholu. Zresztą praktycznie całe środowisko chlało, i to najczęściej bez zakąski. Nie słyszałem, aby Grochowiak sięgał po „wynalazki”, lecz zdawał sobie sprawę ze swojej degrengolady. Dlatego też Alfa umieścił na samym dnie. On nie pije „salicylu”, „acnosanu” czy „przemysławki”; on wali „jagodziankę” czyli „olabogę”, inaczej „dyktę” tzn denaturat. Owładnięty jest totalną „niemożnością”, bo we łbie „tupot białych mew”, a dygot tak straszny, że butelką do dzioba trudno trafić. Ale jak trafi i łyknie to elokwencja się poprawia, a najlepiej w samotności uduchawiać się i mistyce się poddawać. Niestety „delirka” nawiedza, i już nie wiadomo, co jawa, co sen, a w końcu nadchodzi w czarnym garniturze wyrzut sumienia - BIS, by znęcać się nad biednym ALFĄ.

Próbkę możecie Państwo zobaczyć w internecie w wykonaniu Sławomira Orzechowskiego (ponad 9 min - https://www.youtube.com/watch?v=-xKVycy9F9Y ), a przeczytać i tak musicie bo to 100 razy prawdziwsze i bogatsze intelektualnie niż żałosne udawania Pilcha.

PS. Proszę również obejrzeć „Chłopców” na https://www.youtube.com/watch?v=cySujxv_61c , „Kaprysy Łazarza” na: https://www.youtube.com/watch?v=ODdzov0ye7Y
i posłuchajcie jego wierszy na:
https://www.youtube.com/watch?v=xGrDb1fSWrc&list=PLXRcHM3-IkKeppDeDRTudzz7otAU13zj3
a na pewno Grochowiaka docenicie.