Sunday, 2 March 2014

Richard DAWKINS - BÓG UROJONY

Richard  DAWKINS  -  “BÓG   UROJONY”

PSEUDONAUKOWY   POPULIZM    nie  skażony  rzetelnością,  ani   racjonalną  argumentacją,  co  od  razu  na  wstępie  udowodnię.

Podstawą  banialuk  wypisywanych  przez  Dawkinsa   jest  twierdzenie,  że  kreacjonizmu  i  darwinizmu  pogodzić  się  nie  da.  A  to  ściema!.  Aby  to  wykazać,  przyjmuję:  nasz  błogosławiony,  a  za  niecałe  dwa  miesiące  święty:

 KAROL   WOJTYŁA  WIELKIM  CZŁOWIEKIEM  BYŁ!!

I  właśnie  ten  aksjomat  jest  założeniem  niniejszego  dowodu.  Nie  jestem  praktykującym katolikiem  i  nie  wiele  obchodzi  mnie  chrześcijanskie  „sacrum” i  „profanum”, dla  mnie  fakty  się  liczą.  A  one  przedstawiają  się  tak:  gdy  Wojtyła  jako  PAPIEŻ  JAN  PAWEŁ  II  uznał  teorię  ewolucji  za  słuszną,  HOCHSZTAPLER  DAWKINS, w  tej  omawianej  właśnie  książce  nazwał  szanowanego  przeze  mnie  POLAKA  -  HIPOKRYTĄ.  Jeżeli  komuś  autorytet  papieski  nie  wystarcza,  niech  poczyta  prof. ASTRONOMII,  ks. Michała  HELLERA,  który  w  2011  roku,  z  okazji  80-tej  rocznicy  teorii  WIELKIEGO  WYBUCHU  przedstawił  stan  wspólczesnej  NAUKI,  przypominając,  że  wszytko  zaczęło  się  od  Georgesa  LEMAITRE”a,  notabene  też  księdza, ale  przede  wszytkim  kontynuatora  teorii  Einsteina i  kosmologa.
Dawkinsa  krew  zalała,  bo  cała  jego  intryga  stała  się  bezsensowna,  skoro  Watykan  uznał  Darwina  i  dlatego  posunął  się  do  ww  nikczemności.
Ja  akceptować  takiego  zachowania  nie  potrafię.

Żeby  złagodzić  nastrój  wspomnę  o  rewelacjach,  jakie  na  temat  Dawkinsa  podaje  wikipedia.  Otóż,  chowany  w  KENII,  przestał  wierzyć  w  Boga  w  wieku  9 lat !!,  szczęśliwie  się  nawrócił,  by  zaraz  potem,  poznawszy  i  zrozumiawszy  teorię  ewolucji,  ponownie  zostać  ateistą  mając 16 lat !!.  Zdolne  stworzenie..

Acha,  żeby  nie  zapomnieć,  podaję  ciekawostkę:  pan  Dawkins  w  wywiadzie  dla  telewizji  Al-Jazeera  stwierdził,  że..

„.wychowanie  w  rodzinie  katolickiej i  straszenie  piekłem  może  przynosić  większą  szkodę  niż  bycie  ofiarą  molestowania  seksualnego”.

Mam  nadzieję,  że  ostudziłem  fanów  p.D,  przechodzę  więc  do  spraw  zasadniczych.

Dawkins   twierdzi,  że:  „ateiści  mogą    być   szczęśliwi,  zrównoważeni,  moralni  i  spełnieni  intelektualnie”  orazże  „ateizm  jest  dowodem  zdrowego  i  niezależnego  umysłu,  więc  ateiści  mogą  być  z  niego  dumni”. 

To  głupota,  a  ponadto  „marketingowe”  zagranie  mające  podtrzymać  na  duchu  tych,  którym  wydaje  się,  że  są  ateistami.  BO....

ATEISTA   TO  TEN,  KTÓRY  JESZCZE  NIE  WIE,  ŻE  WIERZY,  a  jak  się  dowie,  to  uwierzy.  A,  żeby  to  się  stało  wystarczy  bić  się  z  własnymi  myślami,  efekt  murowany,  wiem  z  autopsji,  tylko  termnu  nie  znam,  bo  to  sprawa  indywidualna,  osobista.   Ks.  Twardowski  potwierdza  słuszność  mojej  tezy  o  nieistnieniu  ateistów:          

„Takich  całkowicie  niewierzących  nie  spotkałem.  Odrzucają  raczej  żle  wykładaną  religię,  karykaturę  Boga. Są  różne  okresy  w  życiu  człowieka.  Na  starość,  przed  śmiercią,  myśl  o  Bogu  staje  się  bliższa.  Przypomina  mi  się  jedno  zdanie  z  wiersza: „Starość  to  czas,  gdy  Boga  ogląda  się  z  bliska”.  Niektórzy  się  teraz  śmieją,  że  do  kościoła  przychodzą  przeważnie  starzy  ludzie.  Ci  starzy  kiedyś  byli  młodymi  i  wtedy  mogli  nie  chodzić  do  kościoła.  Z  biegiem  lat  Bóg  staje  się  jednak  bardziej  potrzebny”.
 
Aby  dać  należny  odpór  Dawkinsowi,  cytuję  fragment  mego  wypracowania  pt „Resume  moich  najważniejszych  poglądów”  dostępne  na  blogu  wgwg1943.blogspot.com:

„Kołakowski  zauważa:  aby  „sformułowania  takie  jak  „Bóg  istnieje”,  „Bóg  nie  istnieje”  lub   „Czy  Bóg  istnieje”..  ..mogły  się  stać  przedmiotem  refleksji..  ..musimy..  ..rozporządzać  jasnym  pojęciem  Boga.  Cała  kwestia  okazuje  się  pusta..  gdyż  ..Bóg  nie  może  być  uchwycony  w  naszej  siatce  pojęciowej..  ..każde  określenie  Boga..  jest..   ..wewnętrznie  sprzeczne,  albo  z  zasady  niezrozumiałe”.  Dodajmy  cytowany  przez  niego  pogląd   Nietzschego:   „..Bóg  jest  figmentem  wyobrażni  albo  ludzkiej  potrzeby  schronienia”.   Figment  to  wymysł,  marzenie.

Czyli  dalej  pozostajemy  w  punkcie  wyjścia  i   nie  wiemy  co  to  znaczy  BÓG ?   Mnie  odpowiada  definicja  Carla  Gustava  JUNGA:  „BÓG  to  psychologiczna  prawda,  której  subiektywnie  doznaje  każdy  człowiek”.   To  teraz  przewrotnie  zapytam:  czy  Bóg  istnieje?  Wymijającą odpowiedż  daje  Kołakowski:  „Jak  wszyscy  wiedzą,  mamy  co  niemiara  dowodów  na  istnienie  Boga.  To  już  samo  przez  się  pewne  podejrzenie  budzi,  bo  jeżeli  dla  jakiegokolwiek  twierdzenia  istnieje  choćby  jeden  dowód  niezbity,  to  innych  nie  potrzeba”.   Tak  więc   spekulacje  na  ten  temat  trwają,  choć  wydawało  się,  że  im  definitywny  kres   zadał,  ponad  400  lat  temu,  PASCAL,  swoim  słynnym  „zakładem”. /Stawiający  na  istnienie  Boga  ma  pewność  wygranej.  Wybierając  wiarę  w  Boga  narażamy  coś  skończonego   mając  do  wygrania  nieskończoność/.  Chyba  wystarczająco  zmęczyłem  czytelnika  i  wypada  przedstawić  swój  pogląd.

JA  identyfikuję  się  ze  stanowiskiem   JUNGA,  który  zapytany,  czy  wierzy  w  Boga  stanowczo  odparł:  „NIE   MUSZĘ   WIERZYĆ,  JA  WIEM”.    A   z  czego  wypływa  moja  wiedza ?  Z   mojej  TRANSCENDENCJI,  czyli  indywidualnego  mechanizmu  poznawczego.  Przekładając  te  mądrości  na  język  potoczny,   pewności  istnienia  Boga  nabrałem   analizując  fakty  i    otaczające  mnie  zjawiska  w   trakcie  mojego  długiego  70-letniego  życia.  Nie  jestem  wprawdzie  uczonym,  lecz  chciałbym  znależć  się  w  grupie  tych,  o  których  „mój”  dyżurny  kosmolog,  ks.  HELLER  mówi:   „..uczeni  są  osobami  w  naturalny  sposób  religijnymi,  nawet  jeśli  nie  należą  do  żadnego  Kościoła,  ponieważ  stykają  się  z  immanentną  racjonalnością  zjawisk  przyrodniczych,  a  są  to  rzeczywistości,  w  których  stają  oni  w  obliczu  tajemnicy”. /immanentny  -  tkwiący  w  rzeczy  samej/.   Z   satysfakcją,  że  z  Jungiem  nie  jesteśmy  osamotnieni,  przeczytałem  słowa,  jakie  wypowiedział  abp  praski  Dominik  Duka,  po  śmierci  prezydenta  Havla„Havel  nigdy  nie  był  ateistą..  ..Nasze  wspólne  wyznanie  można  ująć  tak:  „MY  WIEMY,  że  ON  JEST”..   ..Myślę,  że  jego  stosunek  do  wiary  był  trochę  taki  jak  Czesława  Miłosza”.    No  to  grono  nam  się  powiększa. 

Warto  tu  chyba  przytoczyć  uwagę  Kołakowskiego  o  sensie  wiary:  „wykreślenie  wiary  w  Boga  pozbawia  etos  jego  podstawy..   Jeśli  ktoś  nie  uznaje,  że  człowiek  i  cały  świat  pochodzą  ze  STWÓRCZEGO  ROZUMU   ..to  pozostają  mu  tylko  „przepisy  drogowe”  ludzkiego  zachowania,  które  można  projektować  i  uzasadniać  z  punktu  widzenia  ich  wartości  użytkowej..”.
 
O głupocie  ateizmu,  a  właściwie  chwilowej  modzie  nań,  ktora  przeszła  w  równie  prymitywny  agnostycyzm,  pisałem  już  w 2011  r /p. „AGNOSTYCYZM”/  więc  tam  odsyłam,  a  tu  tylko  przypomnę,  że  najdotkliwszy  cios  ateistom  zadał  Nietzsche  ogłaszając  ŚMIERĆ  BOGA,  gdyż  utraciwszy  podmiot  swojej  negacji  zmarkotnieli.

 Zauważmy,  że  wśród  ateistów  brak  znanych  nazwisk,  bo  prowokator   NIETZSCHE  ze  swoim  „BÓG   UMARŁ” [A  WIĘC  BYŁ ], czy  COMTE  z  filozofią  pozytywizmu,  czy  SARTRE  z  egzystencjalizmem  ateistami  nie  byli,  a  chęć  dokuczenia  MARKSOWI  przez  nazywanie  go  ateistą,  bierze  się  z  pobudek  politycznych,  a  nie  filozoficznych.  Wprawdzie  Tischner  nazywa  SARTRE’A  -  ostatnim  ateistą,  lecz  równocześnie  podkreśla,  że  ateizm,  jak  kankan,  był  wytworem  mody  i  odszedł  bezpowrotnie.  Przypomnijmy  też  uwagę  Kołakowskiego,  że  „odkąd  sto  lat  temu  Nietzsche  ogłosił  śmierć  Boga,  nie  widuje  się  radosnych  ateistów”.

PS    Wielki   Carl   JUNG  /1875-1961/  i   mały   Wojciech   GOŁĘBIEWSKI   /1943-201?/   nie   potrzebowali     żadnych   dowodów   na   istnienie   Boga,   bo,   po   prostu,   WIEDZIELI,   że  jest.”
-.-..-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-..-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-..-.-.-.-.-.-.-.-.-.-...--..-.-..-..-..-..-..-.-..--.-.-.-..-..-
Na  koniec  przypomnijmy  Dawkinsowi  i  jego  wyznawcom,  że:
 
PAN  BÓG  MA  PRAWO  NIE  CHCIEĆ  MIEĆ  ZA  SWOICH  WYZNAWCÓW  LUDZI  GŁUPICH”.

Religia  jest  dla  MĄDRYCH.  A  jak  ktoś  jest  głupi  i  jak  chce  być  głupi,  nie  powinien  do  tego  używać  religii,  nie  powinien  religią  swojej  głupoty  zasłaniać.  Bo  religia  to  fides,  która  quaerens  intellectum”.

To  były  słowa  ks.  Tischnera

Ortodoksyjny  TOMISTA  WOJTYŁA,  przyzwalając  na  głoszenie poglądów  augustyniańskich,  m.in. zaprzyjażnionemu  Tischnerowi,  wymyślił  genialną  ugodową  formułę,  którą  umieścił  w  encyklice  „FIDES  ET  RATIO”  /Wiara  i  Rozum/:

„WIARA  POZBAWIONA  ROZUMU,  PODOBNIE  JAK  ROZUM  POZBAWIONY  WIARY  SĄ  JEDNOSTRONNE  I  MOGĄ  BYĆ  NIEBEZPIECZNE”

Nie  mogę  odmówić  sobie  zacytowania  PASCALA  na  koniec  tego  akapitu:

„WIARA  JEST  DAREM  BOGA,  KTÓRĄ  DAJE  WEDŁUG  WŁASNEGO UPODOBANIA.  WIARA  JEST  DZIEŁEM  ŁASKI,  A  ŁASKA  NA  MOCY  SAMEGO POJĘCIA  JEST  ROZDZIELANA  ARBITRALNIE”

Tischner zauważa,  że  minęła  moda  na  ateizm,  ostatnim  ateistą  był SARTRE,  a  potem powstał  egzystencjalizm  chrześcijański i  zapanowała moda na  agnostycyzm.  /a to  ni  pies,  ni  wydra/. Ks. Tomas  Halik żartuje:  „Z  ateistami  zgadzam  się  w  wielu  sprawach,  czasem  niemal  we  wszystkim – z  wyjątkiem  ich  wiary,  że  Bóg  nie  istnieje..”