Wednesday, 5 March 2014

Barbara SKARGA - Człowiek to nie jest piękne zwierzę

Barbara  SKARGA  - 
“Człowiek  to  nie  jest  piękne  zwierzę”

BARBARA  SKARGA   TO   NIEPODWAŻALNY   AUTORYTET   MORALNY

UWAGA! 
1. Czytelnikom,  którym  postać  Pani  Profesor  jest  nieznana,  zalecam  przeczytanie  informacji  o  Niej,  chociażby  na  stronie  Wikipedii,  gdyż  lektura  tak   mojej  opinii,  jak  i  Jej  książek  tego  wymaga.
2.  Czytelnikom,  którym  zależy  na  uściśleniu  pojęcia  „niepodważalnego  autorytetu  moralnego”  podaję  nazwiska,  które  nierozerwalnie  się  z  nim  łączą;  STANISŁAW  i  MARIA  OSSOWSCY

W  omawianym  zbiorze  wykładów  i  artykułów  przewija  się  stwierdzenie  komplementarne  z  tytułem:
                „Być   człowiekiem  nie  jest  łatwo”

Bo,  jak  często  publicznie  powtarza  BARTOSZEWSKI,  najistotniejsza  jest  PRZYZWOITOŚĆ.  Skarga  pisze:

„Przyzwoitość..  ..  jest  zapewne  pierwszym  krokiem  do  głębszej  moralności...   ..ale  dzisiejsza  szkoła  jest  słaba,  niedobra,  nie  oddziałuje  wychowawczo,  nie  wdraża  swoich  podopiecznych  ani  do  moralności,  ani  do  przyzwoitości...  .Kiedy  ma  się  dwanaście  czy  czternaście  latto  jeszcze  się  nie  myśli,  że  człowiek  stanowi  wartość.  Do  młodych  ludzi  taka  perspektywa  jeszcze  nie  dociera. Ale  dociera  do  nich  to,  że  mają  się  ukłonić  czy  być  grzeczni. I  że  nie  wolno  na  drugiego  człowieka  od  razu  mówić  „ty  łajdaku”.  Mówię  o  drobiazgach,  ale  wydaje  mi  się,  że  jest  w  nich  coś  niesłychanie  ważnego.  Na  takich  właśnie  drobiazgach  uczymy  się,  że  TEGO  SIĘ  NIE  ROBI”

Dla  oddechu  pogadajmy  o  MIŁOŚCI.  Skarga  przywołuje  słowa  ks.Twardowskiego:

.<Śpieszmy  się  kochać  ludzi,  tak  szybko  odchodzą> - wszyscy  znamy  te  słowa,  ale ich  nie  słuchamy.  Nie  kochamy  ludzi. Gdy  patrzę  dookoła,  to  raczej  widzę  twarze  pełne  złości  i  nienawiści...    ...Nienawiść  jest  łatwa,  miłość,  przyjażń  wymagają  niemałego  wysiłku..  .Jakże  niewiele  jest  takiej  miłości,  która  zdolna  jest  przeobrazić  się  w  przywiązanie  trwałe,  wierne,  silne.  W  miłości  chodzi  bowiem  o  coś  znacznie  więcej,  chodzi,  jak  się  kiedyś  wyraził  Elzenberg,  o  radość  z  czyjegoś  istnienia...  ...PRAWDZIWIE  GŁĘBOKA  MIŁOŚĆ  NIE  ŻĄDA  nawet  WZAJEMNOŚCI,  ona  jest  raczej  ofiarą,  dawaniem,  a  nie  przyjmowaniem,  czerpaniem,  braniem,  zachłannością  zatruwającą  jadem  czystość  uczuć.  Moze  dlatego  jest  TAK  TRUDNA,  może  dlatego  jest  jej  TAK  MAŁO”. /podkr.moje/

Bez  miłości, przyjażni odczuwa  się  SAMOTNOŚĆ,  człowiek  staje  się  MONADĄ:

„Każdy  z   nas  jest  monadą,  jak  to  określił  niegdyś  Leibniz.  Lecz  monada  ta  wbrew  Leibnizowi  otwiera  się  i  zamyka.  Monada  ma  charakter  dialektyczny,  neguje  swoją  zamkniętość,  porzuca  ją,  kieruje  swój  wzrok  ku  innym,  gdy  zaś  jest  już  między  nimi,  neguje  sens  owego  bycia  w  tym  obcym  dla  niej  świecie i  pragnie  wrócić  do  siebie.  BOI  SIĘ  SAMOTNOŚCI,  A  JEDNOCZEŚNIE  CHCE  SIĘ  od  zewnętrznego  świata   ODSEPAROWAĆ...”.   I dalej:  „Samemu  grozi  pustka,  SAMOTNOŚĆ  PRZERAŻA,  nawet  jej  mała  chwila,  i  nie  jest  przypadkiem,  że  tylu  ludzi,  zwłaszcza  młodych,  KOCHA   BYĆ  W  TŁUMIE,  BYĆ  RAZEM,  razem  klaszcząc,  skacząc,  modląc  się,  choć  ten  obok,  ten  inny  jest  nieznany  i  takim  pozostanie....”./podk.moje/

W  rozważaniach  o  NADZIEI  Skarga  mówi:

„..nie  można   czekać  na  ziszczenie  się  nadziei  z  założonymi  rękami,  Jak  w  tej  słynnej  i  trafnej  anegdocie:  Jeżeli  masz  nadzieję  wygrać  na  loterii,  to  daj  mi  szansę,  kup  los,  napominał  Pan  Bóg  rabina”.

Niestety,  nadzieję  można  unicestwić  irracjonalnym  działaniem.  I  tak,  w  przypadku..

„..nadziei  wielu  narodów  na  życie  bez  wojny,  bez  cierpień,  w  poszanowaniu  człowieka  i  róznorodnosci  jego  myśli  i  wierzeń...     ...pozwalamy,  by  NASZA  ZAŚCIANKOWOŚĆ,  PARTYKULARYZM,  wąskie  interesy,  a  przede  wszystkim  NACJONALISTYCZNE  ABERRACJE  działały  przeciw  ziszczeniu  się  tej  nadziei...”.  /podk.moje/

Skoro  poruszamy  kwestię  naszych  wad  narodowych,  to  przytoczmy  komentarz  autorki  na  temat  powierzchowności  polskiego  katolicyzmu:

„Człowiek  idzie  w  niedzielę  do  kościoła,  bo  przecież  TRZEBA,  a  potem  może  się  upić  czy  pobić  żonę;  jedno  drugiemu  absolutnie   nie  przeszkadza..”

Zakończmy  wypracowanie  paroma  słowami  Pani  Profesor  na  temat  PRAWDY:

Rezygnacja  z  dążenia  do  prawdy  jest  zawsze  przyznaniem  się  do  porażki. Stwierdzenie  natomiast,  że  się  prawdę  posiada,  jest  intelektualnym  nadużyciem.  Tak  mówić  może  tylko  fanatyk  lub  cynik. Nikt  nie  jest  w  stanie  powiedzieć,  że  tylko  jego  racje  są  niezbite...  Jeżeli  się  dyskusyjności  nie  uznaje,  jeżeli  się  twardo  staje  przy  swych  racjach,  nie  słucha  krytyki,  owa  rzekoma  prawda  staje  się  narzędziem  przymusu,  prowadząc  prostą  drogą  do  rządów  autorytarnych,  a  nawet  despocji...   ..Siła  tej  rzekomej prawdy  wzmacnia  się,  gdy  władza  wykorzystuje  religijne  wsparcie.  Przeciwstawianie  się  jej  ustaleniom  staje  się  wówczas  nie  tylko  przestępstwem,  ale  także  niemal  grzechem...”.

Ponadto  w  książce:  polemika  z  Kołakowskim  „czy  diabeł  może  być  zbawiony”,  pośmiertny  artykuł  o  Gadamerze  i  wiele  innych  smakowitych  specjałów.


UWAGA:  TA   KSIĄŻKA   TO  WAŻNY  ETAP  DLA  KAŻDEGO  DĄŻĄCEGO  DO  CZYTANIA  DZIEŁ  Z  WYŻSZEJ  PÓŁKI,  gdyż  prof. Skarga  prowadzi  dydaktykę  przyswajalną  dla  wszystkich  chętnych.