Tuesday, 4 March 2014

Józef TISCHNER - HISTORIA FILOZOFII po góralsku

Józef TISCHNER - “HISTORIA FILOZOFII
po góralsku”

Ks. prof. J. Tischner był również kpiarzem, i to kpiarzem porównywalnym z G.B.Shaw. Nim przejdę do „Filozofii...”, przedstawię cztery przykłady jego poczucia humoru, co znacznie ułatwi przyswajalność książki:

1. „Chłopi przy gorzałce medytowali, co by to miało być, to „NIC”. Leon im pedzioł: to jest pół litra na dwóch”.

2. „Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Engelsa, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem”.

3. „Lenin przed rewolucją napisał „Czto diełat’”, a Mazowiecki tylko „Internowanie”, czyli zapis doświadczeń człowieka izolowanego”.

4. „Kiedy w kościele mówię: „przekażcie sobie znak pokoju”, jestem w uprzywilejowanej sytuacji, bo stoję za ołtarzem i nie muszę każdemu podać dłoni. Ale gdybym stał w tłumie, miałbym problemy”.

Szczęśliwie dysponuję wydaniem II, z 1998 r., bez dopisków Bonieckiego czy Kota, zbędnych, bo Tischner sam się obroni. Wszyscy recenzenci wspominają o „góralach co udawali greka”, to i ja ten cytat zamieszczam, lecz natychmiast przechodzę do uwag technicznych

BARDZO WAŻNE!! Aby się nie zniechęcić radzę zacząć lekturę od str.77 tj od drugiej strony rozdziału „Platon – Władek Trebunia-Tutka z Białego Dunajca”, dojechać do końca i rozsmakowawszy się w znakomitej zabawie, powrócić do początku książki. Dla zachęty sygnalizuję przygodę Józka Różańskiego /str.100, 103/:

„...żaba do niego ludzkim głosem przepowiado:
--„Bo jo jest hrabino zaklęto. Pokutujym w żabim ciele za to, cok nagrzysyła za zycio. I cekóm, jaz się jaki lutosierny cłek nojdzie i mnie pogłosko i pobośko, a wte cary zniknom i zaś bedym młodom, urodziwom dziewcynkom i radość bedym przynosic tymu, co się nade mną ulitował”......
..../Józek/ ocami po ogródku powiódł i pado:
„Eee, nie bedym głoskoł. Hrabiny mi nie trza, a żaba w ogródku tyz sie przydo”.

MIŁEJ LEKTURY!!!! A i jeszcze jego ostrzeżenie:

„...ŚLEBODA NIEDŁUGO W SWAWOLE SIE PRZEISTOCO” /str.119/