Saturday, 22 March 2014

Julia HARTWIG - "Wybrańcy losu"

KLASA,  o  której  decyduje  KULTURA  i  TAKT,  to  nieodłączni  towarzysze  Julii  Hartwig /ur.1921/  i  jej  męża  - Artura  Międzyrzeckiego /1922-96,  poety  i  autora  słów  najpopularniejszych  przebojów  Szpilmana,  jak  np  „Trzej  przyjaciele  z  boiska”/.  W  zbiorku  wydanym  w  2006 r.,  Pani  Julia  snuje  wspomnienia  o   swoich  znajomych,  pierwszoplanowych  postaciach  kultury  polskiej.

Zaczyna  od  MIŁOSZA,  a  że  recenzowałem  jego  „Traktat  teologiczny”,  odnotowuję   jej  uwagę:

„...byłam  po  stronie  Miłosza,  kiedy  głosił  swój  „Traktat  teologiczny”,  na  który  z  taką  zapalczywością   rzuciła  się  młoda  poetycka  sfora..”.

Niniejsza  opinia  ma  tylko  zachęcić  do  lektury  całości,  która  notabene  winna  wchodzić  w  zakres  lektur  szkolnych,  przeto  ograniczę  się  do  zamieszczonego  tam  cytatu  z  eseju  Seamusa  HEANEY’a  pt   „Śmierć  starego  króla”,  napisanego  w  2004,  po  śmierci  Miłosza:

„Odkąd  zabrakło  Miłosza,  świat  stracił  wiarygodnego  świadka  tej  odwiecznej  ufności  w  zbawczą  moc  poezji”.

Wspomnienie  o  Miłoszu,  kończy  Hartwig  początkiem  wiersza  pt  „Wyznanie”:

„Panie  Boże,  lubiłem  dżem  truskawkowy
I  ciemną  słodycz  kobiecego  ciała,
Jak  też  wódkę  mrożoną,  śledzie  w  oliwie,
Zapach  cynamonu  i  gożdzików,
Jakiż  więc  ze  mnie  prorok?”.

Miłosz  żałował,  że  tego  wiersza  nie  mógł  już  usłyszeć  HERBERT,  bohater  następnego  wspomnienia,  w  ktorym  znajdujemy  uwagi  odnośnie  jego  charakteru:

„Może  tym,  co  czytują  jego  wiersze,  nieobojętne  będzie,  że  pisał  je  człowiek  w  życiu  czuły,  współczujący,  ze  wspaniałym  poczuciem  humoru,  uważny  wobec  biegnącego  życia  i  wzruszającej  kruchości  codziennych  drobiazgów.  Człowiek  czasem  nieznośny  w  chwilach  ekscytacji..,  ale  choć  trudny,  zawsze  bliski,  którego  się  kocha  i  któremu  wszystko  się  wybacza.  W  poczuciu,  że  obcowało  się  z  kimś  zupełnie  niezwykłym”.

Dalej,  jakże  trafna,   ocena  „herbertowskiego”,  dziś  nadużywanego:   „Bądż  wierny. Idż”,  przyjażni  z  jego  mistrzem – prof. Elzenbergiem  i  „Epilogu  burzy”,  pisanego,  gdy  poetę  doświadczyła  choroba.

Cały  czas  świetny  styl,  znakomita  polszczyzna,  wszechstronna  erudycja,  a  wśród  dziewięciu  wspominanych  postaci   m.in.  Szczepanski,  Lutosławski,  Turowicz  i  Szymborska. 


SUPERPRZYJEMNA   LEKTURA!!!